Pod mostami („Unter den Brücken”, 1946)

Pod mostami („Unter den Brücken”, 1946)

02/07/2026 Opinie o filmach 0
under the bridges 1946

Red Hot Chili Peppers nie miało związku z tą produkcją w żaden sposób. Najwyraźniej.

Ocena 5 z 5

Helmut Käutner zaczął realizować filmy jeszcze w okresie Nazistowskich Niemiec. Pod mostami zrealizowano w 1944 roku, ale premierę miało dopiero dwa lata później – w Szwajcarii. Do Niemiec film wszedł parę lat później, a sam reżyser nawet do USA poleciał pod koniec lat 50 i zrobił tam kilka tytułów. Narzekając na brak wolności wrócił do Niemiec i umarł. We Włoszech. Piszę o tym, ponieważ sam miałem wyobrażenie Niemieckiej kinematografii z tego okresu jako cóż – powstającej wyłącznie na potrzeby III Rzeszy. A tutaj kręcą obyczajowy film o ludziach. Poniżej porównuję do Noża w wodzie, ponieważ to też film o trójkącie na łódce, ale Pod mostami jest dalece bardziej… romantyczne.

Uczucie jest tutaj podwójne – ponieważ wybór ostateczny bohaterów będzie wiązać się ze stratą. Obaj mężczyźni pracują do łódce, która jest ich domem – czy też stała się z czasem ich domem. Było to ich marzenie jako zwykłych ludzi: wiele lat na nie pracowali i teraz mają to, czego pragnęli. Problem w tym, że sukces oznacza też samotność, ponieważ dziewczyny widzą tylko od dołu, gdy przepływają pod mostami, na których one spacerują. Myślą o wejściu w związek małżeński, więc gdy pojawia się w ich życiu kobieta, o którą obaj się starają, ten sukces też będzie oznaczać koszt. W tym przypadku: zwycięzca traci łódkę. I czuć to uczucie przez cały film – sposób, w jaki pokazana jest tutaj kobieta, równy jest temu, jak ukazane jest życie na łódce. Każdy zakochany w żeglarstwie znajdzie tutaj dużo znajomego – nawet jest cała scena poświęcona podkreśleniu dźwięku sznura.

Pojawiają się komplikacje – samica okazuje się mieć przeszłość jako modelka. Tutaj oznacza to pozowanie nago malarzowi. Pewnie działa to samo w sobie, ale może być metaforą prostytucji, na co ten film jest dalece zbyt grzeczny. Kobieta przybywa w końcu z daleka (jeśli dobrze widziałem: Silesia, czyli Śląsk) i ma ograniczone środki na życie. Poza tym jednak – jest to film ładny. Momentami nawet piękny, dozujący te momenty, jakby świadomie przypominał oglądającemu: życie i świat potrafi również tak wyglądać. Wbieganie po schodach potrafi tutaj być momentem. Widok na ulicę i światła padające z okien są tutaj momentem. Każde poruszanie się po płynącej łódce jest tutaj momentem, ale to oczywiste. Spokojny, pozytywny film o znajdowaniu kobiety. I nie tylko.

Oczywiście Niemcy w tamtym czasie powinni zapierdalać z pielgrzymką po całej Europie i ją odbudowywać, a nie filmy robić, ale no, historia inaczej się potoczyła. Nóż w wodzie kręcić 15 lat przed Polańskim im się zachciało robić, ciumcioki jedne…