Podsumowanie filmowe 1978 roku

Podsumowanie filmowe 1978 roku

25/10/2023 Blog 0

Ostatnia aktualizacja: maj 2024

NAJLEPSZE FILMY ROKU

Miejsce #1: Łowca jeleni ("The Deer Hunter")

Wielki film będący po stronie społeczeństwa i przeciwko rządom, robiony dla widowni i w wielkim stylu. Zaczynamy od wesela, od pracy na zakładzie, od relaksu w weekend z przyjaciółmi – wszystko ze świadomością nadchodzącego angażu w wojnę, walki za szlachetne ideały i nie tylko, ale o tym nikt nie mówi, nikt nie musi mówić. Naprawdę widzimy tych ludzi zanim wojna ich zmieniła, jacy byli wtedy i za kogo się uważali. Bawią się, tańczą, dogryzają, przekomarzają, piją, wyzywają, gadają. Opowieść jest wypełniona wspaniałymi sekwencjami, do których chce się wracać – ten tytuł jest arcydziełem, pochylając się nad ludzkim cierpieniem i innymi doświadczeniami, aby wyrazić o nich coś prawdziwego. Tego świat wtedy potrzebował i potrzebuje nadal, dlatego Łowca jeleni jest tak ważny.

Miejsce #2: Halloween

Niezwykłe, jak podskórnie realny i wiarygodny to horror, jak podstawowy i prosty jest u swoich podstaw: bezbronna osoba oraz człowiek, który jest w stanie zrobić jej krzywdę – i dążący do tego. To krwawy, straszny i przytłaczający seans pełen pamiętnych momentów, zaczynając od samego początku i openingu na jednym ujęciu z fantastycznym twistem fabularnym. To opowieść o czystym złu oraz wyzwaniu, jakim jest uwierzenie, że może ono istnieć naprawdę. Zło w tym filmie wchodzi do głowy, każe wątpić we własne obserwacje, przeraża, obezwładnia do samych kości. Fantastyczna protagonistka, morderca i muzyka – to ogląda się jak marzenie!

Miejsce #3: Śmierć na Nilu ("Death on the Nile")

Oto jest rok 1937, Egipt i wycieczka na rzece Nil na pokładzie parowca, gdzie dojdzie do morderstwa. Sama zagadka szybko okaże się niemożliwa do rozwiązania – finałowe trzydzieści minut, gdy detektyw zbiera wszystkich i wyjaśnia naprawdę trzyma w napięciu. Słuchamy monologu i zawieszamy się na każdym słowie, a ile tam pojedynków aktorskich! Ile razy Ustinov musi stawić czoła wyzwaniom i obronić swoją postać oraz jej teorię! Teraz to oglądając całość robi na mnie jeszcze większe wrażenie – teraz widzę jaja, jakie trzeba mieć, by publicznie wygłosić swoją teorię i oskarżyć drugiego człowieka o zabójstwo. Już nie ma we mnie tego obrazu detektywa, który obdarza wszystkich wokół cudem swojej inteligencji, teraz w moich oczach znajduje się człowiek, który musi zasłużyć na ich uwagę, którego inni muszą chcieć wysłuchać, którzy będą szanować jego zdanie. A Ustinov z całą pewnością spełnia wszystkie te warunki. Prawdziwie ponadczasowy seans. To więcej niż film, to również doświadczenie.

Miejsce #4: Wśród nocnej ciszy

Polski film kryminalny, którego akcja rozgrywa się w czasie świąt. Tak naprawdę jednak jest to opowieść o trudnej relacji syna z ojcem, który jest policjantem i prowadzi śledztwo. Tata rządzi twardą ręką, odmawia wszystkiego dla swojego potomka, więzi go emocjonalnie – dla najmłodszego życie powoli zaczyna oznaczać ucieczkę z domu. Pomimo tego, że na ulicy jest niebezpiecznie i można zginąć. Co jest lepsze? Śnieg i myśl o zbliżającym się święcie jest okropnie ponura, ale nie tak, jak całe zakończenie. To może być najbardziej ponure doświadczenie, jakie kino polskie ma do zaoferowania.

