Podsumowanie filmowe 2003 roku

Podsumowanie filmowe 2003 roku

13/04/2020 Blog 0
miedzy slowami

Ostatnia aktualizacja: luty 2025

NAJLEPSZE FILMY ROKU

miedzy slowami

Miejsce #1: Między słowami (Lost in Translation)

Film o pogodzeniu się z samym sobą. O życiu ze sobą, z rzeczywistością, stanem obecnym, konsekwencją tego, co było kiedyś i zaakceptowaniu tego, co jest. A jednocześnie – o patrzeniu w przyszłość, na podstawie nowo zdobytej wiedzy i doświadczenia. Z optymizmem i satysfakcją. To również jest film o wyborze „czy z nim/nią zostać”, ale bardziej pod względem znalezienia siły, by podjąć decyzję. I chyba nie ma takiego drugiego filmu, a ten robi, co zamierzał, właściwie bez jednego potknięcia. Uwielbiam ciszę w tym filmie, chociaż nie ma tu jakoś mało dialogów. Uwielbiam spojrzenie między Charlotte i Bobem, które trwa i trwa, bez słowa wypowiedzianego na głos. Uwielbiam klimat, przypominający swoistą medytację, tylko niepolegającą na głupim siedzeniu w miejscu. I do dziś pamiętam wrażenie, jakie wywarło na mnie ujęcie Scarlett Johansson siedzącej na parapecie, a za oknem widać Tokio z wysokości 50 piętra. Dziś oglądam i czuję dokładnie to samo.

Wiosna, lato 2003 spring summer

Miejsce #2: Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna

Film niewielu słów, za to pełen pomysłów na kolejne sceny. Cała druga połowa filmu to jedne z najistotniejszych momentów w mojej „przygodzie” kinomana. Nigdy nie zapomnę widoku liter wyrytych w drewnie ani późniejszej podróży z pomnikiem w góry. Gdy pomyślałem, że dotarł do celu, i byłem w szoku, jak wysoko się znalazł, on poszedł dalej. I wędrował tak jeszcze długo, coraz wyżej i wyżej… Finalne ujęcie do dziś mnie szokuje. Z grubsza – właśnie w taki sposób widzę cały film. Pewnie powinienem odebrać ten tytuł jako wykładnię buddyzmu albo metaforę czegoś, ale lubię patrzeć na niego w dosłowny sposób, brać każdą scenę za to, czym jest i tyle. Bardzo lubię historię o dziecku wychowanym w takich warunkach, jego relację z opiekunem, z życiem, z samym sobą, z naturą i odrobiną magii, która egzystuje w świecie tej opowieści. Motyw dorastania, dojrzewania, bycia rodzicem, radzenia sobie z gniewem – wszystko wykonano w dosłowny, bezpośredni sposób. Powala mnie większość scen, ich wykonanie, wysiłek włożony w ich nakręcenie, okiełznanie tego krajobrazu, wykorzystanie go. Ile musiało odwagi wymagać zwykłe wymyślenie niektórych scen? I wszystko to bez większej ilości dialogów lub historii.

powrot krola

Miejsce #3: Władca Pierścieni: Powrót króla

Powrót nadziei. Bohaterowie będą atakować, wyzwalać, bronić i walczyć zażarcie do ostatnich sił. Uczestniczą w przygodzie swojego życia i przeżywają jej każdą chwilę. To piękny świat, wypełniony miłością twórcy do tej krainy, ludzi ich zamieszkujących i mitów oraz legend, których życie tu się zaczęło. Każdy zdaje się tu znać każdego, każdy zakamarek i przeszłość obydwu. Wielkość, gloria i szacunek w tej lub innej formie wydają się obecne w każdym słowie poświęconym opowiadaniu o Śródziemiu. To produkcja wielu zalet i wad, z każdym seansem wydaje się, jakbym odkrył coś nowego, tak dobrego i złego. Kocham ten tytuł za jego bogactwo motywów. Za to, jak został zrealizowany oraz opowiedziany przy pomocy obrazu i dźwięku. Kocham go za uczucie autorów, którym darzą ten świat, a które można znaleźć wszystkimi zmysłami na przestrzeni seansu. Powrót Króla jest produkcją gigantyczną, w której mieści się tyle zalet i wad, że każdy podejdzie do niej inaczej.

