Podsumowanie filmowe 1948 roku
Ostatnia aktualizacja: wrzesień 2026
NAJLEPSZE FILMY ROKU
Miejsce #1: Złodzieje rowerów ("Ladri di biciclette")
Definicja życiowego, naturalnego i realistycznego kina. Bez kombinowania i wymyślania, wzięto prosty pomysł z życia na konflikt i umiejętnie go przedstawiono tak, by na ekranie niósł te same emocje co w prawdziwym świecie. Smutny film, który nie miał na celu zdołować widza. Gorzka opowieść o tym, że zawsze jest coś, co jeszcze można stracić. Pieniądze, zdrowie, szacunek dziecka do twojej osoby. Los albo przypadek może postawić pierwszy krok, ale dalej podążać tą drogą tylko siebie samego może bohater winić. Tutaj twórcy nie chcieli, by widz się poddał. https://garretreza.pl/vittorio-de-sica/
Miejsce #2: Wielki zegar ("The Big Clock")
Fantastyczny kryminał i thriller na poziomie fabuły jak i rzemiosła filmowego, konstrukcja oraz kierunek fabuły robi ogromne wrażenie. Jak dużo tutaj się dzieje jednocześnie i kończymy oglądając trzy różne historie prowadzone naraz? I to wszystko ma niebywale satysfakcjonujący punkt kulminacyjny?! W ciągu zaledwie półtorej godziny? To trzeba zobaczyć samemu, nie ma innej opcji. Fani czarno-białych thrillerów, gdzie protagonista próbuje udowodnić swoją niewinność z pozycji bezlitośnie beznadziejnej, muszą to koniecznie zobaczyć. https://garretreza.pl/wielki-zegar/
Miejsce #3: Czerwone trzewiki ("The Red Shoes")
Uwielbiam takie kino! Język, którego bohaterowie używają! Ich maniera! Ta produkcja ma tyle klasy, stylu i szyku, że ten widok odejmuje mi mowę. Jeśli podobnie jak ja macie w sobie miękkie miejsce dla listów otwieranych specjalnym nożem przy śniadaniu do akompaniamentu słuchanej na żywo gry na pianinie tuż obok – pokochacie tę produkcję. Opowiada o ludziach pracujących w teatrze nad przedstawieniem baletowym. Pisanie muzyki, ćwiczenia taneczne, presja, emocje i pytanie: „Czy dam radę?”. Do tego urok i wyzwanie jakim jest bycie artystą. A scena tytułowego przedstawienia jest sceną wybitną. https://garretreza.pl/powell-pressburger/
Miejsce #4: Droga do Yellow Sky ("Yellow Sky")
Jak padniesz, to nikt cię nie podniesie. W tym świecie jesteś sam. Niewiele z tego filmu może zostać pewnie w pamięci, potem kopią złoto i jakieś czerwone twarze się pojawią czy coś, nie wiem, nie pamiętam – ale ta dynamika między bohaterami, to męstwo w każdym dialogu! Jest w tym wszystkim autorefleksja, że nie oceniają swoich towarzyszy, gdy ci robią coś złego lub niewłaściwego, bo wiedzą, że sami nie są lepsi. Wtedy takie filmy nazywano „western-noir”, do takich filmów się wraca! https://garretreza.pl/william-wellman/
Miejsce #5: Nieszczerze oddana ("Unfaithfully Yours")
Najmroczniejszy z filmów Prestona. Szczęka na podłodze, wytrzeszcz oczu, aż sobie ziółka z konopi zaparzyłem. To film o zazdrości. I o tym, jak dyrygent ceniony w świecie muzyki klasycznej zaczyna podejrzewać, że żona go zdradza. I jak decyduje się coś z tym zrobić. To tutaj jest najlepsza sekwencja, jaką stworzył Edmund – ręczę za to. Od momentu, gdy bohater zaczyna próbować rękawiczek, wtedy już się rozsiądźcie i podziwiajcie, bo następne 15 minut będzie niezapomniane. https://garretreza.pl/preston-sturges/
Miejsce #6: Stracone złudzenia ("Fallen Idol")
