12 małp („Twelve Monkeys”, 1995)

12 małp („Twelve Monkeys”, 1995)

15 kwietnia 2018 Science-Fiction 0
12 malp
Terry Gilliam
Bruce Willis & Brad Pitt & Christopher Plummer & David Morse
Oddychanie jest fajne & Chodzenie boso po trawie też

Terry Gilliam bawi się motywami podróży w czasie i determinizmu. Fabuła ma niezłe tempo, jest też różnorodna. Przyjemne kino.

Przyszłość. Prawie wszyscy ludzie umarli na skutek wirusa w 1996 roku. James Cole zostaje wysłany w przyszłość – nie po to, aby zapobiec tragedii, ale by zdobyć próbkę oryginalnego wirusa, dzięki której życie na powierzchni planety mogło być przywrócone do stanu sprzed apokalipsy. Aby życie mogło zacząć się od nowa.

Reżyser Terry Gilliam bawi się motywami podróży w czasie (wysyłając bohatera do różnych epok), determinizmem czy przestarzałej krytyki konsumpcjonizmu w tradycyjnie chaotycznym i bełkotliwym stylu – chyba nawet więc pasuje, że słyszymy ją z ust niezrównoważonej osoby przebywającej na oddziale zamkniętym. Mówi ona o szkodliwości oglądania reklam, byciu produktem i tępym, niezainteresowanym warzywem, biernie egzystujących na tym świecie – takie hasła są tylko rzucane w widza podczas seansu, pozbawione kontekstu, zaraz po napisach końcowych o tym zapominamy. Częsty motyw w kinie lat 90., zdaje się.

Bohater „12 małp” co ciekawe od początku nie wierzy, że da radę coś zmienić wskutek podróży. Ludzie, którzy zginą – ich już nic nie uratuje, celem jest zupełnie co innego – a mimo wszystko i tak los zagra mu na nosie tym, że będzie podążać własnymi ścieżkami. Jednym słowem: rób, co uważasz człowieku za słuszne – i tak się zdziwisz. Eksperymenty z podróżami przez czas wciąż zaskakują i oferują ciekawe opcje twórcze, a Gilliam z tego skorzystał. Nawet jeśli końcowy zwrot akcji wydaje mi się nie pasować do reszty, zastosowany trochę na siłę.

Najbardziej w tym wszystkim polubiłem reakcje bohatera na nasz świat, pełen negatywnej energii wokół, ale James Cole jest tu szczęśliwy, bo ma świeże powietrze, czystą wodę i niebo nad nim. Na papierze brzmi to trochę hipisowsko, ale na ekranie jest po prostu piękne. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy cały film nie byłby lepszy, gdyby tę historię opowiedzieć z perspektywy Kathryn? Gdybyśmy nie wiedzieli od początku, że bohater mówi prawdę, może seans byłby wtedy lepszy? Ciekawszy? Jak wtedy wyglądałby entuzjazm Jima na przyrodę wokół?

Spekulacje. „12 małp” jest porządnym kinem. Fabuła ma niezłe tempo, jest też różnorodna. Bohaterowie tworzą wyrazistych bohaterów, strona wizualna również intryguje. Na takim tle idzie przymknąć oko na schematy czy parę niespójnych detali w stylu „Trzeba przedstawić Brada Pitta, więc Jim, przestań się bić, tylko chodź spokojnie„. Całkiem przyjemny seans.