BLOG

Blog to mój plac zabaw. Najczęściej znajdą się tam wpisy o tematyce filmowej – opracowania, felietony, rankingi i inne – ale nie zdziwcie się, jeśli od czasu do czasu napiszę coś innego.

Blog jest obecnie w fazie rozbudowy, dodaję strony z rocznikami i wklejam tam po kilka wpisów, żeby nie było za pusto. Zacząłem od obecnych lat i przesuwam się w przeszłość. Obecnie jestem na 1938 roku. Wszelkie bieżące rzeczy pojawiają się zgodnie z harmonogramem, ale przeniesienie moich archiwalnych tekstów trochę czasu zajmie. Miejcie to na uwadze. Mam też ambicję, aby każdy rok był porządnie opisany – miał własną ścieżkę dźwiękową, opis wydarzeń historycznych, wspomnienia filmowe, spis kinowych urodzin i zgonów oraz ranking zawierający najlepsze tytuły w danym roku. Jest tego tyle, że będę zadowolony, jeśli do końca roku się wyrobię.

Najnowszy cytat

Pan Batista dzisiaj nerwowy. Kolega kiedyś radził, żeby w takiej sytuacji przyrodzenie sobie zimną wodą polewać.
„Postrzyżyny” (1981)

PREMIERY

18 czerwca

Spiral
★★

4 czerwca

Ciche miejsce 2

★★★★

21 maja

Armia umarłych
★★

18 marca

Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera
★★★

OSTATNIO OBEJRZANE

Moje opinie o 30 produkcjach, które ostatnio obejrzałem. Seriale, filmy, miniseriale czy krótkie metraże. Kilka słów wstępu i link prowadzący do szerszej notatki.
Poniżej dodałem też kilka słów o filmach, którym nie chcę poświęcać większej notatki (takie w większości ostatnio oglądam), więc napisałem dwa zdania i ocenę, nawet bez plakatu.

Amarcord (1973) ★★★★

Powtórka. Podróż przez życie. Film, który się nie kończy czy zaczyna, tylko trwa, wypełniony energią.

Toby Dammit (segment filmu "Historie niesamowite", 1968) ★★★★

W sumie największy problem tego filmu jest taki, że obejrzałem go zaraz po Giulietcie i duchach. Tam był większy odjazd.

Giulietta i duchy ("Juliet of the Spirits", 1965) ★★★★

Powtórka. Surrealistyczne sekwencje zmieniają całość niespodziewanie w horror. Niepokojące, straszące, cudowne sceny.

Słodkie życie ("La dolce vita", 1960) ★★★★★

Powtórka. Fellini nie góruje nad nikim, nie potępia, zamiast tego przygląda się i sam bierze udział w przygodzie, szukając w niej uciech i przyjemności, razem z nami znajduje pustkę, by w ostatnich sekundach filmu przyłożyć widzom obuchem w łeb.

Spiral (2021) ★★

Piła w świecie Siedem. Jest tutaj jakiś meta-komentarz nt prób wzorowaniu się na Johnie Kramerze i osiąganiu w tym porażki.

Przegląd kina Piotra Dumały

Parę słów o jego twórczości

Nieoczekiwana zmiana miejsc ("Trading Places", 1983) ★★★★★

Powtórka. Czarujący film, do którego mogę wracać naprawdę często.

Krzyk (1983) ★★★★★

Wkurzenie, agresja oraz energia. Świat pozbawiony Batmana, tutaj trzeba sobie radzić samemu, a człowieczeństwa nikt nie zachowa.