Miejsce #5: Pasja

Powstanie Krakowskie oraz losy Edwarda Dembowskiego – temu jest poświęcony film „Pasja” z wierzchu, ale pod spodem jest ponadczasowy dialog o buncie, rewolucji, konflikcie siły z myślą (które z nich tak naprawdę może dokonać realnej zmiany?). To opowieść o symbolu i szaleńcu jednocześnie – osobie z charyzmą, przekonaniami oraz racją po swojej stronie. Nie całkowitą, ale jednak: racją w wielu aspektach. Wierzy w to, co mówi i głosi, jest gotów na śmierć i walkę do końca w imię ideału – do takiego stopnia, że staje się fanatykiem, który idzie niemal samotnie przeciw wojsku, aby tylko zostać symbolem. I film wchodzi w debatę z tym ponadczasowym poglądem, zadając sens takich symboli. Na ekranie widzimy ludzi – uosabiających dialog trwający od wieków, ale jednak przede wszystkim: ludzi. Nie mówią o ideach i symbolach, ale o życiu, rzeczywistości. Cześć i chwała ludziom walczącym o niepodległość w przeszłości, z apelem do współczesnych wojowników, aby walczyli mądrze.

wzgorze krolikow 1978

Miejsce #6: Wzgórze królików ("Watership Down")

Produkcja o królikach i ich przygodach, starających się po prostu przetrwać w tym trudnym świecie. Walka z predatorami, naturą, sprostanie wyzwaniom codzienności. Koty, psy, nawet sowy będą się tutaj jawić jak dzikie zwierzęta, od których trzeba uciekać. To świat, w którym trzeba być ostrożnym i mieć świadomość, jak bardzo jest się bezbronnym w każdej chwili. Czasem drastyczny moment będzie nam sprezentowany w całości, będzie bolesny i okropny. A to wszystko w imię docenienia prawdziwego cudu, jakim jest szczęśliwe, długie życie. Czasem okupione czyimś poświęceniem. Jest w tym mitologia kierowana do młodych odbiorców, poznających życie w całej jego rozciągłości, nadając tym samym odpowiedni ciężar na to, co się w życiu naprawdę liczy. Nawet śmierć ze starości jest tutaj obecna, jako coś pięknego, będącego początkiem nowej drogi. Wzruszające, robiące duże wrażenie kino.

Miejsce #7: Powrót do domu ("Coming Home")

Jest wiele tytułów uświadamiających cierpienia wojenne. „Powrót do domu” skupia się na reakcji ludzi, którzy dowiadują się o tym cierpieniu, jak żyją z ludźmi zranionymi przez wojnę, jak są pełni agresji i nienawiści na wszystko i na nic, bo nie mają nóg i przyjaciela, bo zginął na froncie, a w zamian są kłamstwa i opuszczenie. Radź sobie sam. Ciężka sprawa, przekuć negatywną energię w bardziej konstrukcyjną. Film nie udaje, że to jest łatwe, albo że osiąga postawiony sobie cel. Tym się różni od innych antywojennych obrazów – nie szokuje graficznie, nie jest apelem, nie uświadamia o tym, jak tam było. Jest portretem bezsilności w obliczu starcia z taką tragedią – chcą zmiany, chcą ratować świat, ale co może jeden człowiek? Nawet gdy zrobią o nim film nominowany do tytułu filmu roku? O tym jest ta produkcja.

Miejsce #8: Niezamężna kobieta ("An Unmarried Woman")

Uwielbiam dialogi w tym filmie. Są zabawne i szczere. Słychać, że te postaci się znają i faktycznie chcą sobie nawzajem pomóc, gdy już wyjdzie temat problematyczny, a do tego czasu gadają o życiu. Spodobał mi się również obraz Nowego Jorku, jako miasto wypełnione życiem i artystami. Jest w tym też coś więcej, niż pokaz społeczeństwa – to obraz zupełnie innej epoki, której zalety i czar trudno dziś wypatrzyć, gdy zajrzy się w podobne miejsca. Ta opowieść o odnajdywaniu swojego miejsca na świecie w wieku 40 lat z pewnością znajdzie swoich zwolenników.

Girlfriends (1978)

Miejsce #9: Girlfriends

Biały szum, brak muzyki, wyraźne dźwięki chodzenia po drewnianej podłodze, samochodów jadących za oknem mieszkania czy psa szczekającego na klatce schodowej – tak wygląda tło tej opowieści o młodych kobietach zaczynających życie. To prywatne i intymne spojrzenie na świat, z którym ludzie tacy jak protagonistka nie wychodzą poza swoje mieszkanie. Opowiada o rzeczach, o których (szczególnie wtedy) nie mówiło się nawet z bliskimi, ukrywało się je przed światem. Niemal awangardowa, podziemna realizacja, stawiająca na spokój i skromność wizualną oraz mówienie poprzez postaci, którzy szukają właściwych rzeczy do mówienia. Został on w pamięci, bo pokazywał, że rozumie swoich bohaterów, a tym samym publiczność, która się z nimi utożsamiała.

