The Pitt (2025-)
Dziura bez dna. Na obecną chwilę „The Pitt” jest zapewne najlepszym obrazem prezentującym, jak to jest pracować na pogotowiu – warto się dowiedzieć, jak to wygląda. Przygotujcie się na seans, od którego nie da się oderwać i na serial, który przejeżdża walcem po swoich widzach. Finału wyczekuje się jak gorącego prysznicu, który zmyje brudy życia i jego wszelkich oblicz, pozwalając na nowy start już za pięć godzin.
I sezon (2025)
II sezon (2026)
Bez powtarzania tego, co już napisałem przy okazji pierwszego sezonu, to nadal obowiązuje – raz mniej, raz bardziej. To wspaniały tytuł, który oglądałem w dniu premiery przez 15 tygodni. To nadal jeden dyżur z życia na pogotowiu w Pittsburghu, tylko tym razem mamy 4 lipca. Dzień Niepodległości. Od S1 minęło 10 miesięcy. Śledzimy losy grupy studentów, lekarzy na praktykach oraz lekarzy pracujących od lat w zawodzie, gdy stawiają czoła rzeczywistości: fabularnie przewijają się tutaj wątki poświęcone temu, że dr Robby po tym dyżurze jedzie na wakacje i wszyscy się boją o niego, bo ma zamiar jechać samemu motocyklem. Wraca dr Langdon po tym, jak musiał znaleźć czas dla siebie. Dana nadal pracuje i tym razem ma pod opieką pielęgniarkę w swoim pierwszym dniu. Mel oczekuje na przesłuchanie. Dr Al-Hashimi to nowa postać, która ma zastąpić dr Robby’ego podczas jego nieobecności. I tak dalej. To wciąż intensywny, poruszający i niezwykle zrealizowany tytuł, który kocham za realizm i humanitaryzm oraz walec, jakim przejeżdża po widzach – nie dałbym rady oglądać tego na raz, raz na tydzień było idealnie. Co więc zmieniono, poprawiono, pogorszono lub dodano?
Dramaturgia nadal jest wiarygodnie przesadzona. Trzeba akceptować, że to jest bardzo wyjątkowy dzień w życiu tych ludzi i każde z wydarzeń tego dnia jest jak najbardziej wiarygodne. Czy jest chociaż cień szansy, że zdarzyłyby się to wszystko jednego dnia? Nie. Jest tego znowu tyle, że nawet nie będziecie pamiętać połowy i będziecie zaskoczeni przy ponownym oglądaniu, że COŚ TAKIEGO zatarło się w waszej pamięci przy porównaniu do tego, co będzie później. Pomijając same przypadki medyczne (amputacja nogi, śmierć pacjenta, śmierć oczekującego w poczekalni, matka z dziką ciążą wymagająca CC, agresywny pacjent atakujący personel…) oraz osobiste (lekarz z przypadłością, przez którą nie może pracować w zawodzie – i nikt o tym nie wie?), to tylko w tym sezonie zawali się park wodny, hakerzy zaatakują system i cały personel będzie musiał przejść na analogiczną dokumentację, w ruchu będzie helikopter i ICE. W ciągu jednego dnia! Ja to kupuję i akceptuję – z wyjątkiem dr Langdona ratujące pacjenta przed paraliżem. Najpierw musiałbym odbyć 370 godzin wykładów z neurologii, nim będę gotowy nie zakładać, że w tym jednym momencie twórcy przeskoczyli rekina.
Czy pielęgniarki nadal są niewidoczne? To akurat poprawiono: dodano właśnie nową postać, która ma swój pierwszy dzień i uczy się wykonywać wiele czynności. A my spędzamy z tym dosyć dużo czynności, jak np. zebranie materiału dowodowego z pacjentki, która została zgwałcona. I w trakcie zmienia zdanie wielokrotnie. Albo myjemy ciało denata. W tle jest ogólnie więcej twarzy pielęgniarskich, poznajemy też nocną zmianę.
Im bliżej końca sezonu, tym twórcy nadrabiają braki w wątkach osobistych, zamykając dwoje bohaterów na podjeździe czy na pustej sali, żeby sobie porozmawiali i mieli duże, dramatyczne sceny pełne emocji. To już trochę ciężej było mi zaakceptować, ponieważ to jest wina konwencji. Scenarzyści zamknęli się w obrębie dyżuru i pokazują go na żywo, a to siłą rzeczy nie prowadzi do budowania wielu relacji, a tym bardziej bliskich. Pogadamy przy kawie, zaczniemy coś mówić i nawet tego nie skończymy, bo COŚ się stanie i trzeba wracać. To też ważny czynnik w kwestii obciążenia psychicznego, jakie „oferuje” takie miejsce pracy i zawód: nie mamy z kim o tym pogadać, bo nie ma najczęściej okazji i każdy ma swoją stronę problemu na głowie, więc tyle w temacie. Mamy bieżące sprawy na tapecie i z tym nie możemy nawalić. Już pomijając, że niektóre z tych „luźnych” rozmów nie są napisane równie wspaniale, co reszta serialu. Whitaker i Langdon ustalający, kto jest kim w porównaniu do jakiegoś serialu czy coś ugrzązł mi w pamięci niestety, to w ogóle nie pasowało do tych postaci (reszta dialogu „Cut the crap”? Idealny). Rozwiązanie? Dwugodzinny film telewizyjny dziejący się między dyżurami. Jak w ostatnim odcinku Trinity Santos zaprasza Mel na drinki i karaoke, to ja nie chciałem zobaczyć czegokolwiek innego w tym momencie. Serio, dajcie nam to, widzom. Czy możemy przypomnieć sobie, jak seriale miały filmy telewizyjne i kinowe? W obrębie i poza kanonem? Babylon 5 miał ich z pięć. Dajcie film będący zbiorem wydarzeń po pracy: z jednej strony karaoke, z drugiej postać musząca poradzić sobie z czymś, o czym nie ma z kim pogadać w pracy. Dajcie prequel, jak dr Abbott stracił żonę i nogę. Możliwości macie po kolana, dawać nam wszystko.
Plus: tyle dezynfekcji rąk to nie widziałem na pewno w sezonie pierwszym. Czekam na sezon 3!
Highlither sezonu: odcinek 2×6 12:00 PM. Ludzie dają tutaj wysokie oceny, ponieważ zawiera ważny moment emocjonalny, ale ja nie o tym. Widzicie: to pierwszy odcinek, który reżyseruje Noah Wyle, czyli dr Robby. Wszystko inne pozostaje bez zmian, więc to jego pałeczce przypisuję fakt, jak wysoki poziom płynności jest w tym odcinku, jak każdy segment przechodzi w kolejny, jak to wszystko było zaplanowane siedem tysięcy kroków do przodu. Zazwyczaj chaos na pogotowiu jest przedstawiony rewelacyjnie w tym serialu, jak żongluje on między dwudziestoma postaciami i sześcioma wątkami jednocześnie, ale tutaj zrobiono to najlepiej.
Powiązane
2025 5 gwiazdek Drama Medical drama serial Serial medyczny szpital The Pitt USA
Najnowsze komentarze