Ostatnio obejrzane i polecane – kwiecień ’26
Kilka tytułów, które obejrzałem w ciągu ostatniego miesiąca - pierwsze seanse wyłącznie - które postanowiłem wyróżnić. Oto pięć najlepszych filmów, które obejrzałem w kwietniu 2026.
Dziwne losy Jane Eyre („Jane Eyre”, 1943) Wersja Jane Eyre mówiąca więcej o swoich czasach niż o książce. Gotycki klimat wlano do tej historii niemal do przesady, nacisk położono na intrygującą historię, a Orson Welles niemal na upartego przejmuje cały czas ekran – i nie da rady oderwać od niego wzroku, póki nie skończy mówić. Plus Joan Fontaine („Skromna acz nieugięta”). I w końcu, chociaż widzę problemy w procesie przeniesienia książki na ekran (czyli ściśnięcie ponad 500 stron w półtorej godziny oaz uproszczenie psychologii, czyli sedna tej pozycji), mogę napisać najwyższą pochwałę tej adaptacji: zachęciła mnie do sięgnięcia po pierwowzór.
Niebiosa mogą poczekać („Heaven Can Wait”, 1943) Styl filmu, ale przede wszystkim dialogi, maniera bohaterów, postaci jako takie: to wszystko jest tutaj takie grzeczne, czarujące, eleganckie. Humor niemal może umknąć, ponieważ dwuznaczności oraz niewypowiedziana treść są aż tak zręcznie niemal przemilczane raz za razem, opowiadając o relacjach damsko-męskich i nie tylko: w końcu nawet piekło nie jest nazwane tutaj piekłem, a do diabła – bo kto inny to miał być? – protagonista kieruje się słowami: „Wasza ekscelencjo”. Jest to historia człowieka, który nigdy do końca granicy nie przekroczył, ale ciągnęło go cały czas. I nie zawsze zrezygnował sam z siebie. I nigdy nie przestał. Ten film jest niejakim rozgrzeszeniem takiego stylu życia: nic się w końcu nie stało, prawda? Nie zdradził, nie zranił, były tylko myśli. I oto właśnie jest pytanie: czy myśli są aż takim grzechem, jak się uważało, gdy protagonista zaczynał swoje życie? I czy nadal nim jest, gdy umarł? A nawet jeśli: jest gotowy, by niebiosa na niego poczekały. I wszystko, co się z tym symbolicznie wiąże – mówimy w końcu o życiu po życiu, mającym być nagrodą. On jednak wybrał piękno kobiet na ziemi. https://garretreza.pl/ernst-lubitsch/
Młyny śmierci („Death Mills”, 1945) Short. Po krótkim wstępie wyjaśniającym metodę, przechodzimy do pokazania ciał i suchego wymieniania, jak ich zabito. Śmierć i tragedia jako statystyka, ale te ujęcia martwych ludzi, ich wyniszczonych ciał, ich wyrazy twarzy – czułem się, jakby ten widok na nowo uświadamiał okrucieństwo tego, co Niemcy zrobili. Nie ma w tym turpizmu czy czegoś, to czysty dokument. I pokazuje okrucieństwo z dokumentalnym, zimnym wyrazem twarzy. Na początku jest informacja, że nie wolno publikować tego nagrania bez wiedzy i zgody Departamentu Wojny. Osobiście czuję się, jakbym oglądał prawdziwie zakazany materiał, zbyt okrutny do pokazywania publicznie w jakiejkolwiek formie. https://garretreza.pl/billy-wilder/
Chip i Dale („Chip an’ Dale”, 1947) Krótki metraż. Gagi i animacja wspaniałe, ale fabularne uzasadnienie konfliktu i czekanie w napięciu na jego zakończenie wspaniale buduje fundamenty pod całą komedię. Donald znalazł drewno do kominka i nie wiedział, że jest ono wypełnione zapasami na zimę dla Chipa i Dale’a, więc teraz zaczyna się wojna. Nieszkodliwa z początku, rosnąca z czasem, aż do finału tak śmiesznego jak i zrobionego z rozmachem. Plus: każdy gag naprawdę działa. Świetna zabawa!
Pięć grobów na drodze do Kairu („Five Graves to Cairo”, 1943) Historia jest zakręcona niczym w komedii pomyłek, a nie poważnym dramacie wojennym, ale jednak seans oswaja z tym wszystkim. Scenariusze na tym poziomie są wciąż wyjątkiem od reguły, czyli opowiadania scena za sceną aż do końca – Charles Brackett i Billy Wilder tworzą należycie: kreują wątki drugoplanowe, które mają związek z tematem przewodnik. Mają set-up i mają pay-off. Jest to trochę fikcyjne, ale też pozwala mieć poczucie, że obcuje się ze sztuką. Sztuką opowiadającą o wojnie i obowiązku jednostki, wychodząc jednocześnie obronną ręką z podejrzeń o bycie propagandą – tutaj zamiast zachęty do umierania za sprawę jest przypomnienie o szerszej perspektywie: jedni umierają, aby drudzy mogli żyć. I na przykład: pomścić tych, którzy oddali swoje życie. Jak dobrze, że finał pasuje do tego wszystkiego. Brackett, Wilder, Stroheim – doskonała robota. https://garretreza.pl/billy-wilder/
Najnowsze komentarze