Miejsce #10: Jesienna sonata

Opowieść o konflikcie rodzinnym, czyli córka konfrontuje z matką emocje, które tłumiła w sobie całe życie. Bergman pozwala swoim bohaterom na starcia, żal zostaje wyrażony, a my możemy go zrozumieć pomimo ludzkiego chaosu i bałaganu w tych nerwowych wypowiedziach. To drobne rzeczy, ale jest w nich ciśnienie spuszczane coraz mocniej, a gromadzone przez bardzo długi czas, w którym to przeszło przez wiele faz, a raczej: rozmyślań. Czy mam prawo tak myśleć o tym, co się wtedy działo? Czy mam prawo czuć się w ten sposób? Czy mam prawo nadal mieć z tego powodu uraz po tylu latach? Liv Ullmann krzyczy TAK, TAK, TAK i to naprawdę czuć.

Miejsce #11: Grease

Mam sympatię do filmów, które mają odwagę być głupiutką fikcją. „Grease” ma niepodrabialny sty i nawet podczas skakania po kanałach od razu rozpoznamy, co leci. Cała ekipa uwierzyła w ten projekt – a przynajmniej przekonująco to zrobiła – pozwalając sobie na wygłupy i brak powagi, grając niedorzeczne postaci mające niewydarzone problemy życiowe. Mają w końcu po 30-kilka lat, grają nastolatków, to jest spalone na starcie, więc rozwiązanie jest tylko jedno: ten portret dojrzewającej fascynacji seksem i wszelkimi zbliżeniami, pozowaniem przed kolegami na temat swoich podbojów i osiągnięć, na naiwność oraz niewinność, w obrębie której funkcjonuje ich pycha oraz małostkowość. W tej przesadzonej wersji udaje się powiedzieć zaskakująco dużo szczerych rzeczy o takich młodych ludziach – o byciu nimi, albo też dorastaniu w ich towarzystwie. Mnóstwo tutaj humoru, wizualnej kreatywności oraz niespodzianek, które pewnie wam umkną przy pierwszym seansie. A nawet jeśli je zauważycie, to w nie nie uwierzycie. To nie jest prawdziwy obraz nastolatków z USA w latach 50., ale to z całą pewnością prawdziwy obraz głupoty nastoletniej. I co by było, gdyby świat naprawdę był taki, jakim im się wtedy mogło wydawać. Całe szczęście, takie rzeczy tylko w tych naprawdę udanych filmach.

Również warte uwagi: Dzień weselny, Gang Olsena idzie na wojnę, Wodzirej, Konwój, Lupin Trzeci i Special Delivery

NAJLEPSZE SERIALE ROKU

Miejsce #1: Taxi - sezon I

Sitcom osadzony w garażu nowojorskich taksówek, gdzie przychodzą kierowcy, gdy mają przerwę albo czekają na przydział. Otrzymujemy tutaj galerię postaci, które uwielbiamy oglądać, gdy mają właściwe dla gatunku przygody. Tyle unikalnych i przezabawnych momentów, że nawet nie zacznę ich wymieniać. Żarty słowne to jedno, ale przede wszystkim cały czas oglądamy liczną obsadę, która jest cały czas w akcji, cały czas improwizuje swoje reakcje, jest cały czas aktywna w tle i kamera to pokazuje. Jest tutaj mnóstwo humoru wizualnego, gdzie faktycznie coś ROBIĄ. Od rozwalenia reunion po jedzenie śniadania w budynku, który akurat jest w trakcie rozbiórki. Humor wylewa się z ekranu!

Również warte uwagi: MASH (S7)

NAJLEPSZE ODCINKI ROKU

All in the Family poster

Miejsce #1: "Two's a Crowd" (All in the Famil, 8x19)

Zaskakujące, jak jedna poważna rozmowa może być… Istotna. Patrząc na chłodno, nie jest to odcinek zbyt dobrze napisany – tylko dwie postaci tutaj są, przekomarzają się, schodzą do magazynu i zatrzaskują się tam. Wysilone to, na dodatek sama rozmowa też jakoś wybitnie się nie klei, skaczą trochę po wszystkim. Jednak jest w tym wiele naturalizmu oraz sporo znajomości dotychczasowej relacji między nimi, która dobiega końca (Mike opuści serial niedługo potem), więc to dosyć symboliczny odcinek, gdzie ostatni raz Mike dowiaduje się czegoś nowego o Archim, patrzy na niego w nowy sposób. Całość ma finał w kultowej scenie rozmowy o ojcu Archiego, prawdopodobnie najbardziej dramatycznym momencie całego serialu. „You should love your father, because your father loves you” od lat przeszywa mnie dreszczem. Całość bierze widownię z zaskoczenia, pokazując trudne zagadnienia w nieoczywisty sposób. Życie nie jest łatwe w „All in the Family”.

