Październik 2022

Październik 2022

13/10/2022 Opinie o filmach Opinie o serialach 0
midnight club 2022

Chcę obejrzeć wszystko z 2022 roku. Jedziemy dalej...

Obejrzane filmy
5
Obejrzane serzony seriali
0
Ocena 1 z 5

On the Line

31 października | Amazon Prime

Wydaje się głupie, ale poczekajcie do zakończenia. To jest jeszcze głupsze.
 
Monotony, nijaki i męczący film o wydarzeniach mających miejsce podczas nocnej audycji radiowej. Jesteśmy tam na miejscu razem z Melem Gibsonem, który jest najsłynniejszy i najlepszy, ale i tak słupki idą w dół, bo nie używa mediów społecznościowych czy coś. I pojawia się typ, który mówi, że zrobi krzywdę jego rodzinie. I teraz się z nim bawią w kretyński sposób.
 
Jeśli nie dacie rady wytrzymać kretyństwa tego, co się dzieje, to uspokajam: w finale jest uzasadnienie. I jest ono jeszcze bardziej kretyńskie, bo to wszystko było na niby. Nabierają jednego stażystę, który myśli, że ta cała akcja jest na serio. Nagrywają ją i publikują w czasie rzeczywistym, aby podbić słupki słuchalności. Innymi słowy: film oparty o logikę „Its just a prank, bro”. 40 osób nad tym pracowało, policja i wszyscy inni uprzedzeni, atrapy bomb zrobione i grupa amatorów na żywo odwaliła taki numer… W imię czystego skurwysyństwa. Naprawdę człowiek czuje wewnętrzną pustkę tego stażysty, który wtedy zdaje sobie sprawę, że wszyscy go zdradzili. Jakby ich wtedy zatłukł krzesłem i wyszedł, to bym dał wyższą ocenę. Piękny film o jebaniu pranksterów debili – ale nie. Stażysta odchodzi w milczeniu i wypierdala się na schodach, umierając na miejscu.
 
I to nadal nie jest koniec, bo się okazuje, że on o wszystkim wiedział i tak naprawdę to jest prank na Melu Gibsonie, który teraz płacze do rana. I poznaje prawdę, wszyscy się śmieją i wtedy dopiero mamy koniec. Nawet nie będę mówić o innych elementach filmu, jak źle jest zrobiony i napisany. Kretyństwo fabuły po prostu tutaj wystarcza.
Ocena 4 z 5

Mów do mnie ("Talk To Me")

28 października | VOD

Najbliżej tytułu faktycznego horroru ’22 roku. Sporo fantastycznych sekwencji.

2022 rok był dobry dla podgatunków horrorów, ale gdy miałem wybrać tak po prostu „dobry horror”, to… Był problem. Obejrzałem sporo dobrych filmów z elementami horroru: teen horror, splasher horror, psychological horror… Pearl było bardziej dramatem psychologicznym, Barbarzyńca miał za dużo humoru i przygody, będąc też po części horrorem. Talk To Me jest w sumie takim horrorem, chociaż tutaj też ten horror wchodzi dosyć późno: na początku nastolatki bawią się z opętanym przedmiotem, imprezy kreują wokół możliwości stawiania mu czoła: każdy podaje rękę tajemniczej dłoni, wypowiada tytułową kwestię i pozwala duchowi wejść w siebie… A potem wszyscy nagrywają efekt i się śmieją, a sama „ofiara” ma z tego najwięcej frajdy, chociaż będzie ona dosyć niejasno opisana. Dopiero w połowie filmu tak naprawdę wchodzi jakieś zagrożenie, napięcie. I wtedy też film zaczyna mieć problemy.

Narracja rozbija się na dwa wątki, oba w sumie dosyć nowe, wprowadzając do historii zupełnie nowy kierunek i twórcy nie dają rady zainteresować wystarczająco tym nowym poziomem filmu. Jeden z tych wątków przez długi czas w sumie był potem trzymany w ukryciu – jakoś nie zauważyłem, że z tym chłopakiem nadal były problemy nadnaturalne. Myślałem, że tylko zrobił sobie krzywdę i teraz leży w ciężkim stanie w szpitalu, a tutaj potem się okaże, że nadal jest opętany. Film po 50 minucie jakby zaczął szukać sam siebie i średnio mu to wychodzi. Aż do końca, który znowu jest… naprawdę dobry!

Sporo tutaj sekwencji biorących widza z zaskoczenia, ale autentycznie pracujących na to, aby go wystraszyć, wprowadzić w stan niepokoju. Chociaż od strony realizacyjnej widać, że to współczesny film robiony przez debiutantów (cały czas zbliżenia), to jednak od strony technicznej byłem zaskakiwany charakteryzacją, pomysłowością, prowadzeniem aktorów czy brakiem uwag do pracy kamery i dźwięku. Solidna, solidna robota, po której pamięta się tylko dobre sceny i momenty. To tytuł, który na pewno będzie pamiętany. A kolejny film tych twórców będzie jeszcze lepszy.

