Podsumowanie filmowe 1946 roku
Ostatnia aktualizacja: lipiec 2026
NAJLEPSZE FILMY ROKU
Miejsce #1: Wielki sen ("Bog Sleep")
Noir na sterydach, podkręcony do granic gatunku. Jeden z najbardziej dynamicznych obrazów w historii – nadążanie za kolejnymi zwrotami akcji jest osiągnięciem samym w sobie. Bawiłem się rewelacyjnie, bo to taka produkcja, gdzie liczy się wiele rzeczy i intryga jest tylko jedną z nich. Wszystko, za co kochamy kino noir, jest tutaj podkręcone na maksa. Każde zdanie to cynizm i sarkazm, podlany męstwem i twardością. Każdy dialog jest dynamiczny, inteligentny, ludzie wchodzą sobie w słowo, dokańczają czyjąś wypowiedź. Każda nowa postać to jakieś elektryzujące, seksualne napięcie. Intryga za to oferuje milion zwrotów akcji, odkrywanie ciał i ich znikanie, licznych bohaterów, którzy równie gęsto umierają. Mamy to poczucie, że oto uczestniczymy w czymś szalenie inteligentnym, że oglądamy szalenie inteligentnych bohaterów. To po prostu sprawia frajdę. https://garretreza.pl/howard-hawks/
Miejsce #2: Panika ("Panique")
Nielubiany w lokalnej społeczności człowiek… No właśnie, co może wyniknąć z takiej sytuacji? Jeden z tych filmów, które od pierwszych ujęć zaskakują i zachwycają poziomem rzemiosła, kunsztu, profesjonalizmu, artyzmu – wszystkiego. Jak każde ujęcie ma swój cel, swój własny, odrębny pomysł, rolę do wykonania, jak każdy detal jest tutaj opowiedziany ponadprogramowo, z wielkim plusem i wysiłkiem, ambicją! Jak potrafi zmieścić wiele w krótkim czasie, jak potrafi powtarzać refren tematyczny tej fabuły, jak rozumie istotność powracania do ujęcia z góry i tworzenia „grupowych” ujęć (bo to w końcu film między innymi o tłumie), jak wie, które dwie sceny połączyć jednym ujęciem i nawiązać między nimi nić. Jest w tym filmie miłość. Zaskoczenia. Morderstwo. Uczucie. Kobieta. Napięcie. Jedna z tych produkcji, po których człowiek jest przekonany, że reżyser musiał widzieć Obywatela Kane’a. https://garretreza.pl/julien-duvivier/
Miejsce #3: Humoreska ("Humoresque")
Paula Boray poznajemy, kiedy ma tylko kilka lat i w sklepie z zabawkami deklaruje, że woli nie dostać żadnej zabawki, tylko skrzypce. Matka staje po stronie młodego i nauka się zaczyna, kontynuuje w dorosły żywot. Całość jest opowiedziana z poczuciem tego, jak naprawdę wygląda życie artysty – nie tylko trudności praktyczne stojące mu na drodze, jak bycie ciężarem dla rodziny, która go utrzymuje, albo jak to jest wybić się na tle innych. Tylko no wiecie: nie za bardzo, bo wtedy też będzie źle. Twórcy jednak opowiadają więcej: o tej wewnętrznej niepewności. O dostrzeganiu błędów, byciu na widoku i przekonaniu, że każda pomyłka została zauważona i znaczy dla widowni więcej niż dla niego. Plus Joan Crawford. Pochłonął mnie ten obraz. Zostanie on ze mną. https://garretreza.pl/humoreska/
Miejsce #4: Kręte schody ("The Spiral Staircase")
Oczu nie można było oderwać. Nie tylko ze względu na zwarty scenariusz, ale przede wszystkim reżyserię – trudno wyjść z podziwu, jakie życie tchnięto w każde ujęcie z osobna, jak za każdym razem budowano napięcie bez pudła, jak gra światłem i cieniem podkreślała dłonie ofiary! To trzeba zobaczyć! Ogólnie jest to kino wizualnie pochłaniające. Ten opening ze starymi filmami! Dostajemy tutaj wszystko, czego nasze serce zakochane w noir i klasycznych horrorach potrzebuje. Reżyser „jedynie” unosi to cztery poziomy wyżej. https://garretreza.pl/robert-siodmak/
Miejsce #5: Dzieci ulicy („Sciuscià”)
