Podsumowanie filmowe 2004 roku

Podsumowanie filmowe 2004 roku

22 kwietnia 2020 Blog 0
garden state

Ostatnia aktualizacja: maj 2020

NAJLEPSZE FILMY ROKU

2004 Zakochany bez pamieci

Miejsce #1: Zakochany bez pamięci ("Eternal Sunshine of the Spotless Mind")

Jeden z najbardziej oryginalnych filmów w historii. On chce zapomnieć o niej, ona o nim – tylko gdy tak się dzieje, to uzmysławiają sobie, że wcale tego nie chcą. Utracone wspomnienie miłości zaczyna rozsadzać wszechświat, a bohaterowie tracą zmysły i nie wiedzą dlaczego. Miłość jednak zawsze ich znajdzie i to jest właśnie w tym piękne. Film otwarty na widza i jego subiektywny odbiór, zaskakujący wizualnie i tematycznie, umiejący uderzyć w sedno tego, o czym mówi. PS. tytuł odnosi się do poematu poświęconego dziewicom, które pilnowały świętego ognia – żyły w celibacie, ale były za to poważane i szanowane. A najlepsze tłumaczenie, jakie znalazłem, brzmi: Nieskalanych myśli blask po wieczny czas.

Ghost in the Shell 2 2004

Miejsce #2: Ghost in the Shell 2

Filozoficzne anime, w którym bohaterowie nie tyle prowadzą śledztwo, ile zgłębiają tematy moralne związane z daną sprawą. Plus – to jest jedno z najpiękniejszych animacji w historii. I jeśli dobrze rozumiem zamysł autora – ten tytuł wygląda tak pięknie w ruchu, aby oddać cześć człowieczeństwu. Plus kopalnia pięknych momentów, choćby strzelanina w sklepie. Pod wieloma względami – to jest najlepszy film roku.

theo Angelopoulos 2004 placzaca laka

Miejsce #3: Trylogia: płacząca łąka

Po seansie będziecie myśleć o pływaniu rzeką, jednak ruch ten będzie jego przeciwieństwem. Postaci na tratwie czy łódce (czy czym innym będą się przemieszczać) stoją w bezruchu; nie ważne, dokąd ich los zaprowadzi i dokąd sami będą zmierzać, to zawsze wrócą do tego motywu: do rzeki, do wody, do tego sztywnego momentu, w którym nie mają władzy nad niczym i tylko płyną z prądem, albo są ciągnięci w kierunku czegoś. To kolejny smutny film Greka, biorący się za opowiadanie o historii tego kraju. To historia o ludziach, ale tak naprawdę o ruchu grup i ich losie w okresie międzywojennym. Jest tu sporo pięknych sekwencji – granie wśród wywieszonego prania (i ten pociąg na końcu), wszelkie sekwencje z udziałem rzeki, pożegnanie dwóch braci na torach kolejowych… To piękny film. Nie przez pełne trzy godziny, które trwa, ale wciąż piękny. Co ciekawe, to piękno rzadko wynika z samego obrazu, ale z muzyki granej przez bohaterów. Jakby Grecja wtedy była krainą, do której piękno trzeba wprowadzić. Nie można go tam znaleźć i pokazać, trzeba było go dodać od siebie.

