Too Late (2015)

Too Late (2015)

12 stycznia 2018 Uncategorized 0
too late poster
Mastershoty & Długie ujęcia & Piękne zdjęcia

Dla fanów mastershotów. O fabule niewiele mogę pisać, bo zbyt dużo tu niespodzianek. Będę więc pisać bez uwzględnienia fabuły.

To nawet nie jest żart lub przesada. Nie mogę napisać, ile trwa pierwsze ujęcie (jest naprawdę długie i skomplikowane), ile ujęć jest w całym filmie (macie więcej palców niż ten tytuł ma cięć, to na pewno) ani o czym film jako taki opowiada, ponieważ to się zmienia. „Too Late” składa się z jednej historii podzielonej na kilka segmentów, które są opowiedziane niechronologicznie i niemal każda oferuje coś szokującego. Ten największy jednak przyszedł dopiero po seansie, kiedy położyłem się spać i wtedy uświadomiłem sobie coś bardzo kluczowego dla wymowy filmu, ale o tym nie mogę pisać. To trzeba zobaczyć i przeżyć samemu.

Pogadajmy więc o „Too Late” przez pryzmat zdjęć, bo te nie są zachwycające wyłącznie same w sobie. Przez pewien czas sądziłem, że większa zasługa tutaj reżysera niż operatora, ponieważ każda scena rozgrywa się na olbrzymim terenie, z udziałem wielu osób i wszystko to jest zgrane ze sobą bez jednego potknięcia. Operator pozornie jedynie krąży wokół tego wszystkiego – do czasu, aż się przyjrzałem i zauważyłem, że osoba trzymająca kamerę zasługuje również na pochwały. Mianowicie, udaje mu się połączyć płynnie wszystkie te wydarzenia na ekranie. Umie krążyć wokół grupy postaci, a następnie zatrzymać i zrobić zbliżenie na jednego z nich w taki sposób, że to wydaje się jak dwa oddzielne ujęcia, pomiędzy którymi nie ma cięcia. Operator być w stanie ustawić się do czegoś, co zaraz nastąpi, w taki sposób, że gdy to coś już zaczyna się dziać, jak nie czułem fałszu – wiecie, przygotowania się i planowania. W całym tym filmie jest mnóstwo naturalności i organicznej energii, jakby rzeczy działy się przed kamerą i wyłącznie dzięki kosmicznemu porządkowi rzeczy to wszystko układa się tak płynnie.

Too Late” wyszło w 2015 roku, a to był bardzo zażarty rocznik dla operatorów. Z jednej strony Lubezki zaprojektował „Birdmana” w taki sposób, jakby to był film na jednym ujęciu. Z drugiej strony wyszła „Victoria”, film faktycznie nakręcony na jednym ujęciu. I im dłużej nad tym myślę, to zaczynam sądzić, że „Too Late” jest od nich lepsze pod tym względem (i nie tylko). „Birdman” miał problem z samą historią i bohaterami – widziałem ten film dwa razy, bo nie mogłem uwierzyć, jak nudny on jest. Zachwycił mnie pod względem wykonania, ale połowę scen przewijałem, żeby nie zasnąć. „Victoria” z kolei miała kłopot, organizując przejścia od jednej sceny do drugiej, kiedy to bohaterowie idą ulicą lub jadą gdzieś na rowerze – wtedy nic się nie dzieje. Oczywiście, aktorzy starali się i improwizowali, jak mogli, ale momentami to okazywało się za mało. „Too Late” z kolei radzi sobie z tym o wiele lepiej, tutaj zawsze coś się dzieje w momencie, kiedy bohaterowie schodzą po schodach lub jadą samochodem – to wręcz jeden z podstawowych zabiegów dramatycznych w produkcji, jak zresztą wskazuje tytuł. Co do „Birdmana„…

Jestem świadomy, że takie skupianie się na zdjęciach może wywołać u was myślenie na zasadzie „tylko one są ciekawe„, ale jest dokładnie odwrotnie. Oglądając te długie rozmowy bohaterów na pojedynczych, złożonych ujęciach nie mogłem się zdecydować, komu należą się większe pochwały: scenarzyście, który napisał tak naturalne dialogi, czy aktorom, którzy je improwizowali. Nie jestem w stanie ocenić, jak to z nimi było. Słuchałem tych ludzi z taką przyjemnością, oglądałem i poznawałem ich z jeszcze większą. „Too Late” pozwolił mi w siebie uwierzyć, w swoją magię jako przedstawiciela kina. Co chwila lubiłem ten film za coś innego – za aktorów dających z siebie wszystko, za operatora, który wyczynia istne cuda, brutalność świata, za romantycznego bohatera… Za to, że „Too Late” jest tym, czym jest. Tak kino powinno wyglądać.

PS. Zwróćcie uwagę na to, ile rzeczy dzieje się pomiędzy segmentami.

Chcecie więcej?

Tu można dużo rzeczy polecić – począwszy od kina P.T. Andersona („Boogie Nights„, 1997) poprzez „Rosyjską arkę” (2002) kończąc na niektórych filmach noir z lat 40 i 50. Wszystkie te produkcje były inspiracją dla „Too Late”, jestem pewny.