Ocena 4 z 5

The Devil's Hour - sezon I

28 października | 6 odcinków po 60 min | Amazon Prime Video

Lindelof zrobiłby z tego coś genialnego. Mają być dwa kolejne sezony, zobaczymy.
 
Matka i jej dziecko, które jest apatyczne, pozbawione emocji oraz wydaje się dostrzegać zjawiska nadprzyrodzone. Chora matka w domu starców. Bezsenność i budzenie się codziennie w tytułowej godzinie diabła. To tylko niektóre z jej problemów, zbliżą ją do granicy wytrzymałości psychicznej. Wszystko to równoległe ze śledztwem policji za seryjnym mordercą, plus futurospekcje z tym, co widzimy na plakacie: konfrontacji postaci matki z mordercą po tym, jak go złapali.
 
Dramaturgicznie w tym krótkim sezonie duży nacisk położono na ostatni odcinek, gdy dostajemy odpowiedzi i w pełni doświadczamy tego świata przygotowanego przez twórców. I mogę wam napisać: to prawdziwie rewelacyjna część serialu, dla której warto obejrzeć całość. Szczególnie, jeśli twórcy odpowiednio całość rozwiną, a tego na razie nie zrobili. Po wielu aspektach fabularnych jedynie się prześlizgują, a jako całość jedynie słuchamy, zamiast przeżywać życie w tym świecie mając świadomość tego, co się tak naprawdę wtedy działo i co to znaczy. Dlatego od razu porównuję to do dorobku Lindelofa, który z tego samego materiału zrobiłby angażującą historię pełną zagadek, zamiast ciągnącego się dobijania do ostatniego odcinka i szokowania licznymi zaskoczeniami. Nie, on by umiał sprawić, by widz zaczął wchodzić głębiej w te metafizyczne rejony fabuły i inaczej spojrzał na życie dzięki temu. Naprawdę najgorsze, co by mogło spotkać ten serial, to brak ciągu dalszego – mają być dwa kolejne sezony i jest szansa, że twórcy jeszcze dadzą radę rozwinąć całość. A jak nie, to będę domagać się remake’u.
 
Świat oraz tematyka to najważniejszy aspekt całości oraz powód, by całość włączyć. Są jeszcze dwie rzeczy, o których chcę napisać: protagonistka oraz realizm.
 
Bohaterka, którą można zrozumieć – ma w końcu liczne problemy, które wykańczają ją psychicznie od wielu, wielu lat… ale i tak irytuje. A przynajmniej jedynie delikatnie frustruje oglądanie jej, zamiast wywoływać inne emocje. Gdy tak na chłodno analizuję jej zachowanie, to wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu, czemu więc oglądając ją coraz częściej byłem poirytowany? Moja odpowiedź jest taka, że najzwyczajniej w świecie nie dąży do niczego. To również jej część, ta pasywność, poddanie się oraz potrzeba „żeby to się skończyło” – ale właśnie przez to jej oglądanie jest takie obojętne. Ona nie szuka rozwiązań czy zmian, ona głównie się miota i jest głośna. W scenach z synem stara się go ożywić, ale brakuje w nich faktycznego impulsu do rozwoju, jakby motywacje bohaterki były inne, jakby tylko nie chciała zaakceptować stanu rzeczywistości, że jej syn po prostu jest jaki jest, więc odgrywa te szopki, ale przed sobą. To po prostu nie jest angażująca protagonistka.
 
Silny nacisk na osadzenie fabuły w naszym świecie, przy jednoczesnym natłoku braku realizmu w zachowaniu ludzi, działaniu policji itd. Tak, są tu elementy fantastyczne, ale tyczą się one czegoś innego – tutaj widzimy chociażby wchodzenie do domu mordercy, gdzie pojawia się bohaterka razem z policją, od razu znajduje tajne przejście, bo zobaczyła je we śnie i na pytanie mundurowych skąd o nim wie, tylko wzrusza ramionami. I tyle, zamiast natychmiast stać się głównym podejrzanym – tego typu „detali” jest pełno, to naprawdę utrudnia traktowanie tej historii poważnie. Funkcjonariusze pozwalają jej na zbyt dużo, ona jest nawet prawie cały czas podczas przesłuchań, wtrynia się, zostaje nawet sama z przesłuchiwanym i odwala manianę raz za razem wbrew wszelkiej logice. To jeszcze bardziej utrudnia polubienie jej czy zaangażowanie w jej losy.
 
Ogólnie ludzie w tym serialu często odwalają dziwne rzeczy. Poczekajcie, aż zobaczycie, co zrobi ojciec dziecka w ostatnim odcinku, złapiecie się za głowę. Szokuje to, tak, ale scena się nie skończy i już zaczniecie kwestionować logikę tej decyzji.
 
Tak więc tak. Potencjalnie genialny serial, który wymaga jeszcze włożenia w niego wiele pracy. Warto obejrzeć, gdy wyjdzie kolejny sezon i będziecie słyszeć, że się udało.

