David Mamet
„There’s no such thing as talent; you just have to work hard enough.” – David Mamet
Obecnie David Mamet nie znajduje się w moim rankingu reżyserów (za mało widziałem)
Top
1. Wydział zabójstw
2. Fortuna kołem się toczy
3. Dom gry
4. Phil Spector
5. Hiszpański więzień
Wyróżnienia:
1991 – scenariusz roku („Wydział zabójstw”)
Ważne daty
1947 – urodziny (Chicago)
1982 – urodziny córki Willy
1987 – debiut reżyserski
1988- urodziny córki Zosii
1991 – drugie małżeństwo, są razem do dzisiaj
1994 – urodziny córki Clary, aktorki (ona obleją krwią Ala Pacino w „Phil Spector”)
2025 – zrobił nowy film i planuje kolejny
Felieton pt.: Rok 2020 jeszcze nam filmowo może wyjść na dobre, w którym poruszam temat filmu Wydziału zabójstw Mameta:
Phil Spector
Phil Spector był producentem muzycznym, pracował z Beatlesami czy Cohenem. Miał też stworzyć Wall of Sound, ale inny od tego, który używali Grateful Dead. W 2003 został oskarżony o morderstwo, potem został skazany na dożywocie i zmarł w więzieniu na covida. Film „Phil Spector nie jest obrazem tych wydarzeń, napis początkowy mówi coś o „inspirowaniu” się nimi, ale nie próbuje reprezentować prawdziwych wydarzeń. Do widza dociera to gdzieś w 20-30 minucie, kiedy oglądamy, jak postać Helen Mirren podupada na zdrowiu wchodząc w sprawę sądową, w którą nie wierzy. Czy Phil Spector zabił? To nie szczególnie ją interesuje – patrzy szerzej: musi stworzyć inną wersję wydarzeń i ją sprzedać. Nie ma szczególnie sądowej pracy na ekranie czy śledztwa, bardziej rozmowy między Helen Mirren i Alem Pacino wcielającym się w rolę oskarżonego. Jest to zajmujące i dobrze zrealizowane, ale dlaczego to w ogóle istnieje? To w końcu nie jest prawda ani próba uchwycenia prawdy. To fan-fick tak naprawdę, czy jakkolwiek to nazwać. Nie dowiemy się niczego z tego seansu o prawdziwych wydarzeniach, nie rzucą one nowego światła na to, co już wiemy. A jeśli nie wiemy nic – jak ja – to wtedy co taka produkcja może wnieść do życia odbiorcy?
Odpowiedź leży w osobie reżysera i scenarzysty: David Mamet zasłużył w przeszłości na to, by uważać go za mądrego człowieka, który umie coś powiedzieć w nieoczywisty sposób. „Homicide” uważam za jedno z arcydzieł filmowych, a teraz oglądam to. I widzę wskazówki zachęcające do zainteresowania się tematem. Chociażby postępująca choroba postaci Helen Mirren, zmieniająca się fryzura Spectora tudzież drzwi od pokoju hotelowego, które nie wpuszczą bohaterki, dopóki ta nie usłyszy pewnych słów. Był na ten film pewien pomysł. Czy go rozumiem? To już oddzielna kwestia. Póki co chcę tylko powiedzieć: ten obraz jest gdzieś na granicy tego, aby mu zaufać jako samodzielnej produkcji, nie tylko produkcji Mameta.
Całość dobrze wykorzystuje mały budżet, dialogi i kamera zawierają dużo energii i specyficznego rytmu tego twórcy (nawet jeśli kamera czasami zapomina, czemu zaczęła biec i się niezręcznie zatrzymuje). Aktorzy mniej lub bardziej odnajdują się w tym wszystkim – tylko właśnie, gdzie w tym widz? Czy miałem naprawdę jedynie zacząć wątpić w niepodważalną winę oskarżonego? Miałem zacząć rozważać: jaki to system, gdzie tyle zależy od zaangażowania prawnika? Miałem myśleć: nie ma co wydawać pochopnych opinii o sprawie, o której nic nie wiem? Wydaje mi się, że film idzie w stronę tych wniosków. Używa jedynie przykładu Spectora, aby je powtórzyć – w co wątpię, bo wydają mi się zbyt banalne, jak na taki obraz. Zaskoczył mnie on – tylko teraz sam nie wiem, czy autor dał radę powiedzieć nim to, co chciał powiedzieć.
Najnowsze komentarze