Horrory

Nie będę się tu za bardzo przyglądać, co jest horrorem, a co nie. Jeśli tak jest napisane w Internecie - niech im będzie. Poniżej znajdziecie zbiór moich krótkich opinii o horrorach, które już widziałem. Nie wszystkie, to w końcu nowy blog, zanim wszystko tu wrzucę, to trochę czasu minie - ale postarałem się, żeby już w tym roku było z czego wybierać.

Ocena 5 z 5
Angst horror

Angst (1983) Psychological Horror

Straszna rzecz. Psychopata zostaje zwolniony z więzienia, by na wolności nie mogąc nad sobą zapanować. Efekt? Poleje się krew. Nie możemy niczego zrozumieć, a jedynie obserwować. Nikt nas nie osłania i nie odsuwa – ta przemoc staje się częścią rzeczywistości. Nikt nie chce w ten sposób niczego powiedzieć (np. o tym, czy się powinno wypuszczać takich na wolność), to tylko przemoc. Nielogiczna i przerażająca – nie dlatego, że się jej boimy, ale dlatego, że możemy tylko patrzeć. Sposób realizacji dotrzymuje kroku tematyce – przemoc nie jest nudna albo monotonna, kamera cały czas krąży nad bohaterem, obserwując i trzymając go na smyczy (a może to my jesteśmy na smyczy?). Zaskakuje ilość ciszy i brak konkretnego scenariusza, wszystko wydaje się przypadkowo zarejestrowane, bez porządku i sensu. Sprzyja to naturalności. Idealny tytuł do dyskusji na temat cenzury czy tego, co powinno się móc pokazywać na ekranie.

1966 Kill, Baby, Kill operacja strach horror

Operacja strach ("Kill, Baby, Kill!", 1966) Gothic Horror

Horror klasyczny, ale umieszczony w czasach bliżej współczesnych. Nadal są choćby dyliżanse czy zabobony w odległej wiosce, ale obok jest też inspektor z lekarzem starający się rozwiązać zagadkę śmierci dziewczyny, która wydała się popełnić samobójstwo, jednak nic tego nie zapowiadało. Czy to znaczy, że ktoś ją zabił? Wszystko rozgrywa się w miejscu, do którego nikt postronny nie chce zaglądać, a miejscowi w strachu kroczą każdego dnia, jakby przeklęci straszną klątwą, o której nie chcą mówić.

Lubię ekspresję i „klasyczność” narracji tej produkcji. Nie ma głośnej muzyki i jump-scare’ów, zamiast tego oglądamy stopniowe budowanie atmosfery oraz zaangażowane, momentami nawet nad-ekspresyjne aktorstwo. Na tych dwóch punktach sprzedaje się cały film, który poza tym nie oferuje szczególnie oryginalnej historii, bohaterów czy miejsca akcji. Wszystko, co powinien robić, robi po prostu naprawdę dobrze. „Operacja strach” klimatem stoi i ma odwagę straszyć widza z pewnym opóźnieniem. Pokazywać coś i dać nam ten ułamek sekundy, żebyśmy coś dostrzegli i zdali sobie sprawę – „Hej, tego tu nie powinno być… Chwila!”. Ogólnie lubię sposób opowiadania o strachu i śmierci w tej produkcji, podobnie jak w kinie Flanagana. Jakby strachu nie trzeba było się bać.

Cenię też sobie, że konflikt nauki z magią nie jest rozegrany jako dowód na marność nauki.

La cabina horror budka

Budka ("La cabina", 1972) Psychological Horror & Black Comedy

Short 35 minut o mężczyźnie zamkniętym w budce telefonicznej. Czarna komedia z elementami slapsticu czy satyry – jednak gdzie w tym wszystkim horror? Na ten również przyjdzie czas. I to uderzy mocno. Finalnie „Kabina” jest horrorem psychologicznym, w którym nic nie jest wytłumaczone. Nie ma reguły czy porządku, tragedia może spotkać każdego w każdy miejscu bez powodu i celu. I jeśli to nie jest straszne, to nic nie jest.