Ruchomy zamek Hauru 2004

Miejsce #4: Ruchomy zamek Hauru

Postać trzecioplanowa postawiona w centrum wydarzeń – sam Miyazaki miał powiedzieć: „I wanted to convey the message that life is worth living” i inspirował się wojną w Iraku, a raczej swoim oburzeniem wobec niej. Zrobił film, w którym jest wojna i strony konfliktu i w ogóle dużo się dzieje, ale zamiast być tam i poznawać tamte wydarzenia, to jesteśmy z Sophie – młodą dziewczyną zamienioną w staruszkę, która po przemianie mówi sobie: „Jakoś to będzie” i rusza w podróż, znajdując nowe życie w tytułowym zamku. I to jest jej historia – wydarzeń mających miejsce wokół niej oraz jej reakcji na nie. Jej pasji, z jaką podejmuje się nowych zadań, jak się zakochuje w Hauru i jak okazuje współczucie nawet wobec wiedźmy, która rzuciła na nią urok. W świecie pełnym magii i intryg, walki o życie, my oglądamy, jak staruszka sprząta chałupę i wiesza pranie, zaprzyjaźnia się ze wszystkimi i gada z psem. Przyznaję, nie jest łatwo się tym zachwycić, ponieważ nie jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania tak skonstruowanych filmów, ale po seansie na pewno poczujemy, z jakim uczuciem ten film tworzono. Będziemy mogli zachwycać się pięknem animacji. I naprawdę dobrze jest mieć taką postać na ekranie, jak Sophie – która po prostu się nie poddaje. Plus Arkadiusz Boberek w polskim dubbingu. Dla niego przełączałem z wersji japońskiej na ojczystą. Jedyne anime, które w ten sposób poznałem.

Miejsce #5: Powrót do Garden State

Z serii: bohater wraca w rodzinne strony i rozwiązuje konflikty z rodziną. Poznaje miłość swojego życia. Słucha indie-rocka i wszystko jest tu trochę dziwne – niech bohaterowie rozmawiają w wannie, czemu nie. I absolutnie uwielbiam ten tytuł – umie opowiadać o zobojętnieniu, ma naprawdę dobrą fabułę, liczne zapadające w pamięci momenty… I to jeden z niewielu takich obrazów osób z kryzysami psychicznymi – mają dobre dni i potrafią nawet żartować ze swoich problemów, ale to jest dla nich wciąż źródłem bólu. „Będziemy okey, wiesz? Może nie będziemy szczęśliwi, jak to sobie wymarzyłeś… Ale będziemy okey”

2004 smak herbaty taste of tea

Miejsce #6: Smak herbaty

Jeden z tych nielicznych przypadków, kiedy nie wiem, co się dzieje i zupełnie mnie to nie przeszkadza. Bawię się przednio. Nie wiem, na co pojedyncze epizody się składają i je oddzielnie rozumiem, śmieję się, ale też drugi raz muszę zobaczyć, by poskładać to sobie w całości. To film, który jest szalony i absurdalny, ale osadzony mocno w rzeczywistości – i gdy wydaje się, że już widzieliśmy wszystko, wtedy zaczyna się „Smak herbaty”. Pierwsza scena, opowieść o zbieraniu jajek w lesie, duża dziewczynka w tle, ten dziwny program w telewizji… Bawi, śmieszy i zaskakuje na wiele przeróżnych sposobów. Magiczny i niezwykły tytuł, dostarczający wrażeń równoczesnego oglądania kina klasy B, jak i ludzkiego dramatu obyczajowego. Jakby Yasujiro Ozu i Ed Wood połączyli siły i dzielili wspólny umysł.

Miejsce #7: Harry Potter i więzień Azkabanu

Harry nabiera charakteru, a filmy o jego przygodach razem z nim. Trzecia część przynosi nowy styl wizualny, skupiając się na dojrzewaniu bohaterów. Dojrzewa również sama proza, ambitniejsza niż wcześniej – teraz wyraźniej widać, że kolejna część nie jest kolejną przygodą – to kolejny rok z życia, w trakcie którego zaczyna rodzić się przygoda. Na pierwszym miejscu jest więc życie studenckie oraz zmartwienie ilością zadanej pracy domowej, aż tu nagle zaczyna się fenomenalny punkt kulminacyjny!

zakladnik

Miejsce #8: Zakładnik

Uwielbiam wnętrze samochodu w tym filmie. Relaksująca atmosfera, często w tle leci melancholijny jazz, a kierowca i pasażer rozmawiają w zaskakująco głęboki sposób. Można powiedzieć nawet, że ten film jest momentami egzystencjalny. Gdy oglądamy ostatniego trupa w tym filmie, nie myślimy o zwycięstwie – ale o tym, że ta pojedyncza śmierć tak niewiele znaczy, chociaż jest przecież wszystkim. Ponadto znakomite sceny akcji i udźwiękowienie, przez które zatrzymałem film, by oglądać całość na słuchawkach. Znakomicie nakreślono bohaterów – tutaj szczególnie widać, iż twórcy włożyli w ten film więcej wysiłku, niż było trzeba, ale i tak to zrobili: by nadać tej opowieści głębi. Mamy tutaj do czynienia z ludźmi, którzy naprawdę mają życie poza obrębem tej jednej produkcji. Mój ulubiony moment to krótki postój Maxa, który zatrzymał pojazd, by przepuścić kilka dzikich psów (wilków?) przechodzących przez ulicę. Zaledwie kilka sekund ciszy, zaskakujących, po których następuje jakąś płytka piosenka rockowa, ale i tak dostałem dreszczy.