Alice in Borderline – sezon I (2020) ★★★★ Ej, to było na serio fajne. Piła w świecie Young Adult – niemal wszyscy w całym mieście znikają, a ci, co są, muszą brać udział w bezlitosnych grach, inaczej ich żywot szybko dobiegnie końca. Walka trwa, ludzie umierają – pytanie tylko: „Dlaczego?”. I tutaj nie ma jeszcze nic jasnego. W pierwszym sezonie, bohaterowie oprócz walki o życie, walczą też o chęć do życia – dopada ich depresja oraz wina za los tych, którzy przegrali kosztem ich „wygranej”. W końcu nawet nie wiadomo, jaki jest zakres zmian – cały świat opustoszał? Czy tylko Tokio? To solidna rozrywka – i czekam na drugi sezon.

Dark – sezon I (2017) ★★ Dla fanów dramaturgii. Wszystko tutaj jest ważne, istotne, najważniejsze. Plus fotografie zamiast kadrów i urzeczywistnienie podróży w czasie. Sam serial jest sztywny, suchy i zrealizowany z kijem w dupie. Emocje na skróty, tylko odwołują się do znajomych obrazów, zamiast coś faktycznie zbudować. Wszyscy zachowują się irracjonalnie, każdy WAŻNY dialog brzmi jak słowa pijaka, a historia sprowadza się do słów: „to kto jest synem kogo?” oraz „czy ty wiesz, jak ja się z tym czuję?”. Plus każda pretensjonalna wypowiedź znajdzie się w tym serialu, jestem pewien.
f is for family
F is for Family - sezon IV (2020) ★★★★★

Serial zyskuje z każdym sezonem. Bohaterowie przechodzą skomplikowane, życiowe drogi, aby zrozumieć proste rzeczy.

Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane) (2017) ★★★★★

Czasami po prostu oglądamy film o ludziach. I staramy się ich zrozumieć. 

Ciche miejsce 2 ("A Quiet Place Part II", 2020) ★★★★

Jako thriller lepsze od pierwszej części. Świetna narracja równoległa i doskonała scena otwierająca, którą koniecznie trzeba zobaczyć.Ciche miejsce 2 ("A Quiet Place Part II", 2020) ★★★★

Kto ci zaśpiewa („Quién te cantará”, 2018) ★★★★ Reżyser Magical Girl pokazuje, że dzieci są straszne. Historia o amnezji jest tylko środkiem do celu, do opowiedzenia o życiu, od którego chce się uciec. Niezwykła opowieść – na koniec okazuje się, że bohaterka idolizowała cały czas piosenkarkę, która tak naprawdę była jej córką. Córką, której nienawidziła. Wszyscy robią sobie krzywdę, nie mogą od niej uciec, a ratunkiem jest zapomnieć, nie mówić o tym, milczeć, trzymać w tajemnicy… I robić wszystko od początku.

Miłość i potwory („Love and Monster”, 2020) ★★★ Jak w miłości nie wyjdzie, to zostań podcasterem. Fajny piesek, potwory i trzeci akt. Mam liczne problemy z tym filmem, ale to temat na cały felieton – mam po prostu dosyć filmów, które są zbiorem elementów i sobie wybierasz: „To lubię, to było nudne” i potem wszystko zależy od twojego charakteru. Albo piszesz: „chujowe, ale były momenty”, albo „fajne, chociaż sporo tutaj słabych rzeczy”. Bohater jest irytujący i dosłownie wolałbym oglądać każdą inną postać w tym filmie, niż jego – ale na koniec już nie jest irytujący. I najwyraźniej twórcy/producenci myślą, że to zaleta. I tak dalej…