Włochy tuż po wojnie z perspektywy dzieci. Wszystko w tej historii pasuje do świata, w którym toczy się akcja filmu. Wszystko wydaje się mieć źródło w tym samym problemie, wszystkie instytucje i grupy społeczne ukształtowane przez ten sam czynnik, pogłębiający się z każdą chwilą. Reżyser okazuje ówczesne Włochy i tragedię, w której udział brali wszyscy. Dzieci widzące morze pierwszy raz w życiu, podczas pokazu dla więźniów, na projekcji kroniki wojennej, gdzie do morza zrzucane są bomby, to jest jeden z najbardziej kurewskich rzeczy w historii kina. https://garretreza.pl/vittorio-de-sica/
Miejsce #6: Zabójcy ("The Killers")
To, co u Hemingwaya jest opowieścią o życiu w świecie wypełnionym przemocą i zbrodnią, tutaj staje się podstawą filmu noir z uśmiechniętym nawet-nie-detektywem. Struktura każdemu będzie przywoływać na myśl Obywatela Kane’a poprzez serię retrospekcji różnych osób. Każda zna inny fragment, tylko każdy jest też podejrzany o przekręcanie. Wśród nich jest w końcu ktoś, kto jest zamieszany w morderstwo – a kolejne warstwy ładnie prowadzą i ciekawią widza, odsłaniając tragiczną historię człowieka, który był bokserem i dokonał niewłaściwych wyborów. Widz dostaje wszystko, czego oczekiwał i nadal mu mało. „Don’t ask a dying man to lie his soul into Hell.” https://garretreza.pl/robert-siodmak/
Miejsce #7: Cluny Brown
Obraz uroczy i wypełniony „dotykiem Lubitscha” – niecodzienni ludzie mający niecodzienne interakcje, sama przyjemność w oglądaniu nawet pomimo skąpej fabuły czy wręcz braków pomysłów na rozwój fabularny. A w tle beka z młodych i zaangażowanych, tutaj Hitlerem rosnącym w siłę (czas akcji to 1938 rok), których omija życie, romans i inne przyjemności. To także obraz reakcji świata na to, co zaraz nadejdzie. Największa zaleta to jednak ten wspomniany dotyk – te wszystkie detale, które urozmaicają obraz. Najlepszy przykład to pierwsza praca Cluny jako gosposi: miała tylko wejść do środka, wystraszyć się gościa i uciec – do tego ta scena się sprowadza – a jednak dzieje się tam o wiele, wiele więcej. Kino Lubitscha to sama przyjemność. https://garretreza.pl/ernst-lubitsch/
Miejsce #8: Canyon Passage
„A man can choose his own gods, Cornelius. What are your gods?”. Nie jest to sentencja, której można by się spodziewać w standardowym westernie – już wtedy możemy więc zakładać, że zobaczymy coś… Odmiennego. Rozległe kino obyczajowe w kostiumie westernu, biorące się za filozoficzne tematy życiowe, dodając głębi swojej opowieści. Pewność jutra zderzona z niepewnością, co przyszłość przyniesie. Cieszenie się teraźniejszością kontra bycie przygotowanym na najgorsze. Nic w tej opowieści nie pozostaje na końcu takie, jakie się zapowiadało: ludzie umierają, zawierają niejasne sojusze, ukochana odchodzi z innym, dobre chęci przynoszą ponure konsekwencje, radosny domek będzie świadkiem masakry godnej miana czystek etnicznych. I tak dalej. Nie ogarniesz wszystkiego, co się stało – a tym bardziej tego, co się może dopiero zdarzyć za chwilę. https://garretreza.pl/jacques-tourneur/
Miejsce #9: Noc w Casablance ("A Night in Casablanca")
Bracia Marx byli pierwszymi żartownisiami kinematografii. Znaleźli swoją rutynę i potem stosowali ją w każdym kolejnym filmie. Chico zawsze zagra na pianinie, Harpo na harfie, Groucho zawsze gra buraka, którego jakaś kobieta chce wykorzystać. A w tle jest jakaś para zakochanych młodych, od których wieje nudą. Tym razem mamy hotel w Casablance, któremu Groucho szefuje i jeden z gości chce go zabić. Rutyna braci Marx jest obecna prawie w całości i przy tym świeża i zabawna. Klasyk komedii absurdu i gry słownej. Harpo walczący na szable doprowadza do śmiechu przez łzy, a teksty będą bawić przez całą wieczność („Musimy tu wszystko przyspieszyć. Kucharz! Jeśli gość zamówi trzyminutowe jajko, masz mu je podać w dwie minuty. Dwuminutowe w jedną, a gdy zamówi jednominutowe to dać mu kurę i niech sam sobie radzi.”). Plus finał, do którego nawiązywali twórcy Szybkich i wściekłych 6.