Maska szatana black sunday 1960 horror

Maska szatana ("Black Sunday", 1960) Gothic Horror

Idealny klasyczny gothic horror. Dyliżanse, kominki, stare klątwy, tajne przejścia, absolutna powaga i czarno-białe zdjęcia. Miodzio, miodzio!

Jedno, co mnie zaskoczyło, to klasyczność. Nie ma tutaj typowych dla współczesnego strasznego kina jump-scare’ów i dźwięków nagle podkreślających dramatyzm i zagrożenie. Gdy z cienia wyłania się ręka – nie ma zmiany muzyki! Co najwyżej postać zauważy taką rękę, wystraszy się i ucieknie. „Maska szatana” to kino oparte na złu rosnącym w siłę, czającym się wokół i nieuniknionym, ciągle się zbliżającym.

Muszę jednak przyznać – gdzieś po połowie poziom filmu delikatnie opada. Zło opętuje wtedy pewną osobę, przez co całe zagrożenie staje się tak jakby… Mniej straszne. Film traci wtedy na intensywności, chociaż nadal nie mam tak naprawdę na co narzekać. Wyborny seans, który zawiera wszystko, co lubię w takich produkcjach. Co oczywiście oznacza, że jeśli nie lubicie takich klimatów – nie jest to film dla was. I nie ma w tym nic złego, nie musicie go lubić. Proste!

Drabina Jakubowa

Drabina Jakubowa ("Jacob's Ladder", 1990) Psychological Horror

Ta produkcja jest bardziej dramat psychologiczny wykorzystujący środki stylistyczne typowe dla horroru niż czysty horror. Przynajmniej we współczesnym znaczeniu tego słowa, kiedy to utożsamiamy horror z jakimś rodzajem zagrożenia dla życia, balansowania na granicy życia i śmierci. Definicja gatunku brzmi jednak: „odmiana fantastyki polegająca na budowaniu świata przedstawionego na wzór rzeczywistości i praw nią rządzących po to, aby wprowadzić w jego obręb zjawiska kwestionujące te prawa i niedające się wytłumaczyć bez odwoływania się do zjawisk nadprzyrodzonych”, i pod tym kątem Drabina Jakubowa jest klasycznym horrorem. Znajdujemy się w świecie jakbym nam bliskim, ale mu nie ufamy, boimy się go i staramy się w nim odnaleźć, jednak nie mamy nad nim kontroli, to on ma władzę na nami… I pozostaje tylko liczyć, że mimo wszystko ma dobre intencje.

The Haunting of Hill House

Nawiedzony dom na wzgórzu (2018) Psychological Horror & Haunted House

Smutne wydarzenie zmusza pewną rodzinę do stawienia czoła wydarzeniom, które miały miejsce blisko trzy dekady, kiedy to wprowadzili się do nawiedzonego domu.

The Haunting of Hill House to horror sumienia, opowiadający o ludziach, którzy popełnili błędy – czasami z niecierpliwości, czasami z niewiedzy, czasami z uprzedzenia. Nie mamy do czynienia z ludźmi skrzywdzonymi przez dom – raczej z ludźmi, na których mroczne siły żerują, ponieważ zostali skrzywdzeni.
z archiwum x

Home ("Z archiwum X", 4x02) Body Horror

Ten serial miał mnóstwo idealnych odcinków na Halloween, ale Home pewnie i tak jest najlepszy.

Małe miasteczko liczące kilkuset mieszkańców i jedna rodzina, która trzyma się z dala od pozostałych. Mulder i Scully są na ich tropie. Home jest po prostu niepokojący. Nigdy nie pokazuje bezpośrednio tego, co jest główną zagadką. Tajemniczy rytuał na początku obserwujemy w półmroku, a jej uczestników w ujęciach profilowych. Wspomnianą rodzinę widzimy tylko z odległości. Narracja jest skupiona przez cały czas, bezbłędnie budując napięcie. Historia szokuje i wywołuje wstręt. To seans wyjątkowo brutalny jak na telewizję – w końcu wszystko zaczyna się od zamordowania niemowlaka, a potem poziom wcale nie opada. Mocna rzecz!

day of the dead

Dzień żywych trupów ("Day of the Dead", 1985) Zombie & Post-Apocalyptic

Mały obóz i kilka osób bez wiedzy o tym, czy ktoś poza nim jeszcze żyje na tym świecie opanowanym przez zombie.