The Forest of Love – miniserial (2020) ★★★★ Tak właśnie wyobrażałbym sobie proces kręcenia „Funny Games„, gdybym sobie to wyobrażał. Sono eksploruje seksualną energię i nienawiść do siebie. Kolejny raz. Fajnie jest sobie przypomnieć, że ten człowiek jest w formie i umie zrobić sześć godzin o tym (wersja serialowa, filmowa trwa 2,5h). To szalone kino, ale w sumie nie zapadnie to w pamięci. Nie ma tu łamania penisa (Love Exposure) albo mastershota na ulicy (Tokyo Trybe). W zasadzie przez większość czasu wydaje się, jakby niewiele się działo – od początku wszystko jest jasne. Bohaterowie nienawidzą siebie, a Zły Człowiek to wykorzystuje, pętla cały czas się zaciska i nikt nie może już jej opuścić. Robią, co on każe, bo nie ma odwrotu ani innego świata, który by ich przyjął, uratował, zbawił. Są sami i mogą sobie sami pomóc, ale ich wewnętrzne doznania ich kontrolują. Osobiście radziłbym obejrzeć wersję filmową – i to tylko tym, którzy już lubią kino Sono. W „pełnej” wersji nie widziałem nic, co by uzasadniło taki metraż – serio. Dobrze się oglądało, w zasadzie całość obejrzałem na raz, ale miałem wrażenie, że coś mnie ominęło, skoro bohaterowie nadal robią to samo, a przecież cały odcinek za mną. Dopiero finał, te ostatnie 12 minut, coś konkretnie dodają.

Titan A. E. (2000) ★★★

Animacja łącząca 2D z CGI jest naprawdę ładna. Sceny akcji są dynamiczne, muzyka (takie „ciężkie” pop) pasuje. Świat, którego chciałoby się więcej zobaczyć.

Bartok Wspaniały ("Bartok the Magnificent", 1999) ★★★

Nic dużego ani obowiązkowego, ale na pewnie nie żałuję, ze to zobaczyłem.

Pradawny ląd ("The Land Before Time", 1988) ★★★★★

Pewnie powtórka. O tym, że po wielkiej tragedii nadal możemy czuć inne emocje, w tym szczęście.

Don Bluth
Banjo the Woodpile Cat (1979) ★★★

Urok kryje się w mroku i animowaniu kotów. Dla fanów Blutha.

Coś ("The Thing", 1982) ★★★★★

Powtorka. Uwielbiam taką dojrzałość. Do tego niesamowite efekty specjalne i mroźny klimat, plus niepozwalające na odpoczynek zakończenie.

Konopielka (1982) ★★★★★

Powtorka. Film skierowany na dostrzeżenie, że udoskonalenia nie są czymś jednoznacznie pozytywnym. A na pewno nie są takie, gdy są narzucone siłą.

Etos - miniserial ("Bir Baskadir") ★★★★

Niespodziewałem się Tureckiego serialu zrealizowanego dramaturgicznie z taka godnościa i cierpliwością. To taka skondensowana i pełna godności wersja opery mydlanej.

Georges Melies
Przegląd krótkich metraży Georgesa Meliesa

Ranking najlepszych produkcji Meliesa oraz kilka słów ode mnie o jego produkcjach, pierwszego czarodzieja kina.

Obserwator ("The Watcher in the Woods", 1980) ★★★★

To są moje klimaty. Klimatyczna scenografia, klimatyczna muzyka (oraz mądre użycie ciszy), gotycki nastrój, tragedia z przeszłości, nastoletni bohaterowie ratujący sytuację, nawet są dwa zakończenia do wyboru.

Ofiarowanie ("The Sacrifice", 1986) ★★★★★

Powtórka. Trzyma w napięciu, hipnotyzuje monologami, urzeka obrazem, by w finale dowalić ośmionutową sekwencją, której nigdy nie zapomnicie.

Zwierciadło ("The Mirror", 1975) ★★★★★

Powtórka. Wielkie filmowe osiągnięcie w użyciu filmowego języka obrazu i zespolenia go z muzyką, poezją mówioną, fotografią, teatrem, surrealizmem i innymi tego typu elementami.

Dziecko wojny ("Ivan's Childhood", 1962) ★★★★★

Powtórka. Filmowa wersja poematu opowiadającym o echu, które tworzy ducha teraźniejszości.

Andriej Tarkowski
Mały marzyciel ("The Steamroller and the Violin", 1961) ★★★

Mało konkretów, nieco wrażliwości, ujęcia wody, cisza, gołębie, parę artystycznych ujęć i trudne do określenia uczucie podczas seansu.

