Maj 2022
Chcę obejrzeć wszystko z 2022 roku. Jedziemy dalej...
Dom wielopokoleniowy
30 maja | Canal+
Fear of Walking Dead - sezon VII
29 maja | Amazon Prime
Mam zamiar obejrzeć wszystko z 2022 roku… Więc jedziemy. Zaskakujące, że te popularne seriale okazują się takie nudne! Oglądałem tylko siódmy sezon w całości – zamierzałem przynajmniej poskakać po wcześniejszych, ale to, co zobaczyłem, w zupełności mi wystarczyło: zobaczyłem serial posiadający potencjał, ale jego scenarzyści mają zamiar posługiwać się banalną dramaturgią – biadolenie w kółko, że jest jak jest. W samych swoich założeniach jest to naprawdę kapitalny tytuł: zaczynamy jeszcze przed tragedią. Powoli coś się dzieje i nie wiadomo, co to jest. My wiemy, że chodzi o zombie, ale wewnątrz serialu zabicie człowieka bez powodu (bo był chory?) wywołuje zamieszanie, zamieszki i chaos. Takie podejście do tematu mogłoby zaowocować czymś mającym wartość, a zamiast tego oglądamy kolejny raz, jak głupi ludzie próbują się dogadać, chociaż nawet bez zombie są o krok od pozabijania się nawzajem. Twórcy idą po linii najmniejszego oporu i jeśli o coś bohaterowie mogą się pokłócić, to się pokłócą, wywalą się na czymś i będzie źle. Kolejny raz będę oglądać bohaterów zbyt niedojrzałych, aby postawić na przetrwanie – zamiast tego będą przepraszać, będą kombinować i doprowadzą do czyjejś śmierci. Ja już wiem, co to za serial. Włączam więc od razu siódmy sezon po zobaczeniu pierwszego.
A odcinek, który go otwiera, jest naprawdę świetny. Cały szok, jak bardzo świat wewnątrz serialu się zmienił przez ten czas, jest niezwykły, ale epizod sam w sobie zasługuje na pochwały: dużo akcji bez gadania, kameralna i dramatyczna droga bohaterów, dużo budowania intrygi wokół tego, co przyniesie przyszłość i… I to ostatnie, co dobrego dał mi ten serial.
Reszta siódmego sezonu… No cóż. Są zalety: ogólnie cały moment w fabule, co się stało wcześniej, dokąd twórcy popchnęli ten świat i tych ludzi. Każdy odcinek skupia się na innej grupie bohaterów, co chyba też należy uznać za jakieś osiągnięcie w temacie lania wody, ponieważ to koniec zalet, każda postać jest tutaj identyczna, każdy wątek jest identyczny, każda rozmowa jest identyczna. Cały czas na zmianę: „musimy się tam dostać / musimy wrócić po tych, którzy zostali / musimy się tam dostać”. Cały czas mówią: „Nie pójdziesz tam sama / To jest ważne / Nie zostawię ich”. Dramaturgia cały czas opiera się na jakiejś głupocie, czymś niemającym sensu – najczęściej jest to zachowanie jakiejkolwiek postaci. Fabuła to samo: przygotujcie się na konie, które są odporne na promieniowanie radiacyjne. Ściąganie masek co chwila. Zagłuszanie płaczu dziecka równie głośną muzyką, żeby nie zwabić umarłych. Zakradanie się do super czujnych postaci z nożem w ręku, które niczego nie zauważą. Chłop z demencją wyjdzie niepilnowany na otwarty teren i odmówi uciekania przed zagrożeniem, ale jak zagrożenie przyjdzie i go porwie, to nie będzie mieć uwag – jeszcze będzie narzekać, że to wina wszystkich poza nim. A jak zabić dwóch strażników? Armatą. Dużo gadania o tym, co akurat pozwoli wydłużyć czas antenowy. To nie jest do oglądania w tradycyjny sposób. W nowoczesny, z telefonem w ręku i poświęcając serialowi 10% uwagi? Już bardziej.
Dostrzegam, jak wiele trzeba mieć pasji, aby to oglądać z uwagą – wtedy serial rekompensuje to taką toną absurdów i niespójności, że aż chce się je pisać. Ja uwielbiałem je czytać, ale na oglądanie tego z uwagą już sił nie miałem. Nic tu nie ma sensu i nie muszę się nad tym pochylać. Najwyraźniej masowy morderca wyrzucający z dachu masę ludzi, bo miał taki kaprys, zasługiwał na to, żeby znaleźć miłość swojego życia. Takie kwiatki będę pamiętać. I było mu smutno na myśl, że cokolwiek nie zrobi, to jedna kobieta go nie pokocha, więc znowu coś spierdolił, żeby fabuła mogła się potoczyć w tragicznym kierunku. A potem wróciła po trzech sezonach pewna postać, która okazała się przemytnikiem dzieci. Ja… Nie wiem, jak mógłbym zacząć analizowanie i punktowanie. To jest tylko dla fanów, którzy oglądali od początku i umieją w całości wyjaśnić głupotę tego, co tutaj się dzieje. Nowy widz może dostrzec tylko pierwszą warstwę. Ona jest już prawdziwie rozbrajająca.
Bóg i Władca Lunaparków
29 maja | CDA Premium
Syndrom Hamleta
29 maja | KFF
Kto by się spodziewał, że dokument o wojnie na Ukrainie będzie podsumowany faktycznym konfliktem? Ukraina walczy od 2014 roku, a my śledzimy grupę aktorów, którzy poprzez sztukę znajdują sposoby, aby wyrazić swoje traumy i przeżycia.
To tytuł bardziej symboliczny niż do oglądania, tzn. dociera do nas na poziomie ludzkim niż jako seans. Oglądamy ludzi, którzy swoje przeżyli i teraz ta przeszłość ich rozpiera, mają co z siebie wyrzucić. A my ich słuchamy.
Osobiście czułem, jakby ten film cały czas zaczynał się na nowo. Mało tutaj postępu, progresu – z grubsza oglądamy kolejne spowiedzi ludzi ustawione obok siebie. Nie czuć podczas oglądania, że bliżej im do uzyskania czegoś poprzez te spowiedzi. Nie czuć, że nasza wiedza o ich tragedii osiąga kolejny poziom, że zgłębiamy go coraz bardziej, nawet ten Hamlet nie wydaje się bliżej ukończenia.
I trochę wstyd tak mówić, to w końcu tragedia prawdziwych ludzi na ekranie, a ja narzekam, że kiepsko się to ogląda.