Nie spodziewałbym się czegoś takiego po filmie zagatunkowanym do „kryminału”, bo to tak naprawdę opowieść o dziecku, które obserwuje wydarzenia wokół siebie, a my uczymy się z obserwacji jego poczynań o naturze kłamstwa, wymyślania, zmyślania i konsekwencjach tego wszystkiego. Młody jest synem ambasadora, mieszka w ambasadzie – obecnie pustawej, jest tam tylko on i służba. Kamerdyner ma romans i chce zostawić żonę, żona potajemnie poznaje sekret i postanawia walczyć. A nasz nieletni bohater nie chce, żeby komuś się stała krzywda. Znakomity, minimalistyczny thriller i po prostu mądry film. https://garretreza.pl/carol-reed/
Miejsce #7: Niemcy – rok zerowy („Germania anno zero”)
Panuje atmosfera jednoznacznie wskazująca na to, że śmierć jest lepsza od życia – nie dlatego, że codzienność jest ciężka, ale po prostu przestanie się być ciężarem dla pozostałych. Nie pracujesz, nie możesz pomagać, jesteś chory – i inni mają życie jeszcze gorsze, bo na ciebie pracują. Reżyser nie ukrywa, że bohaterowie są sobie winni – w ten lub inny sposób. Popierali w końcu Hitlera, walczyli dla niego nawet. Pokazuje też ofiary wojny, które są tylko tym: ofiarami, dziećmi, które pojawiły się i nie do końca rozumieją cokolwiek z tego, co ma miejsce wokół. Mimo to muszą przyjąć na siebie część ciężaru jak wszyscy Niemcy. https://garretreza.pl/roberto-rossellini/
Miejsce #8: Oliver Twist
Od pierwszych ujęć widz może mieć pewność, że to adaptacja, która miała pomysł na siebie. Atmosfera jest potężna, przedstawiony świat jest wiarygodny oraz zrozumiały. Twórcy robią wiele, abyśmy się czuli jak w butach bohatera, żebyśmy czuli to, co on – i byśmy rozumieli, że jest on niestety tylko jednym z wielu w tej samej sytuacji. Autor dostarcza nam tej lekcji za pomocą przygód i licznych wydarzeń w życiu bohatera, które podbijają dramaturgię. Już wtedy Lean zdawał się cenić sobie rozmach. Świetnie wygląda ta ekranizacja. https://garretreza.pl/david-lean/
Miejsce #9: Hachi no su no kodomotachi ("Children of the Beehive")
Żołnierz wracający z wojny pozbawiony domu natrafia na grupkę dzieci i postanawia znaleźć sens życia w znalezieniu im domu. Nawet jeśli będzie to sierociniec, w którym sam się wychował. Pouczająca i ciepły dramat, gdzie „Grobowiec świetlików” spotyka włoski neo-realizm, ale robi to ku pokrzepieniu serc. Zaraz po tym, jak dopierdoli widzowi dzieckiem wspinającym się na górę, aby z morza zobaczyć powracającą matkę, która nigdy nie wróci. Piękna sekwencja. Piękny film. Hiroshi Shimizu przemierza pół powojennej Japonii i znajduje tylko niewinność.
Miejsce #10: Key Largo
Mały, skromny film o człowieku, który się poddał, ale los popycha go w stronę konfliktu, gdzie będzie mógł wybrać jeszcze raz. Ogólnie więc to dobry film, ale muszę przyznać, że tak „ledwo-ledwo”. Można mu sporo zarzucić: silnie oparty na ówczesnym nastroju i ludzkich doświadczeniach, niż czymś wyraźnie i samodzielnie zbudowanym przez tę produkcję. Wewnętrznego przekonania bohatera w ogóle nie tłumaczono – ale i tak go rozumiałem. Polubiłem protagonistę, jego nieromantyczną relację z Bacall, byłem zaangażowany w jego przemianę. Jak podczas sztormu wszyscy bledli ze strachu – tej nocy nikt nie spał. Jest w tym filmie sporo do polubienia. https://garretreza.pl/john-huston/
Miejsce #11: Moonrise