mash poster tv

Miejsce #2: "Point of View" (MASH, 7×10)

Odcinek zrealizowany z perspektywy pierwszej osoby – pacjenta, rannego na polu walki, który przyleciał do MASH z odłamkiem w gardle. Trochę niezręcznie zrealizowany odcinek (nagle wszyscy dużo rozmawiają z pacjentami, konstrukcja narracyjna też niedomaga i nie wykorzystuje faktu, że jako widzowie jesteśmy ograniczeni do jednego miejsca), ale trudno nie lubić samego pomysłu i nowej perspektywy na znanych bohaterów. Ustawienie kamery wiele zmienia, więc widok Pottera lub Radara z tak bliska jest czymś świeżym i miłym. Lubię też te dłuższe ujęcia…

Miejsce #3: "My Favorite Orkan" (Happy Days, 5x22) & "Christmas Time" (Happy Days, 6x16)

„My Favorite Orkan” jest inaczej znany jako „ten odcinek, gdzie gra Robin Williams i kradnie widowisko, biorąc udział w pojedynku z Fonzim o to, kto jest prawdziwą gwiazdą”. Więcej nawet nie ma sensu dodawać, pan Williams wchodzi w serial z półobrotu, robi cyrk i oglądanie go jest szczytem przyjemności. Reszta odcinka? Nieistotna – grunt, że nie przeszkadza. Z kolei drugi odcinek ma święta oraz wątek Fonziego, który dostaje prezent od swojego ojca, którego nie widział od kiedy skończył 3 lata (albo 4 albo 12, zależy od odcinka serialu, ale w tym jest to 3). Twórcy idą tutaj w podobną stronę, co późniejszy Bel Air, a efekt jest szczery. Reszta odcinka? Nieistotna (coś z tym, że nie mają prawdziwych choinek, więc każdy im po jednej przynosi)- grunt, że nie przeszkadza i nie ma wysilonego pojednania z ojcem w epilogu. Twórcy mówią: „chuj z takim starym” i życzymy sobie wesołych świąt. Piękne – każdy odcinek ma więc w sobie dużo, ale nie aż tyle, by wypełnić odcinek, więc na potrzeby tego rankingu łączę je w jedno. Obejrzyjcie oba, tego wam życzę.

Również warte uwagi: „An Eye for a Tooth (MASH, 7×13) „Joanie’s First Kiss” (Happy Days, 5×16), „Richie Almost Dies” (Happy Days, 5×18)

REŻYSER ROKU:

John Carpenter („Halloween”)
Ingmar Bergman („Jesienna sonata”)
Michael Cimino („Łowca jeleni”)
John Guillermin („Śmierć na Nilu”)
Feliks Falk („Wodzirej”)

SCENARZYSTA ROKU:

John Carpenter & Debra Hill („Halloween”)
Michael Cimino & Louis Garfinkle & Quinn K. Redeker & Deric Washburn („Łowca jeleni”)
Waldo Salt, Nancy Dowd, Robert C. Jones („Powrót do domu”)
Feliks Falk („Wodzirej”)
Tadeusz Chmielewski („Wśród nocnej ciszy”)

ZDJĘCIA ROKU:

Dean Cundey („Halloween”)
Haskell Wexler („Powrót do domu”)
Vilmos Zsigmond („Łowca jeleni”)
Néstor Almendros („Niebiańskie dni”)
Jack Cardiff („Śmierć na Nilu”)

MONTAŻ ROKU:

Gerry Hambling („Midnight Express”)
Don Zimmerman („Powrót do domu”)
Peter Zinner („Łowca jeleni”)
Malcolm Cooke („Śmierć na Nilu”)
Stuart Baird („Superman”)

AKTOR ROKU:

Christopher Walken („Łowca jeleni”)
Robert De Niro („Łowca jeleni”)
Jon Voight („Powrót do domu”)
Peter Ustinov („Śmierć na Nilu”)
Jerzy Stuhr („Wodzirej”)

AKTORKA ROKU:

Melanie Mayron („Girlfriends”)
Meryl Streep („Łowca jeleni”)
Ingrid Bergman („Jesienna sonata”)
Maggie Smith („Śmierć na Nilu”)
Jill Clayburgh („Niezamężna kobieta”)

MUZYKA ROKU:

John Carpenter („Halloween”)
Giorgio Moroder („Midnight Express”)
Ennio Morricone („Niebiańskie dni”)
Stanley Myers („Łowca jeleni”)
Nino Rota („Śmierć na Nilu”)