Pusty dom 2004

Miejsce #9: Pusty dom ("3-iron")

Kim Ki Duk nie lubi dialogów. Za to lubi ciszę. Chciał zobaczyć, czy uda się zrobić historię miłosną, w której żadna ze stron nic do siebie nie mówi – da się. I to może być naprawdę czuła i czarująca historia.

2004 pila saw

Miejsce #10: Piła

Dwoje ludzi budzi się w zniszczonej łazience z kajdanami na nogach. Nie wiedzą, kto ich tu sprowadził, ani jaki ma cel, i czego od nich chce… ale jeden ma całkiem trafne podejrzenia. Słyszał już o tym człowieku, który nikogo co prawda nie zabija, ale stwarza ku temu bardzo wygodne warunki. Krok po kroku udaje im się odkryć wszystkie ślady i rozwikłać zagadkę: co takiego muszą zrobić, by przeżyć? Seans wciąż robi robotę i przez jakiś czas nie będę chodził w słuchawkach… nigdzie. Płynnie opowiedziany, solidny thriller, z interesującą fabułą, a obłęd Lawrence’a wydaje się uzasadniony. Oglądałem na jednym wydechu.

shrek 2

Miejsce #11: Shrek 2

Czy warto zmieniać się dla kogoś? Czy warto wymagać, żeby druga osoba się zmieniła? Zamiast dawać odpowiedzi, Shrek 2 woli uczyć o wybieraniu (tego, co jest dla nas istotniejsze) i pogodzeniu się z tym, że życie jest zmianą. Twórcy traktują swoją opowieść bardzo poważnie. Nie umniejszają jej z myślą o młodszej widowni ani ze względu na to, że tworzą animację fantasy. Zamiast tego idą w drugą stronę i wykorzystują ten fakt – wszystkie przegięcia i absurdy gatunkowe oraz stylistyczne służą narracji. Dzięki temu ich fabuła jest jeszcze lepsza, bo mogła odbyć się jedynie w tym właśnie środowisku typowym dla Shreka. To jego opowieść, to jego film. Plus polski dubbing, zmieniający ten film w komedię!

ewolucja evolution of filipino family 2004

Miejsce #12: Evolution of a Filipino Family ("Ebolusyon ng isang pamilyang Pilipino")

Reżyser umieszcza fabułę w życiu głównych bohaterów, ale najpierw przedstawia on owo życie. Pracę na polu. Monotonię. Rozmowy dla zabicia czasu. I to działa, bo dla widza przerwy na słuchanie audycji radiowej są tym samym co dla postaci na ekranie. Mija półtorej godziny, zanim dowiemy się o tym, że matka ma problemy ze wzrokiem – czyli o czymś, co zazwyczaj jest na początku filmu, by budowało konflikt. Możemy oglądać typowe wyjście rolnika na dwór, gdy to siada na ławeczce i ma przerwę. I to by było na tyle, rolnik je, odpoczywa i mamy cięcie. Scena zmierza donikąd, ale równie dobrze po takim wstępie możemy doświadczyć naprawdę mocnego rozwinięcia, w postaci choćby dramatycznej konwersacji. To również Diaz umie robić cholernie dobrze. Umie przedstawić kłótnię słowną dwojga ludzi, która łapie widza za zęby. Reżyser dawkuje te momenty umiejętnie, zawsze zaskakując odbiorcę, dlatego są takie skuteczne.

