Miasteczko South Park („South Park”, 1997-)

Miasteczko South Park („South Park”, 1997-)

11 grudnia 2017 Komedia 0
south park poster
Trey Parker & Matt Stone
Komentarz społeczny & Inteligentna satyra & Finezja

Kilka słów o XX i XXI sezonie. Pierwsze 19 wymaga powtórki.

Najlepsze odcinki: „Cartman Gets an Anal Probe”, „Volcano”, „Pinkeye”, „Mr. Hankey, the Christmas Poo” i „Tom’s Rhinoplasty”. Średnia ocena na epizod: 7,53/10.

Najlepsze odcinki: „The Mexican Staring Frog of Southern Sri Lanka”, „Chickenlover”, „Conjoined Fetus Lady”, „Spookyfish” i „Gnomes”. Średnia ocena na epizod: 5,5/10.

Najlepsze odcinki: „Rainforest Shmainforest”, „Sexual Harassment Panda”, „Starvin’ Marvin in Space”, „Are You There God? It’s Me, Jesus” i „World Wide Recorder Concert”. Średnia ocena na epizod: 5,82/10.

Najlepsze odcinki: „Cartman’s Silly Hate Crime 2000”, „Cartman Joins NAMBLA”, „Chef Goes Nanners”, „Do the Handicapped Go to Hell?” i „The Wacky Molestation Adventure”. Średnia ocena na epizod: 6,94/10.

Najlepsze odcinki: „Scott Tenorman Must Die”, „Proper Condom Use”, „Towelie”, „Osama Bin Laden Has Farty Pants” i „Kenny Dies”. Średnia ocena na epizod: 7,64/10

Najlepsze odcinki: „Red Hot Catholic Love”, „Bebe’s Boobs Destroy Society”, „Child Abduction Is Not Funny”, „The Biggest Douche in the Universe” i „My Future Self n’ Me”. Średnia ocena na epizod: 7,29/10

Najlepsze odcinki: „Cancelled”, „South Park Is Gay”, „Grey Dawn”, „All About Mormons” i „Butt Out”. Średnia ocena na epizod: 7/10

Najlepsze odcinki: „Woodland Critter Christmas”, „The Passion of the Jew”, „The Jeffersons”, „Goobacks” i „Douche and Turd”. Średnia ocena na epizod: 8/10

Najlepsze odcinki: „Bloody Mary”, „Best Friends Forever”, „The Death of Eric Cartman”, „Follow That Egg” i „Trapped in the Closet”. Średnia ocena na epizod: 7,64/10

W tym sezonie Szef zostaje pedofilem, w Family Guy (wiecie, ten serial prezentujący nieśmieszne dowcipy oderwane od fabuły…) zostanie pokazana postać Mahometa, więc Muzułmanie grożą całej Ameryce, następnie Ręcznik postanawia napisać biografię, a wagina Ophry popełnia samobójstwo. Zaraz potem Al Gore opowie o ManBearPigu, Cartman wysra skarb piratów oraz postanowi zabić własną matkę, chłopcy będą grindować w World of Warcraft, rząd przyzna się do 9/11, przedszkolanka będzie uprawiać seks z uczniem („Nice…”), Szatan stanie się tak zły, jak te dupki z MTV, Cartman będzie dzwonił do samego siebie z przeszłości, a Stan poprowadzi dziecięcą drużynę hokejową (jedyny słaby odcinek w sezonie).

Najlepsze odcinki: „The Return of Chef”, „Make Love, Not Warcraft”, „Hell on Earth 2006”, „Go God Go” i „Go God Go XII”. Średnia ocena na epizod: 6,64/10

Najlepsze odcinki: „D-Yikes!”, „Night of the Living Homeless”, „More Crap”, „Imaginationland” i „The List”. Średnia ocena na epizod: 7,85/10.

Najlepsze odcinki: „Britney’s New Look”, „Over Logging”, „The China Probrem”, „Breast Cancer Show Ever” i „About Last Night…”. Średnia ocena na epizod: 7,5/10.

Najlepsze odcinki: „The Ring”, „Margaritaville”, „Butters’ Bottom Bitch”, „W.T.F.” i „Whale Whores”. Średnia ocena na epizod: 9,25/10.

Najlepsze odcinki: „The Tale of Scrotie McBoogerballs”, „Medicinal Fried Chicken”, „200”, „201” i „Crème Fraîche”. Średnia ocena na epizod: 7,5/10.

Najlepsze odcinki: „City Sushi”, „You’re Getting Old”, „Bass to Mouth”, „A History Channel Thanksgiving” i „The Poor Kid”. Średnia ocena na epizod: 7,21/10.