SEZON II (2024) 3/5

Najlepsza ekranizacja Mrocznej wieży, która nie ma związku z Mroczną wieżą Kinga.

Drugi sezon czegoś, co chyba polubiłem, tylko nic z niego nie pamiętam. Włączyłem więc podsumowanie – czy też raczej nie pominąłem go – jednak ono niczego nie przypomina. To tylko zbiór dramatycznie mówionych kwestii, które nic nie znaczą, więc oglądam drugi sezon kompletnie na ślepo. I w trakcie przypominam sobie co nieco, tylko nadal nie jestem zbyt… Zainteresowany. I nie czułem, aby przez te kilka odcinków coś się posunęło do przodu. Bohaterka zaczyna „pamiętać”, że tak powiem, ale czy bohaterowie są bliżej osiągnięcia celu, czy coś w ciągu tych kilku odcinków zrobili aż tak istotnego, żeby poświęcić temu pięć godzin ponad i teraz czekać dwa lata na ciąg dalszy? Nie. Nie jest to rzecz zła – pod względem konceptów i realizacji to wciąż poziom wyżej – ale efekt jest mi obojętny.

Ocena 2 z 5

Enola Holmes 2

28 października | Netflix

Są tu sceny, gdy bohaterka jest irytująca, oraz gdy fabuła nie ma sensu. I są jeszcze napisy końcowe.

Film z serii: forma ważniejsza od treści, a raczej – bardziej intrygująca. Zaczynamy więc od środka opowieści, gdy to bohaterka po ucieczce zwróci się do widowni: pewnie zastanawiacie się, jak do tego doszło? Już was wprowadzam. Czemu tak? Czemu akurat w tym momencie? Czy coś to daje? Czy ma to po prostu sens? A skąd. W momencie, gdy wrócimy chronologicznie do sceny otwierającej, ja już zapomniałem, jak ten film się zaczął. Oglądając pościg miałem wrażenie, że już to widziałem. I chwilę mi zajęło przypomnienie sobie, że widziałem to pół godziny wcześniej. Na papierze jednak – jest ciekawie, bo widz teoretycznie będzie się pytać „jak do tego doszło?” i w ten sposób bardziej się zaangażuje. Pominięto oczywiście wszystko co by mogło sprawić, iż ten zabieg narracyjny będzie faktycznie wciągający.

I tak przez cały film. Drobna sprawa detektywistyczna przerodzi się w śledztwo wielkiego kalibru, mające wpływ na masę ludzi – tylko przejście będzie słabe. Bohaterka udowodni w trakcie opowieści swoją wartość jako samodzielnej pani detektyw, a nie tylko siostry słynnego Sherlocka – tylko jej rozumowanie będzie naciągane. Ogólnie cała historia będzie naciągana, a gdy sprawa będzie rozwiązana i okaże się jednak, że rozwiązanie jest inne, ja nadal nie byłem w to zaangażowany. Dedukcja będzie tak naciągana, że będzie mi wszystko jedno.

Ocena 3 z 5

Zakazany owoc ("God Forbid")

27 października | Disney+

Plotkarski dokument o kimś, kogo widownia kojarzy, bo był nakryty z otwartym rozporkiem, a wcześniej przedstawiano go jako wzór moralny.
 
Historia młodego człowieka, który uprawiał seks i inny chłop na niego patrzył. W każdym razie, ten drugi chłop był kimś ważnym. Tak naprawdę to historia o tym, że Donald Trump został prezydentem, a chłop, który go popierał, był hipokrytą, zboczeńcem oraz bezwzględnym tyranem będącym ponad prawem. Dla przykładu właśnie brał niewinnego chłopaka, dawał mu swoją żonę do ruchania i masturbował się oglądając ten akt, a potem traktował chłopaka jak swoją własność. Na szczęście był też głupi i sam dał dowody na swoją winę, więc chłopak ostatecznie triumfuje. Może to i zagmatwane, ale najważniejsze, że Trump to zły prezydent.
 
Twórcy nie starają się stworzyć nic uniwersalnego, co da się oglądać za parę lat lub w innym kraju – to tytuł hermetyczny, wyprodukowany tylko i wyłącznie dla tych, co znają tych ludzi i pokazuje im ich prawdziwe oblicze. Cała reszta z nas nie jest zaangażowana w tę historię i autorzy nie robią nic, aby zaczęli być zaangażowani. Nie ma tutaj analizy, jak takie stowarzyszenia osiągają potęgę, jak systemy ekonomiczne i filozoficzne wspierają taki rozwój wypadków, nie ma tutaj analizy współczesności. To tylko plotkarski dokument o kimś, kogo widownia kojarzy, bo był nakryty z otwartym rozporkiem, a wcześniej przedstawiano go jako wzór moralny. Na samym końcu dopiero próbują ścisnąć masę punktów pod względem których ten tytuł mógł rozwinąć skrzydła: jako komentarz o religii, o zasadności rozdziału państwa od religii, o wolności słowa i całej masie innych rzeczy. Nie stał się żadną z nich.