Miejsce #10: Pod mostami ("Unter den Brücken")
Miałem wyobrażenie Niemieckiej kinematografii z tego okresu jako cóż – powstającej wyłącznie na potrzeby III Rzeszy. A tutaj kręcą obyczajowy film o ludziach. Obaj mężczyźni pracują do łódce, która jest ich domem – czy też stała się z czasem ich domem. Było to ich marzenie jako zwykłych ludzi: wiele lat na nie pracowali i teraz mają to, czego pragnęli. Problem w tym, że sukces oznacza też samotność, ponieważ dziewczyny widzą tylko od dołu, gdy przepływają pod mostami, na których one spacerują. Myślą o wejściu w związek małżeński, więc gdy pojawia się w ich życiu kobieta, o którą obaj się starają, ten sukces też będzie oznaczać koszt. W tym przypadku: zwycięzca traci łódkę. I czuć to uczucie przez cały film – sposób, w jaki pokazana jest tutaj kobieta, równy jest temu, jak ukazane jest życie na łódce. Każdy zakochany w żeglarstwie znajdzie tutaj dużo znajomego. Poza tym jednak – jest to film ładny. Momentami nawet piękny, dozujący te momenty, jakby świadomie przypominał oglądającemu: życie i świat potrafi również tak wyglądać. Spokojny, pozytywny film o znajdowaniu kobiety. I nie tylko. https://garretreza.pl/pod-mostami/
REŻYSER ROKU:
Jacques Tourneur („Canyon Passage”)
Julien Duvivier („Panika”)
Robert Siodmak („Zabójcy” & „Kręte schody”)
Jean Negulesco („Humoreska”)
Helmut Käutner („Pod mostami”)
SCENARZYSTA ROKU:
Ernest Pascal („Canyon Passage”)
Charles Spaak & Julien Duvivier („Panika”)
Anthony Veiller („Zabójcy”)
Mel Dinelli („Kręte schody”)
Clifford Odets & Zachary Gold („Humoreska”)
ZDJĘCIA ROKU:
Nicolas Hayer („Panika”)
Elwood Bredell („Zabójcy”)
Nicholas Musuraca („Kręte schody”)
Ernest Haller („Humoreska”)
Igor Oberberg („Pod mostami”)
MONTAŻ ROKU:
Milton Carruth („Canyon Passage”)
Marthe Poncin („Panika”)
Arthur Hilton („Zabójcy”)
Harry Gerstad & Harry Marker („Kręte schody”)
Rudi Fehr („Humoreska”)
AKTOR ROKU:
Charles Boyer („Cluny Brown”)
Orson Welles („Intruz”)
Cary Grant („Osławiona”)
Humphrey Bogart („Wielki sen”)
Michel Simon („Panika”)
AKTORKA ROKU:
Jennifer Jones („Cluny Brown”)
Dorothy Malone („Wielki sen”)
Lauren Bacall („Wielki sen”)
Dorothy McGuire („Kręte schody”)
Joan Crawford („Humoreska”)
MUZYKA ROKU:
Miklós Rózsa („Zabójcy”)
Hugo Friedhofer („Najlepsze lata naszego życia”)
Franz Waxman („Humoreska”)
Roy Webb („Kręte schody”)
Frank Skinner („Canyon Passage”)
Powiązane
1946 Blog najlepsze Najlepsze filmy najlepsze filmy roku ranking
Najnowsze komentarze