Najlepsze odcinki: „Reverse Cowgirl”, „Cash for Gold”, „Faith Hilling”, „Butterballs” i „Raising the Bar”. Średnia ocena na epizod: 8,64/10.

Najlepsze odcinki: „Let Go, Let Gov”, „Informative Murder Porn”, „Taming Strange”, „Ginger Cow” i „Ginger Cow”. Średnia ocena na epizod: 6,6/10.

Najlepsze odcinki: „Go Fund Yourself”, „#REHASH”, „The Magic Bush”, „Grounded Vindaloop” i „#HappyHolograms”. Średnia ocena na epizod: 7,5/10.

Najlepsze odcinki: „Safe Space”, „Naughty Ninjas”, „Sponsored Content”, „Truth and Advertising” i „PC Principal Final Justice”. Średnia ocena na epizod: 7/10.

Dziesięć odcinków, każdy po 20 minut, jedna wielka fabuła – w której Duńczycy wypowiadają wojnę trollom Internetowym, dziewczyny wypowiadają wojnę facetom, Cartman leci na Marsa z Elonem Muskiem, a Mr. Garrison zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. 20 sezon „South Park” należy do kategorii kina przygody, w którym nigdy nie wiesz, co wydarzy się potem. Jak bohaterowie rozwiążą dany problem i do czego to ich doprowadzi. Wszystko zaczyna się od tajemniczego trolla internetowego, który terroryzuje szkołę w miasteczku, atakując zdjęcia dziewczyn i wstawiając penisy w ich usta. Dziewczyny oskarżają mężczyzn, że jako płeć uznają to za zabawne i wyrażają na to zgodę. To otwiera wszystkie główne motywy tego sezonu – walkę płci, pogoń za nostalgią i innymi czasami, dwubyt ludzi w Internecie i poza nim – prowadząc do najważniejszego, czyli walki z trollami w Internecie. A to oczywiście prowadzi do dyskusji o to, czy są oni dobrzy, czy źli? Czy mają prawo do robienia tego, co chcą? Czy w ogóle przejmować się nimi? Robić coś z nimi? Jak robić? Jednym z największych punktów tej historii jest ogłoszenie wynalazku Duńczyków, który sprawi, że wszelka aktywność internetowa danego człowieka będzie dostępna publicznie. A więc trolle przestaną być anonimowe. To prowadzi do opowieści o prywatności i w jakim stopniu (jeśli w ogóle) ktoś ma prawo do korzystania z takiego wynalazku. A to jest niebywale odświeżające. Oglądanie produkcji poruszające takie tematy z otwartą, chłodną głową. Twórcy mają wiele do powiedzenia i myślą w ogromnej perspektywie. Mówią coś i potem stosują to do innych poziomów i zagadnień, sprawdzając i pokazując, jakie ma to zastosowanie w innych przypadkach. Konfrontują ze sobą sytuacje, kontrastując je i na koniec liczą tylko, że widz przemyśli sobie pewne tematy i dojdzie do tego, czego on tak naprawdę chce. W końcu trzeba samemu odpocząć, spojrzeć na ten serial z perspektywy i zobaczyć, jak wielkim trollem cały ten sezon był. Cholera, cały czas czuję się, jakbym pisał o dowolnym innym sezonie „South Parku”. Z tych poważniejszych, znaczy. Kompletnie nową rzeczą w tym sezonie na pewno jest nawiązywanie do poprzednich sezonów. Mamy/mieliśmy elekcję w USA, więc co robimy? Przypominamy odcinek, w którym Sten musiał wybrać między Giant Douche i Turd Sandwich. Cały sezon dotyczy trolli? A więc do akcji wraca troll, który męczył bohaterów przez Internet w odcinku „Make Love Not Warcraft”! To było 10 i 12 sezonów temu!!! Dodatkowo twórcy cały czas bezbłędnie trzymają rękę na pulsie teraźniejszości. Dość powiedzieć, że pojawia się tutaj Hillary Clinton, by wysadzić w cholerę wspomniany wynalazek Duńczyków, bo nie chce, by jej poczta elektroniczna ujrzała światło dzienne. Wszystkie te odniesienia do rzeczywistości wciąż są dodane w taki sposób, że nie trzeba ich rozumieć, by nadążać za akcją. Można oglądać bez nich. Jak zawsze zapominam, że to też serial komediowy, a nie publicystyczny. Cóż, tak, w tym nadal jest idealny. Skala tematów i sposób, w jaki są one poruszane, by po prostu z nich pożartować, jest poza zasięgiem innym komików. Trzeba tylko zaakceptować, że gdy produkuje się sezon całościowy, to czasem trzeba robić coś innego niż sypać żartami. Osobiście, najbardziej śmiałem się na przedostatnim epizodzie, gdy Ike obraża swoją matkę i gdy Prezydent Garrison rozmawia przez telefon ze swoim kochankiem. Umierałem ze śmiechu, gdy oglądałem. Albo, gdy cała fabuła była wywracana do góry nogami, by odkryć, że wszystko tu było tylko jednym wielkim trollem… Finał cholernie satysfakcjonuje, sprawnie zamykając jedne wątki, a drugie zostawiając na przyszłość. Mr. Garrison jest prezydentem, Member Berries są tajemnicą, J.J.Abrams dalej zbiera pochwały za „Przebudzenie mocy„, a Cartman dalej ma dziewczynę. To, co jednak zakończono w tym sezonie, podsumowane zostało dwuznacznym monologiem Kyle’a, w którym optymizm ściera się z niepewnością jutra. Ostatnia scena wywołuje ostatni śmiech, który natychmiast milknie, by ustąpić pytaniu: „Chwila, to z czego ja się teraz tak w sumie śmieję?” BoJack byłby dumny z tak niejednoznacznego zakończenia.