Miejsce bonusowe: Sześciostrzałowiec ("Six Shooter")

Zanim Martin McDonagh robił In Bruges oraz Trzy billboardy…, to stworzył ten tytuł, tutaj każdy kogoś stracił, jakiś chłopak przeklina i chce gadać o jakiejś krowie, a na koniec pozostaje nam jedynie zakrzyknąć: co za dzień! Ironiczna anegdota o tym, w jakich chwilach tracimy wiarę w Boga, a w jakich ją odzyskujemy.

Również warte uwagi: Pusty dom, Życie jest cudem Marzyciel, Złe wychowanie, Kill Bill 2, W stronę morza, Dom latających sztyletów, Appleseed, Jak być sobą, Vinci, Za wszelką cenę, Vera Drake, Lato miłości, Upadek, Bracia, Wizje Europy, Pusher II – Krew na rękach, Mind Game, Bezdroża,

NAJLEPSZE SERIALE ROKU

lost poster

Miejsce #1: Zagubieni - sezon I

Pierwsza seria jest wyjątkowa. Wyspa i samo Lost nigdy już nie będą takie jak na początku. Wyspa była wtedy tylko wyspą, serial opowiadał o rozbitkach – główne problemy, jakie mieli to np. jak zdobyć żywność, albo skąd brać wodę. I tyle. Widać też, że – jak to ująć? – scenarzyści nie chcieli za dużo pokazać. W całym sezonie pierwszym jest bardzo niewiele znaków każących widzom myśleć, że oglądają jedną, wielką historię. Na to dopiero przyjdzie czas. Dopiero później stało się większe i bardziej skomplikowane, a przede wszystkim ciągłe. Już teraz było niewiarygodnie filmowe, odważne i inspirujące.

the shield poster

Miejsce #2: The Shield - sezon III

Tutaj już serial jest spełniony. Fundamenty postawiono, teraz tylko obserwujemy, co wynikło z wydarzeń w dwóch pierwszych sezonach. Do tego wiele innych ciekawych wątków jak śledztwo za gwałcicielem albo Acaveda z kutasem w ustach. Scenariusz jest napięty, wątki ściśnięte. Ledwo jest miejsce, by nabrać powietrza podczas oglądania. I ten finał! Mroźny wieczór i kilku przyjaciół na rozmowie… Wciąż ogląda się dobrze.

Sila koszmarow Powstanie polityki strachu

Miejsce #3: Siła koszmarów: Powstanie polityki strachu - miniserial

Kiedyś politycy rządzili, sprzedając pozytywne obietnice, zapewniając lepszą przyszłość i szczęście obywateli. Dzisiaj chcą uchronić szarych ludzi przed zagrożeniem. Najczęściej przed zagrożeniem, którego nawet nie ma. Twórca cofnął się bardzo daleko by poznać genezę tego, co dziś widać za oknem – skąd się wzięła Al-Kaida? Kto był mentorem bin Ladena i skąd się wziął? Kto był inspiracją dla tego mentora i skąd one się wzięły? USA to kraj, który ma misję ratowania całej ludzkości – zastanawialiście się kiedyś, czy to też skądś się wzięło? Albo czemu tyle było ataków i afer związanych z Clintonem, chociaż na żaden nie było dowodów? Skąd wzięło się powiedzenie: „To, że nie znaleźliśmy dowodów na coś, nie znaczy, że tego nie ma. Znaczy to tylko tyle, że tego jeszcze nie znaleźliśmy„.