Armia umarłych ("Army of the Dead", 2021) ★★

Jest parę krwawych scen, parę ładnych kadrów. I nic więcej.

Przegląd twórczości Doroty Kędzierzawskiej

Parę słów o jej krótkich metrażach.

Ciemnoniebieski świat (2001) ★★★★ Naprawdę solidny obraz. Prawdziwi ludzie, prawdziwa historia, prawdziwe samoloty. Naprawdę fajnie jest usłyszeć od żołnierza „Kurwa!”, gdy został postrzelony.
Wahadełko (1981) ★★★★ Brat kontra siostra kontra mama kontra ustrój kontra źle nagrany dźwięk. Doskonały Gajos!
Fehérlófia (1981) ★★★ Animacja nie z tego świata, służąca do wizualizacji niestworzonych mitów. W sumie dobre do oglądania po pijaku i cytowania „Trailer Park Boys”. Serio, nie oglądać tego dla fabuły. Na początku bohater dosłownie wysysa życie ze swojej matki w imię pozyskania nadludzkiej siły. Tego nie da się oglądać, a potem jeszcze idzie i znajduje kumpli, z którymi będzie mógł się napierdalać dla beki. Na tym etapie człowiek przestaje w zasadzie zwracać uwagę na to, co się dzieje. Już tylko ogląda kolorki.
Ucieczka z Nowego Jorku ("Escape from New York", 1981) ★★★★★

Powtorka. Kolejny film Carpentnera, przy którym czuję się, jak dorosły. Wszystko to w imię najlepszego środkowego palca w historii kina.

American Pop (1981) ★★★★★

Niezwykłym doświadczeniem jest odbyć tę podróż przez XX wiek i zastanowić się nad tym, czemu muzyka w ostatnich latach przestała nam towarzyszyć.

Cztery pory roku ("Four Seasons, 1981") ★★★★★

Ciepła, melancholijna opowieść z wyrozumiałością o nieidealnych ludziach, mierzących się z codziennym życiem.

Mefisto (1981) ★★★★ Artysta ciężką ręką wysnuwa wnioski z wydarzeń poprzedzających Drugą Wojnę Światową. I robi to kilka dekad później, bez specjalnego wysiłku czy próby zrozumienia tamtych czasów i tamtych ludzi. Nie można za bardzo uwierzyć w kostium czy w bohatera, który mówi rzeczy pasujące do scenarzysty, a nie do postaci. Bohatera, który w całości nie jest spójny. Bohatera, który jest tylko wizualizacją tego, jak artysta widział ludzi żyjących wtedy w Niemczech. A widział ich z pogardą w oczach, więc nie kłopotał się nad tworzeniem prawdziwych ludzi. Zamiast tego wolał pokazać, jaki to pan artysta jest zajebisty, bo on z perspektywy kilku dekad widziałby, jakim zagrożeniem było wygranie partii Hitlera w wyborach. I jakie wtedy kroki byłyby moralnie właściwe. Jeden z tych tytułów, które budują narrację przekonania, że w sytuacji zagrożenia najlepszy jest opór, bunt, śmierć z ręki wroga. Bo albo to, albo pełna współpraca. Ten film ma swoje zalety, ale zostawił mi przy powtórce głównie niesmak w ustach, wywołany butą reżysera.

Jestem przeciw (1985) ★★★★ Jest w tym filmie punk, pot i wymioty młodych. Głośny, agresywny. To trochę o udzielaniu pomocy poprzez tworzenie grup i sprawianie, że problem jednostki jest problemem wszystkich w całej grupie. Tytułowy sprzeciw jest jednostkowy, ale wyrażają go wszyscy, w grupie, jako grupa, nie samodzielni ludzie. Narracyjnie stoi w miejscu. Ocenę podwyższa dramat młodych, temat. 