To historia o morderstwie i próbie zadania pytania: czy osoba, która zabiła, jest tak naprawdę zła, biorąc pod uwagę szereg czynników. Między innymi dotychczasowe życie bohatera i jak był traktowany do tej pory – za coś, czego nie zrobił. Był tylko dzieckiem, a jego ojciec był mordercą. To jednak wystarczyło, aby ludzie go traktowali w konkretny sposób. Finalnie oczywiście bohater odda się w ręce policji, ale najpierw odbędzie podróż i zrozumie wiele rzeczy. O sobie, o swoim ojcu, o całym wydarzeniu. Jest to terapeutyczne kino, ale moja wysoka ocena wynika wyłącznie z tego, że rozumiem, co film starał się powiedzieć. Nie twierdzę, że jest przekonujący. Napiszę za to, że wciąż warto go wysłuchać. I dlaczego największą zbrodnią człowieka według tego filmu jest „resign from the human race”. Cała ta scena mówiąca o samotności musi rezonować dzisiaj zupełnie inaczej niż w momencie premiery. https://garretreza.pl/borzage/
Miejsce #12: Zawieszenie broni ("The Truce Hurts")
Krótki metraż. Tom, Jerry i Butch podejmują decyzję, żeby zakończyć waśń i zacząć przyjaźń. Co się okazuje właśnie aż tak proste – oraz korzystne dla wszystkich. Mało tutaj humoru, zamiast tego miejsce i czas przeznaczono na uwiarygodnienie ich pokojowych relacji. Wiadomo, że to się skończy, ale łatwo zacząć pytać: dlaczego się skończyło? Finałowe dzielenie steka kojarzy się z wyznaczaniem granic na mapie, ale interpretacje mogą być różne. I każda coś mówi o tym, czemu istnieją konflikty. I między jakimi ludźmi. https://garretreza.pl/hanna-barbera/
Również warte uwagi: Rzeka Czerwona, Siła zła, Sznur, Ulica graniczna, Pijany anioł, Masakra Fortu Apache i Abbott i Costello spotykają Frankensteina.
NAJLEPSZE SERIALE ROKU
Miejsce #1: Superman - miniserial
15 odcinków trwające po jakieś 15 minut każdy, opowiadające origin-story Supermana oraz jego pierwsze wielkie starcie ze Spider Lady, czyli czarno-białe kino klasy B lat 40 spotyka się z gościem z peleryną, który biega przed kamerą, ale lata tylko w formie… Animowanej. Naprawdę! Masa powtarzających się ujęć, absurdów fabularnych, dziecinady, ale mam pewność, że gdybym był wtedy dzieckiem, to biegałbym do kina co tydzień, aby zobaczyć kolejną część przygód. I nie mógł się doczekać kolejnych. A po latach akceptował całość: tak, na czymś takim bawiłem się dobrze. Bez wątpienia: miałbym do tego sentyment.
REŻYSER ROKU:
Emeric Pressburger & Michael Powell („Czerwone trzewiki”)
William A. Wellman („Droga do Yellow Sky”)
David Lean („Oliver Twist”)
John Huston („Skarb…” & „Kay Largo”)
John Farrow („Wielki zegar”)
SCENARZYSTA ROKU:
Preston Sturges („Nieszczerze oddana”)
Stanley Haynes & David Lean („Oliver Twist”)
Emeric Pressburger („Czerwone trzewiki”)
Lamar Trotti („Droga do Yellow Sky”)
Jonathan Latimer („Wielki zegar”)
ZDJĘCIA ROKU:
William V. Skall & Joseph A. Valentine („Sznur”)
Guy Green („Oliver Twist”)
Joseph MacDonald („Droga do Yellow Sky”)
John L. Russell („Moonrise”)
John F. Seitz („Wielki zegar”)
MONTAŻ ROKU:
Reginald Mills („Czerwone trzewiki”)
Jack Harris („Oliver Twist”)
Harmon Jones („Droga do Yellow Sky”)
Harry Keller („Moonrise”)
LeRoy Stone („Wielki zegar”)
AKTOR ROKU:
Orson Welles („Makbet”)
Takashi Shimura („Pijany anioł”)
Alec Guinness („Oliver Twist”)
Farley Granger („Oni żyją w nocy”)
Ray Milland („Wielki zegar”)
AKTORKA ROKU:
Moira Shearer („Czerwone trzewiki”)
Anne Baxter („Droga do Yellow Sky”)
Lauren Bacall („Key Largo”)
Jeanette Nolan („Makbet”)
Cathy O’Donnell („Oni żyją w nocy”)
MUZYKA ROKU:
Brian Easdale („Czerwone trzewiki”)
Arnold Bax („Oliver Twist”)
Alfred Newman („Droga do Yellow Sky”)
Dimitri Tiomkin („Rzeka Czerwona”)
Victor Young („Wielki zegar”)