Paranoia Agen

Miejsce #4: Paranoia Agent - miniserial

Po mieście krąży tajemniczy bandyta. Każda jego ofiara wydaje się przypadkowa, ale co dziwne, jest między nimi cienka nić powiązania. Wszyscy zdają się otępieni po zdarzeniu, dziwni, ale… czują się lepiej niż przed napaścią. Idąc na skróty, można stwierdzić: tego właśnie potrzebowali. Zaczyna się od pytania o przyczyny tych napaści. Jak wybiera swoje ofiary? Dlaczego to robi? Jak to wszystko działa? Jeśli spodziewacie się opowieści opartej na dochodzeniu przez wszystkie epizody, to jesteście w błędzie. Shounen Bat, jak policja go nazwie, zostanie złapany już w trzecim odcinku… w pewnym sensie, ale do tego czasu zadawałem sobie inne pytania. W pewnym momencie serii pytałem nawet: „Czy Shounen Bat jest w ogóle prawdziwy?”. Bohaterowie to najczęściej osoby zamknięte w swoim świecie, z którego nie chcą wyjść. Młody chłopak, popularny w szkole do czasu, aż ludzie zaczną go brać za bandytę na rolkach. Odwrócą się od niego, a on nie ma zamiaru tego zaakceptować. Panie na podwórku pod blokiem opowiadające sobie nawzajem kolejne opowieści, „zasłyszane” na temat Shounen Bata, święcie w nie wierzące. Każda postać potrzebuje tego tajemniczego dzieciaka na złotych rolkach, a twórca anime pochyla się nad nimi i szuka początku w tym cyklu, który od tak dawna zatacza koło – raz za razem. W finale cała ta historia okazuje się mieć zaplanowany szerszy wymiar niż ten ograniczony do kilku szarych obywateli. Ambitna produkcja. Plus rewelacyjna czołówka.

Battlestar Galactica 2004

Miejsce #5: Battlestar Galactica - sezon I

13 odcinków wypełnionych ciągłą akcją. Każdy odcinek koncentruje się na innej postaci lub ich grupie i mają oddzielne tematy, jednak wszystko łączy się w całość – i ku mojemu zaskoczeniu, każdy wątek został rozpoczęty już w pilocie. Wydawało mi się, że jest tam prosta fabuła wojenna, a z czasem zacząłem rozróżniać postaci i teraz widzę, ile szczegółów było na początku, na których potem budowano całą resztę. Apollo synem Williama Adamy – tylko wspomniane. Starbuck przyznaje, że przepuściła Zaka w teście, chociaż nie spełnił wszystkich wymogów na pilota i dlatego zginął w akcji – ten schematyczny, mdły moment w dalszej części ma takie konsekwencje, że głowa mała. I tak dalej. A każda scena produkuje następną. Ogląda się to znakomicie, trudno przerwać jak już się zaczęło. Bardzo podoba mi się, że to ludzki serial. Gdybyście usłyszeli, że bohaterami są tu głównie politycy i stratedzy wojenni, zapewne skojarzylibyście ich z bezdusznymi ludźmi, których nie obchodzi ludzkie życie i palą się do wojny… właśnie jest na odwrót. Znają swoich podwładnych, ich wartość dla przedsięwzięcia i walczą, by go nie stracić. Tu między statystykami, liczbami i ludźmi naprawdę nie ma różnicy. Robią co muszą i z każdym dniem wstają z ciężarem decyzji, które podjęli w przeszłości. Pamiętają o nich, chociaż są zapewne ostatnimi i tamte chwile ostały się jedynie w ich wspomnieniach. Trzy postaci zasługują na wyróżnienie. Starbuck, jedyna kobieta w obu wszechświatach, której można przywalić w nos, jeśli na to zasługuje. William Adama, który po skoku był na mostku przez ponad 130 godzin i nadzorował wszystko. Profesor Gaius, obecnie najmądrzejszy człowiek, widzący cały czas Cylona – i nie wiadomo, czy siedzi mu w głowie, czy to tylko jego halucynacje, a wiedzę o tym trzyma dla siebie. Delikatny i tchórzliwy, ale gdy postanowi walczyć o swoje, staje się naprawdę przekonywający i władczy. Ma coś w sobie z Waltera White’a. „Battlestar Galactica” jest rozbudowany, intensywny i przemyślany. Chłonąłem odcinki, jak szybko tylko mogłem.

the wire prawo ulicy

Miejsce #6: The Wire - sezon III

„The Wire” w końcu udało się mnie wciągnąć. Akcja z doku wraca na ulicę i handel narkotykami – z poszerzeniem horyzontów o działalność polityków, zarządzanie miastem, biurokrację, martwienie się statystykami, dopłatami z funduszy, komu trzeba smarować, a kogo trzeba kopać. Jeden z majorów zda sobie sprawę, że zaraz przejdzie na emeryturę, a jego dystrykt nie zmienił się pod jego rządami. Właściwie jest nawet gorzej, więc postanowi coś zmienić. Nie do końca legalnie. To było coś nowego! Twórcy, chociaż zaczęli od wyburzenia, zbudowali w tych dwunastu odcinkach coś wyjątkowego: Hamsterdam. Z całym realistycznym zapleczem, zaprezentowali intrygującą ideę i pokazali mi, jak by to wyglądało w prawdziwym życiu. Było warto. Dobrze zagospodarowane dwanaście godzin.

