The Act (2019)

The Act (2019)

17 listopada 2019 Opinie o serialach 0
the act
Patricia Arquette & Joey King & AnnaSophia Robb & Chloë Sevigny

Wyborne aktorstwo i świetny punkt wyjściowy. Realizacja poprawna.

3/5

WYRÓŻNIENIE: Najlepszy film roku (Miejsce #8)
http://garretreza.pl/podsumowanie-2010/

Gypsy jest nastolatką wymagającą całodobowej opieki ze strony swojej mamy, Dee Dee. Właśnie dostali nowy dom od opieki socjalnej i wprowadzają się do nowego sąsiedztwa. Jest rok 2009 i sąsiedzi chcą pomóc, ale czują się niezręcznie w ich towarzystwie – szczególnie kruchej Gypsy, dla której wszystko zdaje się niebezpieczne. Otacza ich smutek, a nikt nie chce się smucić. Nikt też nie wie, co się dzieje, gdy Gypsy i Dee Dee są same, dlatego, gdy w 2015 roku dojdzie do tragedii, to nikt nie będzie wiedział, od czego wtedy zacząć.

Dlaczego właściwie oglądamy tę historię, dlaczego jest ona nam opowiadana? W każdym odcinku jest nam przypominane, że to fabuła oparta o prawdziwe wydarzenia, jednak momentami podkolorowana w celach dramaturgicznych. I jeśli nie zna się faktów, to punkt wyjściowy jest naprawdę znakomity – szczególnie w pierwszym odcinku, kiedy twórcy stopniowo odkrywają przed nami, co tak naprawdę oglądamy. Składają mocną obietnicę, by następnie nie spełnić oczekiwań – bo gdy fakty są znane i wiemy, co się stanie, wtedy wyraźnie widać, jak kiepsko idzie twórcom doprowadzenie do tego. Droga jest oczywista i wszystko prowadzi do celu, tylko jakoś nie byłem przekonany, by bohaterowie faktycznie byli zdolni do zrobienia tego, co miało miejsce w rzeczywistości. Nie wiemy oczywiście, co działo się za zamkniętymi drzwiami – trzeba było to wypełnić, jednak nie zrobiono tego w przekonywający sposób. Zabrakło odwagi albo miejsca na odwagę, by opowiedzieć pełnowymiarową i „krwistą” historię.

Jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy jest to, że bohaterów nie możemy zrozumieć, ponieważ twórcy nie idą w żadną konkretną stronę jako wyjaśnienie. Nie proponują kilku różnych, nie spekulują – zamiast tego zostawiają kartkę tak pustą, co w momencie rozpoczęcia pracy nad serialem. Efekt jest taki, że nie możemy nie tylko winić, ale też szukać przyczyny jak ta cała tragedia się zaczęła. Nie możemy oskarżyć bohaterów czy ich środowiska. Nie wiemy, dlaczego mama traktowała córkę w ten sposób. Jest tylko jedna scena, w której dostaje listy z pieniądzmi od nieznajomych, co zresztą Wikipedia nazywa właśnie przyczyną („aby otrzymywać zasiłki”), jednak więcej potwierdzeń ze świecą szukać. Wiecie – byle tylko po seansie widz nie przestał udzielać się charytatywnie, byle tylko serial nie zmienił jego światopoglądu.

Teraz zatrzymam się jednak tylko na tym, że nie rozumiemy bohaterów. I to samo w sobie jest poważnym minusem. Nie rozumiałem, czemu mama traktowała córkę w taki sposób. Była co prawda ta scena z kopertą, ale później otrzymujemy retrospekcję z wczesnego dzieciństwa Gypsy i wtedy nic się już nie dodaje. Nie wiemy, jak tamta postać stała się tą, którą znamy współcześnie. Sama Gypsy kilka razy ma okazję coś zmienić, ale zawsze wraca do punktu wyjściowego, a ja tego nie rozumiałem. I jedynym wyjaśnieniem, jakie mogłem zrozumieć, było to, że scenarzyści nie mieli za bardzo pomysłu, jak doprowadzić tę hipotetyczną historię do finału, który faktycznie się wydarzył w 2015 roku. A skoro nie rozumiemy bohaterów – po co oglądamy? Celem takich produkcji jest w końcu dostrzec ludzi będących bohaterami krzykliwych nagłówków gazet, poznać ich historię i zrozumieć ją. Nic takiego nie jest tu osiągnięte. I nic innego w zasadzie też nie. The Act będę w przyszłości wspominać wyłącznie za sprawą obsady – jednej z najmocniejszych damskich obsad tej dekady, wśród której chętnie wyróżnię Joey King w roli Gypsy. Ona i Patricia Arquette zasługują na oklaski, jednak bohaterka tej drugiej jest z grubsza stabilną postacią, kiedy Gypsy przechodzi przez więcej faz, była trudniejsza do zagrania i to w wieloznaczny sposób. Calum Worthy też zasłużył na pochwały, jego jest po prostu żal pomimo bycia okropnym człowiekiem.

Jednym z ostatnich rzeczy w serialu jest zamykająca ostatni odcinek (swoją drogą – strasznie pośpieszony; są seriale zbudowane w całości wokół tego, co The Act próbuje zmieścić w ciągu ostatnich 55 minut) krótka scena, w której kamera podąża za Gypsy. Kadrowanie sprawia, że wygląda to, jak ważny moment w życiu postaci – jednak nie ma w tym żadnej substancji. Zrobiono to w podniosły sposób, jednak nie uczyniło to zobrazowanego momentu wyrazistym. Zupełnie, jakby twórcy myśleli, że jeśli zrobią coś tak, aby wyglądało na ważne, to ono takim będzie. Nie potrafili jednak określić, dlaczego jest on ważny, nie mieli nic do powiedzenia… I to jest serial w pigułce.