Imigranci („Dheepan”) ★★★ Zwykły film, robiony w ten sam sposób, mający na siebie te same pomysły. O ludziach, którzy mają ciężko, a nic ich nie wyróżnia. Przedziwna ta „Szklana pułapka 6”, naprawdę. Chociaż to może jest jakiś sposób, wstawić idiotyczną scenę akcji do typowego dramatu europejskiego? Dzięki temu wszystkim kopary opadną przy samych kolanach, nawet jeśli sama akcja jest, cóż, na poziomie Szklanej pułapki 6. Gość z maczetą i nożem idzie na wieżowiec wypełniony gangstą, dostaje headshota na samym początku, po czym zabija wszystkich bez problemu… I ludzie się tym zachwycają.

Locke (2013) ★★★★ Piękny list miłosny do autostrad. Wzorowy męski film. Baby są zatrzymane na poziomie emocjonalnym 14-latek, dzieci cierpią przez rodziców, a mężczyźni „gets the jobs done”.

Slow West (2015) ★★★ Był fajny moment, jak Czerwoni im konie ukradły. Niezła fabuła, fajne aktory, dobry finał. Wszyscy giną bez sensu, tak jak lubię. 

Tajemnica zamku w Karpatach (1981) ★★★ Tytuł wskazuje na gotycki horror, a tak naprawdę oglądamy byle jaką opowieść miłosną. Silnie inspirowaną Wampirami z 1915 roku. Dziwne. Fabuła cały czas stoi w miejscu, zatrzymywana retrospekcjami i innymi wstawkami, gdy w teraźniejszości np. bohaterowie jedzą, po czym zasypiają, śpią… I tak czekam, aż te nieinteresujące postaci zaczną coś robić. Mało angażujący film. Na plus w sumie głównie humor, ale nawet nie żarty (bo te są na poziomie „Taranujemy zamknięte drzwi, które otwierają się same, gdy biegniemy w ich stronę, po czym przewracamy się w nieśmieszny sposób”), ile lekka atmosfera.
Postrzyżyny („Postrnziny”, 1981) ★★★★ Picie piwa, jedzenie świni, zabawny szwagier, wchodzenie na fabryczny komin dla jaj i bicie baby po dupie za ścięcie włosów. Piękny film.
Co robimy w ukryciu („What We Do in the Shadows”, 2014) ★★★ Z kamerą wśród wampirów. Czasem żarty trafią, czasem nie, czas przyjemnie spędzony.
Interes na kółkach (1984) ★★★★ Jackie Chan ma kolegę, fabuła ma dobrą intrygę, płomień świecy jest zdmuchnięty kopniakiem. Więcej niż porządne kopane kino akcji.
Czerwona oberża („L' auberge rouge”, 1951) ★★★ Ukrywanie ciała w ciele bałwana, niezła intryga i co chwila nazywanie murzyna czarnuchem. Naprawdę niezła zabawa!

Następne 48 godzin (1990) ★★★★ Powtórka. Brudne postaci, mięsista akcja, kłótliwi bohaterowie, ciężka atmosfera, wystarczająca intryga. Nadal lubię, jak Murphy w dramatycznej roli w chwili zagrożenia zaczyna się uśmiechać szeroko i kombinować, wykorzystując swój komizm.
Resident Evil (2002)
★★★ Może być! Sukienka w porządku, napięcie w porządku, tylko bohaterowie głupi.

Hole in the Wall (1919) ★★ Short. Wszyscy muszą biegać, machać rękami i się przewracać. Plus (jedyny) za otwieranie drzwi pośladkami. https://youtu.be/zZlBnhIGRkc?t=1595

.Grief (1921) ★★★ Rozpierdolona kopia i niekompletna, ale ci policjanci byli przezabawni!

Możecie mnie znaleźć również na:

Steamie
Last.fm
FilmWeb
RateYourMusic