Carol Reed

Carol Reed

01/06/2025 Opinie o filmach 0
carol reed the way ahead 1944

A director should plan in advance how a scene is to be played, but he should always be ready to put the camera here instead of there, and change everything at the last moment if he comes across a better way of doing it.” – Carol Reed

carol reed

Obecnie Carol Reed znajduje się w moim rankingu reżyserów na miejscu #52

Top

1. Trzeci człowiek
2. Niepotrzebni mogą odejść
3. Człowiek w połowie drogi
4. Stracone złudzenia
5. Droga przed nami
5. Oliver!

Ważne daty

1906 – urodziny (London, UK)

1914 – urodziny drugiej żony, aktorki; umrze w 1982 roku

1917 – śmierć ojca

1935 – reżyserski debiut pełnometrażowy

1948 – drugie małżeństwo, będą razem do jego śmierci

1952 – jako pierwszy reżyser zostaje mianowany rycerzem za dokonania w polu reżyserskim

1972 – ostatni wyreżyserowany film

1976 – śmierć (atak serca, Chelsea)

Droga przed nami ("The Way Ahead", 1944)

Ocena 4 z 5

Wstęp do wojny, gdzie wielu bohaterów pierwszoplanowych wchodzi w rzeczywistość, gdzie trzeba zacząć brać udział w wojnie. Osobiście. Ludzie z różnych zawodów, charakterów, podejść do życia – każdy trafia do obozu, aby trenować i walczyć. Wszystko to cały czas kontrastowane z komentarzem weteranów oraz innych osób, którym wydaje się, jak jest na wojnie. Twórcy wyciąga do tych osób przyjazną rękę, pokazując i zachęcając do zmiany stanowiska. Oraz, oczywiście, wsparcia wojny w taki sposób, jaki jest dla nich możliwy. Carol Reed i David Niven, reżyser i aktor, dają solidną robotę tworząc ciepłą, brytyjską opowieść o tym, że przygoda w wojsku jest warta swojej ceny. A Peter Ustinov pomagał ze scenariuszem – tak, ten Ustinov. Okazuje się, że był naprawdę wszechstronny – nie tylko jako aktor.

Jeden z tych podczas wojennych obrazów, które są całkowicie zrozumiałe z perspektywy czasu, ale jednak wymagają wyrozumiałości i nawet na nią zasługują. Niewiele więcej. Nie ma sensu zarzucać czegokolwiek twórcom, oni sami parę lat później musieli powiedzieć: „Ahaaaaa.”, gdy dowiedzieli się więcej o 2 wojnie światowej. I ruszyli dalej, nigdy więcej nie wracając do tematu istnienia takiego „The Way Ahead” i ich podobnych.

Człowiek w połowie drogi ("The Man Between", 1953)

Ocena 5 z 5

Thrillery Carola Reeda są piękne wizualnie. Ten opowiada o okresie Zimnej Wojny, kiedy to bohaterka przybywa do Berlina jako turystka, odwiedzając brata. Wszystko tutaj poznaje z perspektywy kogoś nowego: lokalne kluby miejskie, wymieszanie kulturowe, granica między jednym Berlinem i drugim. Nic nie zapowiada niczego więcej – ale są sygnały, przez które w głowie bohaterki rodzą się podejrzenia i wątpliwości. To wszystko oczywiście poprowadzi ją nie tam, gdzie się spodziewała. I będzie musiała wybierać.

To solidny thiller – przepięknie wyreżyserowany i nakręcony. James Mason jako gwiazda pojawia się dosyć późno i spełnia każdą obietnicę, którą jego osoba na plakacie mogła złożyć. Jako postać ponownie gra kogoś, kogo w pozytywny sposób określić nie można, ale z całą pewnością można poczuć do niego sympatię. I go zrozumieć. Nie jest antagonistą, ale kimś, kto pomaga. Jednej i drugiej stronie. Ciężko też mówić, by w 1953 roku Zimna Wojna była czymś konkretnym, o czym można kręcić film. Owell przewidział ten stan w 1945 roku i go opisał, ale teraz mówimy o rzeczywistości – i twórcy wyraźnie niebyli pewni, co chcą powiedzieć o tym konflikcie. Bohaterowie tutaj są dosyć neutralni ideologicznie i robią swoje dla pieniędzy albo władzy. Spokojnie dałoby radę umieścić akcję filmu gdzie indziej, w innym miejscu i czasie – i ten nadal by działał.

Największą wadą filmu niestety jest fakt, że ten nie wie co ze sobą zrobić. Zaczyna się w mocny sposób: niepewna atmosfera pełna szpiegowskiego napięcia. O co chodzi, komu ufać, jaka jest prawda? Udaje się to pociągnąć do końca drugiego aktu, by zakończyć opowieść poprzez otwarcie romansu między postaciami, które do tej pory w żadnym stopniu nie miały takiej chemii. I w ten sposób podkreślić gorzki finał. Próba całkiem sensowna sama w sobie, ale nie pasuje do reszty opowieści. To była historia o niewinnej kobiecie zamieszanej w konflikt większy od niej, a skończyło się… Nie tak. Może po prostu było za wcześnie na taki obraz, o takiej tematyce?