Tak naprawdę nie ma tutaj fabuły. Są ludzie i ich życie, jakieś rzeczy się dzieją i następują po sobie, ale koniec końców nie mamy zielonego pojęcia do czego ta produkcja prowadzi. Każda scena jest jakąś niespodzianką, a niepokojące napięcie towarzyszy nam cały czas. Wiemy, że wybuch może nastąpić w każdej chwili, w końcu ile można tak siedzieć w bazie podczas inwazji zombie z myślą, że jesteśmy jedynymi żywymi ludźmi na świecie? Wśród tych ludzi wyjątkiem jest nasza główna bohaterka – ostatnia dorosła osoba na świecie? Reszta łatwo traci nerwy, ale w przeciwieństwie do wielu innych produkcji o zombie, oni nie byli po prostu debilami. Byli ludźmi, których sytuację omówiono zaskakująco barwnie i jesteśmy w stanie ich zrozumieć. Plus – te efekty specjalne!

wioska przekletych

Wioska przeklętych („Village of the Damned”, 1960) Psychological Horror & Science Fiction

Małe brytyjskie miasteczko nagle zostaje odcięte od reszty świata. Nikt nie może tam wejść, bo traci przytomność. Po paru godzinach problem znika, wtedy zaglądamy do środka – okazuje się, że wewnątrz również wszyscy byli nieprzytomni. Jak jeden mąż, padli na glebę w tej samej minucie. Co się stało? Jaka jest tego przyczyna? I dlaczego tego dnia wszystkie kobiety w miasteczku zaszły w ciążę? Odpowiedzi są niejasne, trudne w uzyskaniu i często będą opierać się na domysłach. „Wioska…” to tak jakby pełnometrażowy odcinek „Twilight Zone”, ale w stylistyce klasycznego horroru psychologicznego, w którym największe obawy wywołuje niepewność oraz nieznane.

Oculus

Oculus (2013) Psychological Horror & Haunted House

Dorastające rodzeństwo próbuje dojść do prawdy na temat swojego dzieciństwa.
 
Cholernie inteligentny horror oparty o niepewności. Czy to, co widzimy, dzieje się naprawdę? Jeśli nie – to efekt tylko choroby psychicznej czy też traumatycznego dzieciństwa? Horror osobisty, bazujący na kwestionowaniu rzeczywistości oraz zwątpieniu oraz sumieniu.
Kobieta w czerni woman in black

Kobieta w czerni ("The Woman in Black", 2012) Gothic Horror & Haunted House

Początek XX wieku. Młody adwokat poznaje tajemnice starej posiadłości.

Jeden z najmocniejszych przedstawicieli gatunku gothic horror. Scenografia, atmosfera, kostiumy, kolorystyka – wszystko jest tu bezbłędne. Na szczególną uwagę zasługuje dwudziestominutowa sekwencja gdzieś pośrodku filmu, zrealizowana bez jednego słowa dialogu! Czyste poznawanie posiadłości i chłonięcie atmosfery. Sam film szczególnie polecam miłośnikom poznawania tajemnic oraz duchom, które zmuszają również do stawania czoła własnym problemom.

Ocena 4 z 5

Obserwator ("The Watcher in the Woods", 1980) Mystery & Supernatural Horror

To są moje klimaty. Klimatyczna scenografia, klimatyczna muzyka (oraz mądre użycie ciszy), nawet aktorstwo młodych bohaterów wypadło dobrze – przez większość czasu, bo obok wiarygodnego reagowania na nieznane jest też typowe zachowanie postaci w horrorze (chodzenie do niebezpiecznego budynku, samemu do lasu itd.) Najważniejsze jednak, że potrafi wciągnąć, trzymać przy ekranie i intrygować, wprowadzając odbiorcę w stałe poczucie niepokoju. Solidna robota: gotycki nastrój, tragedia z przeszłości, nastoletni bohaterowie ratujący sytuację, nawet są dwa zakończenia do wyboru. Nie zapadnie raczej w pamięci, ale daje akurat tyle, by seans nie był stratą czasu… Dla tych, co lubią te rzeczy.