Najpierw w „South Parku” każdy epizod był samodzielny. W ostatnich latach to się zmieniło, sezon stanowił całość i wpływał na te, które byly po nim. W 2017 roku wróciliśmy do starego stylu rzeczy: wszystkie odcinki dzieją się w tym samym świecie, ale opowiadają inną historię.

Zapewne miało na to wpływ fakt, że „całościowość” oraz ambicja twórców wypaliła im w twarz przy okazji XX sezonu. Mieli kompleksową konstrukcję opartą na tym, że Hillary Clinton zostanie prezydentem. Serial trwał równolegle z wyborami w USA i musieli szybko kombinować, gdy stało się inaczej niź przewidywali. Do ich pracy wkradł się chaos. Nie z ich winy, ale mimo wszystlo łatwo można się domyślić, jak się poczuli.

Dlatego rozumiem, że XXI sezon to odpoczynek i relatywnie odprężające pomysły na odcinki. W jednym Randy remontuje ludziom domy a bezrobotni chcą pracy nie mając żadnego wykształcenia. Więc dają im robotę, którą robią roboty i to ich nie satysfakcjonuje. Morał: no kurde, przykro mi, to wszystko co możecie robić. Koniec odcinka. W następnym fabuła oparta jest o to, że Trump tweetuje – nie jest wyjaśnione, dlaczego to jest złe lub śmieszne, zamiast tego od razu przechodzą do satyry na to. Generalnie ten sezon trochę mija przy oglądaniu jeśli nie śledzisz tego, co Trump robi na stołku prezydenta. W kolejnym odcinku okazuje się, że Randy i reszta od lat jeżdża w Halloween na ognisko, gdzie się upijają.

I tak jakoś to mija, od pomysłu do pomysłu, od odcinka do odcinka. Są w tym wszystkim interesujące momenty i pomysły, ale krążą one raczej obok wszystkiego. Dla przykładu, w jednym odcinku badają ludziom krew aby ustalić pochodzenie takiej osoby i w jakim stopniu ma prawo uważać się za ofiarę. Ktoś ma np. 2% krwi Indian lub Żydów, są więc w 2% ofiarami Krzysia Kolumbusa lub Holokaustu. Wszystko to ma miejsce w jednej tylko scenie i jest jakby dopisane do reszty odcinka, który mógłby sobie poradzić bez tego.

Najlepsze rzeczy w końcówce sezonu, kiedy to ostatnie trzy odcinki zaczynają stanowić zwięzłą całość. Opowiadają o dziewczynie Cartmana i o tym, jak ten związek ją zmienia. Ta historia jest całkiem dobra i potrafi przypomnieć, za co kocham ten serial. Jest tu wiarygodny rozwój postaci mądry morał wynikający bezpośrednio z rozwoju historii. Ale na pierwszym miejscu w tamtych epizodach jest prezydent USA zrzucający atomówkę na Kanadę, parodia „To” z 2017 roku, mówią o „Stranger Things” i rodzinie Białych, która nadal stoi murem za Trumpem, bo Clinton byłaby gorsza od niego. Ech.

Pewnie za jakiś czas będę pamiętać ten sezon tylko ze względu na piosenkę „Put it Down”.