Peter Watkins

Peter Watkins

30/06/2023 Opinie o filmach 0

I think that the main impact on my work, on the making of this film, came from the intensity of the similarity I felt to Edvard Munch as a man, as an artist, as someone who struggled throughout his life.” – Peter Watkins

Obecnie Peter Watkins jeszcze nie znajduje się w moim rankingu reżyserów (za mało widziałem)

Top

1. Edvard Munch

Ważne daty

1935 – urodziny (Norbiton, UK)

1956 – debiut krótkometrażowy

1964 – debiut telewizyjny

1965 – po zrobieniu War Games pisze list do Lennona i Yoko Ono o odpowiedzialności za obecność w popularnej świadomości, który ich zainspiruje do gadania o pokoju

2000 – najnowszy film (Paris, 1871) trwający ledwo 6h

Edvard Munch (1974)

5/5

Czterogodzinna, dokumentalizowana epopeja, która pozwala zrozumieć człowieka i jego malarstwo, a także sztukę i jej rolę w życiu artysty.

Tytułowa persona była norweskim malarzem i grafikiem, słynnym przede wszystkim z obrazu „Krzyk” oraz jego gorszych i jeszcze gorszych parodii (bo żadna nie adresowała istoty samego obrazu, tylko z jego stylu wizualnego). Edvard Munch jest biografią dokumentalizowaną o życiu tej osoby – jak kolejne doświadczenia życiowe go tworzyły, jak odkrywał sztukę, jak w jego stylu pojawiały się nowe elementy, skąd je brał, jak one ewoluowały. Wszystko zbudowane na wzór przejrzystej, ludzkiej logiki, pozwalającej zrozumieć i prawdziwie poznać tę osobę. A przynajmniej na tyle, na ile jego wyobrażenie reżysera odpowiada rzeczywistości.

Język tego dokumentu jest wyjątkowy – ponieważ zdecydowano się tak jakby na odtworzenie tamtego świata i wpuszczeniu tam kamery, która śledzi bohaterów i ich otoczenie, prowadzi z nimi wywiady. Narrator przyspiesza sprawę, opowiadając o wielu rzeczach z OFF-u, podsumowując ten lub inny segment albo aspekt życia Muncha, w tle kreśli ówczesny świat (co się wtedy działo, jakie dzieło powstało, kto się urodził – ale też w skrócie omawia aktualne trendy w malarstwie i jak się one łączą z dokonaniem protagonisty) i nadaje dynamiki całej fabule, ale jednak to w zasadzie ten sam język, którym zbudowano Lenny’ego z tego samego roku. Różnica jest jednak taka, że w Lennym oglądamy Dustina Hoffmana w fabularnym filmie, a oglądając Edvarda Muncha czułem się, jakbym oglądał dokument nakręcony na żywo, ponad sto lat temu. W czasach, gdy nie było kamery ani tradycji kręcenia ludzi – może przez to tak często postaci spoglądały przypadkiem i nerwowo w obiektyw kamery. Oni mówią po norwesku, napisy są podłożone, narrator po angielsku. Widzimy nawet proces malowania wielu obrazów, szkice, nakładanie farb – jakby te dzieła powstawały naprawdę w obecności kamery.

Całość we wszystkich źródłach, jakie widziałem, trwa 210 minut, ale ja widziałem wersję dwuczęściową, gdzie każda miała po 1h50+min. I nadal czułem, jakby powinna być gdzieś część trzecia. Napisy końcowe leciały, a historia trwała dalej, do ostatniej sekundy coś mówiąc. Strasznie to dziwne.

Efekt jest taki, że widzimy powstawanie arcydzieła wręcz na żywo. Poznajemy życie człowieka i wszystkie prądy, które nim pokierowały, aby wyewoluował w człowieka, którym musiał być, aby namalować Krzyk i wszystko, co ten obraz wyrażał. To kino uczące zrozumienia malarstwa, ale nie tylko: to historia konfliktu człowieka i społeczeństwa, artysty i jego krytyków, osoby wrażliwej i grupy nie wiedzącej co to wrażliwość, osoby kreatywnej i motłochu mówiącego mu, co ma mówić, jak ma to mówić, co jest właściwe. Edvard Munch w tym czterogodzinnej epopei wydaje się stać samotnie, stawiając czoła wszystkim innym – nieszczęśnik, który znajduje w malarstwie sposób, aby wyrazić swoje myśli, swoje spojrzenie na wszystko, jak widział oraz odbierał świat wokół, jego wartości i jego prawdziwą twarz. To manifest pokazujący prawdziwą twarz innych, prosto w ich twarz. To historia mająca potencjał na koszmarne, schizofreniczne, może nawet paranoiczne doświadczenie, jakim z całą pewnością jest odkrycie się przed niewłaściwymi ludźmi – i nawet jeśli nie pokrywa rzeczywistości w pełni, to nadal służy jako wehikuł idei. Artysta, szukający swojego miejsca na świecie i nie może go znaleźć, bo nikt go nie rozumie.