six feet under 2001 szesc stop

Miejsce #7: Six Feet Under - sezon IV

Ten serial pogubił po drodze parę istotnych rzeczy. Wątki, które nie zostały rozwinięte i teraz sobie o nich przypominasz. Nowe wątki zawodzą – problemy małżeńskie Federico były głupie i nudne. Claire dalej będzie pracować nad tym, by być artystką, ale jej rozwój był beznadziejny – chłopak jej podsunie pomysł na sztukę, ona go wykorzysta i będzie się upierać, że to był w 101% jej pomysł… Jako wstęp do bycia „wielką artystką” która sama nie wie, o czym tworzy. Do tego Ruth ma nowego adoratora, z którym spędzi mniej czasu niż z wcześniejszymi, a i tak uzna, że to wystarczy, by się ożenić. Wątek homoseksualny do tej pory był idealny, a w czwartym sezonie… zrobił się zbyt gejowy (David patrzy na Kietha i mówi: „Ale wyglądasz seksownie w tych spodniach, wylizałbym cię”, o matko). Sam Kieth nagle stwierdza, że już obawia się przyznawać do swojej seksualności, jakby twórcy już naprawdę nie mieli pomysłu na cokolwiek, więc otwarcie panikuję. Bo trzeba jakoś wypełnić czas na ekranie. Wciąż warto oglądać – dla pierwszego odcinka, dla ostatniego, dla Petera Krauze i odcinka piątego.

Również warte uwagi: Ekipa (S1) Gotowe na wszystko (S1) Scrubs (S4)

NAJLEPSZE ODCINKI ROKU

lost poster

Miejsce #1: Pilot (Lost, 1x1-2) & My Screwup (Scrubs, 3x14)

Szybki rzut oka na tę listę mówi jedno – ten rok to chyba najlepszy w historii, jeśli chodzi o pojedyncze odcinki. Każdy z nich zasługuje na pierwsze miejsce i jakieś wychwalanie, ale wybrać muszę. Udało mi się doprowadzić do tych dwóch pozycji na pierwszym miejscu, trudno: My Screwup to tytuł, o którym nie wolno wiele mówić poza tym, że to jeden z najważniejszych momentów w historii telewizji. Będziecie się budzić w środku nocy i przypominać ostatnie trzy minuty, o które nigdy byście nie podejrzewali tego serialu. Obok z kolei mamy niespodziankę dekady, czyli serial o katastrofie samolotu, który nie mógł się lepiej zacząć. To doskonałe kino przygodowe, pełne detali i szczegółów, które zasługują na oddzielne pochylenie i ukłon. Pierwsze pięć minut zasługuje na mini-esej, który zresztą napisałem. Niemal wszystko w tym odcinku jest ziszczeniem marzeń i każe aspirować do tego, aby osiągnąć chociaż ten sam poziom. Mistrzostwo świata!

scrubs hozy doktorzy
scrubs hozy doktorzy

Miejsce #3: My First Kill (Scrubs, 4x4)

Ten odcinek również wyszedł w tym roku?! A to jedna z najlepszych opowieści o strachu, walce z nim, współpracy z nim. JD uświadamia sobie, że po czterech latach pracy jeszcze nikogo nie zabił – a przecież każdy w tej pracy kogoś zabije. Ta myśl go paraliżuje i nie może wykonać nawet banalnych zabiegów. Ten odcinek pozwala nie tylko jemu, ale i nam zrozumieć, że „strach nie pozwala ci się rozleniwić”.

south park poster

Miejsce #4: Douche and Turd (South Park, 8x8)

