Jules Dassin

Jules Dassin

31/07/2026 Opinie o filmach 0

Obecnie Jules Dassin nie znajduje się w moim rankingu reżyserów (w trakcie oglądania)

Top

1. Noc i miasto
2. W napięciu
3. Brutalna siła
4. Rififi

Ważne daty

1911 – urodziny (Connecticut, USA)

1920 – urodziny drugiej żony, będą razem do jej śmierci w 1994)

1939 – zakończenie krótkiego pobytu w Partii Komunistycznej

1941 – debiut krótkometrażowy

1942 – debiut pełnometrażowy

1952 – dostanie się na Czarną Listę Hollywood, emigracja do Francji

1980 – ostatni film

2008 – śmierć (Ateny)

Brutalna siła ("Brute Force", 1947)

Ocena 5 z 5

Jules Dassin umiał łączyć kino gatunkowe z kinem zaangażowanym. Tutaj opowiada pełną napięcia i emocji historię ucieczki z więzienia, która jest bardziej symboliczna niż przekonana o sukcesie. I kończy się zamyśleniem nad samą ucieczką: czemu uciekamy chociaż szanse są praktycznie żadne? Do tego apel o ludzkie podejście do więźniów. Jeśli o mnie chodzi: film kompletny.

Scenariusz pokazuje swój poziom bardzo szybko: podczas wyliczania obecności więźniów przez strażników wszyscy milczą, gdy pada jedno nazwisko. Zapada moment ciszy i po chwili po prostu podejmujemy wyliczania ciąg dalszy. Widz sam zaczyna zadawać pytania, a odpowiedzi pojawią się zaraz, aby utrzymać tempo opowieści. Co się stało z tym człowiekiem? Czemu go nie ma? W czasie, zanim poznamy odpowiedź, nasz umysł krąży i zmierza do mroczniejszych odpowiedzi. Strażnicy dopadli tego więźnia i teraz nie mówimy o tym głośno. Chcę myśleć, że takie były intencje twórców.

Tak wygląda wstęp do historii o walce: więźniów między sobą oraz z władzami więzienia, którzy chcą więcej władzy, dyscypliny, potęgi nad drugim człowiekiem. Chcą manipulować, podkładać pułapki i kierować, aby robili i grali, jak im zwierzchnicy zagrają. Wszystko to tworzy obraz więzienia jako instytucji, gdzie nie chodzi o rehabilitację. Nie chodzi nawet o odseparowanie ludzi łamiących prawo od tych, którzy chcą się czuć bezpieczni. Jeśli chodzi o karę – tak, ci ludzie cierpią i odbywają karę: pytanie jednak – za co? Za to, co zrobili? Czy za to, że tam trafili?

Jules Dassin tworzy obraz uciekinierów z więzienia nie jako osoby unikające odpowiedzialności. Widz może dostrzec w nich samego siebie. Może pomyśleć, że na ich miejscu zrobiłby podobnie. Jules Dassin umie prowadzić dialog z widzem, jednocześnie trzymając się czasów, w których tworzy – jego więzienie jest wyraźnie lokacją filmową, bohaterowie mówią używając poetyki i poezji filmowych dialogów, nie ma tutaj wiele realizmu, a dramaturgia jest rozwinięta tak, aby pasowało do struktury filmu. Nie będziemy zaskoczeni, gdy w wielkim punkcie kulminacyjnym tylko kilku strażników pełniło rolę oporu, a cała reszta przybiegła dopiero, gdy fabuła i kompozycja kadru była na to gotowa. Nie zapomnimy, że oglądamy film. Tak samo, jak wewnątrz każdej postaci na ekranie bije ludzkie serce. A to najważniejsze.

PS. A scena „zgniecenia” więźnia mogłaby spokojnie powstać w czasie kina niemego. Potiomkin i Fritz Lang jednocześnie na ekranie, co za widok!