Przyjęcie morderców ("Murder Party", 2007) Splatter & Black Comedy

Halloween, brak planów poza spędzeniem go w swoim mieszkaniu z kotem – pewnie dlatego bohater decyduje się skorzystać z zaproszenia na ulotce, którą znalazł na ulicy, mówiącej o tytułowym „murder party”. Na miejscu okazuje się, że nowych przyjaciół tam nie pozna, ponieważ wszyscy tam będą nadętymi pozerami, artystycznymi snobami, dla których przyjęcie oznacza głównie narkotyki i gadanie głupot. Nie będę więcej zdradzać, ale będzie się działo – miejscami. Są momenty szalonej zabawy i głupiego śmiechu, ale są też momenty, jakby twórcom zabrakło świeżych idei, a mimo to kręcą dalej. To niskobudżetowa produkcja od człowieka, który później zasłynie jako autor Green Room czy Blue Ruin, ale właśnie Murder Party najbardziej przypadło mi do gustu z wymienionych tytułów: ma najwięcej pomysłów oraz zaskoczeń. To też taki film, który docenia się jeszcze bardziej, kiedy spojrzy się do tyłu, na całość, jaki był plan oraz jak go zrealizowano. I chyba już zawsze będzie mnie bawić seryjny morderca z piłą mechaniczną, biegający z przedłużaczem, żeby móc się podpiąć przed wpadnięciem w szał zabijania…

Angel Heart horror

Harry Angel ("Angel Heart", 1987) Psychological Horror

Prywatny detektyw przyjmuje sprawę, która zaprowadzi go tam, gdzie nigdy nie chciał trafić. Trzeba znaleźć człowieka, który od 12 lat powinien być w zakładzie zamkniętym, gdzie trafił podczas II wojny światowej. Jego tam jednak nie ma, trzeba więc zacząć poszukiwania. A te sprawią, że zawędrujemy do naprawdę nieprzyjemnych miejsc, a przykre widoki będą za nami podążać. Mamy więc gore i morderstwa, niepokojącą atmosferę, a nawet momentami oderwanie od rzeczywistości i powątpiewanie w to, co jest prawdą, a co nie.

martin horror

Martin (1977) Vampire & Psychological Drama

George A. Romero bierze się za kino wampiryczne i stawia je na głowę. U niego młody wampir jest niezrozumiałym młodzieńcem, który ukazuje wady społeczeństwa: nie tylko ludzi wokół, ale też rodziny. Nikt nie stara się zrozumieć drugiego człowieka, a jedynie wierzą w to, co pokazuje telewizja. I wzywają księdza na Martina, zamiast z nim porozmawiać. Plus awangardowa realizacja, typowa dla tanich horrorów lat 70.

dom strachu haunt

Dom strachu ("Haunt", 2019) Slasher

Ciągle trzyma w napięciu i zaskakuje różnymi detalami. Solidny horror skrojony na Halloween.

Powrót żywych trupów ("The Return of the Living Dead", 1985) Zombie & Black Comedy

Schemat znany – grupa niewydarzonych bohaterów w sytuacji, w której dochodzi do rozprzestrzenienia się wirusa przemieniającego ludzi w zombie. Realizacja także znajoma – niepoważna sytuacja zaczyna być poważna, dzięki czemu z jednej strony mamy więc przerysowanie zachowujących się ocalałych, stojących w obliczu jak najbardziej realnego zagrożenia. Efekt? Bawi, jakby Powrót żywych trupów odkrył tę magiczną formułę, ale tak przecież nie było. Mimo to ma wszystko: humor, rewelacyjne efekty specjalne (mechatronika!), lekkość, świeżość oraz rewelacyjne zakończenie. Naprawdę trzeba zobaczyć!