Ponadczasowa opowieść o wyborach – wiecie, tych politycznych. Sten nie widzi różnicy między dwoma bezużytecznymi kandydatami, a wszyscy wokół niego albo rwą włosy z głowy, że młody nie szanuje tradycji chodzenia wyborów, albo zachęcają go do pójścia tylko po to, aby zagłosował na ich kandydata. Satyra na manię w społeczeństwie na punkcie czcigodności wyborów łączy się tu z gorzkim i mądrym morałem, że w życiu właśnie takie wybory będziemy mieć. Plus kpienie z PETA. Wspaniały odcinek!

six feet under 2001 szesc stop

Miejsce #5: That's My Dog (Six Feet Under, 4x5)

Niewątpliwie najlepszy odcinek w serialu – na tę chwilę. Inne były w porządku, inne miały wybitne momenty. W That’s My Dog ten moment stanowi ponad połowę odcinka. Zdaje się, jakby to, co tam oglądałem, miało się zaraz skończyć, jakby miało mniejsze znaczenie… ale to się toczy i toczy. I jest coraz istotniejsze. Aż do zakończenia, które ma niemal taką samą moc jak opening trzeciej serii. Dosłowna jazda bez trzymanki, bez żadnych cięć, by wetknąć tam inny wątek. Od tego nie było ucieczki.

frasier 1993

Miejsce #6: Goodbye, Seattle ("Frasier", 11x23-24)

Wielki finał jednego z najlepszych spin-offów w historii telewizji. Losy Frasiera kończą się w niespodziewany sposób. Twórcy pokazują klasę po raz ostatni, wywołując śmiech przez łzy. Otrzymujemy wzruszenie, pożegnanie, podziękowanie… I chcemy więcej. Chcemy, aby ten sitcomowy Boyhood trwał.

rozowe lata 70 poster

Miejsce #7: Spark (Różowe lata 70, 6x22)

Mój ulubiony odcinek w całym serialu. Szczególnie lubię oglądać, jak z nudów i braku Internetu robią coś niezwykłego, jak szukają przygód – i tutaj właśnie jest tego najlepszy przykład. Oto w ich ręce wpada kajak. Co by tu z nim zrobić?

trailer park boys barakow chlopaki

Miejsce #8: The Trailer Park Boys Christmas Special

Ricky uwielbia spędzać święta w więzieniu, ale w ostatniej chwili zostaje odwiedzony przez Bubblesa, który uradowany ogłasza, że wyciąga kolegę z więzienia. Ricky nie może uwierzyć i wychodzi, wkurzony na kumpli, żeby spędzić święta jako wolny człowiek, a potem jest tylko gorzej. 

Również warte uwagi: Tabula Rasa (Lost, 1×3) Walkabout (Lost, 1×4) White Rabbit (Lost, 1×5) The Last One (Friends, 10×18)

REŻYSER ROKU:

Alexander Payne („Bezdroża”)
Mamoru Oshii („Ghost in the Shell 2”)
J. J. Abrams („Lost”)
Hayao Miyazaki („Ruchomy zamek Hauru”)

SCENARIUSZ ROKU:

Alexander Payne & Jim Taylor („Bezdroża”)
Damon Lindelof & Przyjaciele („Lost”)
Charlie Kaufman & Przyjaciele („Zakochany bez pamięci”)

ZDJĘCIA ROKU:

Robert Richardson („Aviator”)
Xiaoding Zhao („Dom latających sztyletów”)
Dion Beebe & Paul Cameron („Zakładnik”)

MUZYKA ROKU:

Kenji Kawai („Ghost in the Shell 2”)
Michael Giacchino („Lost”)

Joe Hisaishi („Ruchomy zamek Hauru”)

AKTOR ROKU:

Terry O’Quinn („Lost”)
Michael Chiklis („The Shield”)
Michael C. Hall („Six Feet Under”)
Peter Krause („Six Feet Under”)
Jim Carrey („Zakochany bez pamięci”)

MONTAŻ ROKU:

Thelma Schoonmaker („Aviator”)
Paul Rubell & Jim Miller („Zakładnik”)

AKTORKA ROKU:

Hilary Swank („Za wszelką cenę”)
Imelda Staunton („Vera Drake”)