Kontrolerzy 2003 kontroll

Miejsce #4: Kontrolerzy

Kino węgierskie w stylu amerykańskim to z jednej strony życie pracowników metra odpowiedzialnych za sprawdzanie legalności przemieszczania się z jednego przystanku do drugiego. W ich codzienne życie miesza się plotka o człowieku, który ponoć spycha ludzi pod ciuchcie. Z drugiej… jest tu sporo scen typowych dla kina Lyncha. Humor, akcja, od czasu do czasu zagadkowy klimat. Widać, że twórcy wiedzieli, jak wygląda życie w takim zawodzie, mieli pomysły na rozwój akcji. Bardzo ujął mnie ten nieustający nocny klimat, jakby cała opowieść działa się po zmroku. Czy jest to arcydzieło? Nie. Jest po prostu bardzo dobry i wyróżnia się na parę sposobów. I za to go lubię.

powrot 2003

Miejsce #5: Powrót

Kiedyś podniecała mnie symbolika, nawiązania do Biblii i w ogóle, że tyle tu warstw, że tylko odśnieżać zostaje. Gdy się tylko dokopałem do właściwej fabuły, doświadczyłem naprawdę mądrej opowieści o trudach dorastania, relacjach ze starszym bratem, ojcem i jego naukach – walczeniu o swoje oraz znalezieniu tej równowagi pomiędzy kwestionowaniem wszystkiego, oraz ślepym posłuszeństwie. Końcówka z kolei to mocne momenty, jeden za drugim. Finalne wyciąganie łódki, taka prosta chwila, a tak bardzo zapadła mi w pamięci… Jeden z niewielu filmów pokazuje, że życie dziecka jest trudne. I dlaczego na BR wydali to dopiero w 2018 roku?!

Miejsce #6: Rodzice chrzestni z Tokio ("Tokyo Godfathers")

Nikt tutaj nie ma wyższości moralnej, nikt nie jest na świeczniku, aby patrzeć z góry na pozostałych. I są tego świadomi. Bohaterowie sami mówią o sobie, że są menelami. Ich historia jest taka, że wylądowanie na ulicy jest logicznym i sprawiedliwym ciągiem wydarzeń. Śmierdzą, piją, awanturują się – a w przeszłości zranili ukochanych, niszczyli komuś życie. Jest w nich jednak pewien pierwiastek honoru, który nie pozwala im na pomiatanie sobą i pozwalanie, aby obcy kopali ich na ulicy dla zabawy. Ten pierwiastek sprawia, że ta pozornie depresyjna historia o bezdomnych odnajdujących dziecko nie jest depresyjna. Jest melancholijna, rozrywkowa, momentami nawet zabawna, mroczna, smutna, tragiczna…

best of youth 2003

Miejsce #7: Nasze najlepsze lata ("La meglio gioventù")

Ten film trwa sześć godzin, bo po prostu dużo się w nim dzieje. I za każdym razem jest to film o tym, o czym aktualnie jest – każdy nowy segment nie jest po prostu nową sceną, to nowy kierunek dla całego tytułu. Gdy oglądamy walkę policji z mieszkańcami, wtedy jest to film właśnie o tym. Gdy bohaterowie podróżują w poszukiwaniu ojca pewnej dziewczyny – jest to film o właśnie o tym. Są takie tytuły obyczajowe, w których dużo się dzieje, ale na koniec podsumowujemy je słowami: „To był film o życiu”, jednak Nasze najlepsze lata co chwila zmieniają kierunek i podają nowy temat, nowe tło, zmiany są pełne i mamy wrażenie, że faktycznie oglądamy nowy, pełnowymiarowy film właśnie o tym. Ostatecznie jest to również „film o życiu”, ale w stylu tych dużych powieści z XX wieku. John Irving byłby dumny, jakby napisał ostatnią scenę w lesie. Dojrzałe i niezwykłe kino.

bad santa poster

Miejsce #8: Zły Mikołaj ("Bad Santa")

Smutne dzieciństwo, smutna dorosłość, nawet próby samobójcze tu mają miejsce. Fatum ciąży nad bohaterem, który wydaje się produktem i efektem zamiast bohaterem, który miałby jakąkolwiek kontrolę nad swoim życiem. W Bad Santa nie uczy się o magii świąt, jak kochać ludzi lub wierzyć w siebie. Takie rzeczy są już pewnie poza jego zasięgiem. Sukcesem będzie, jeśli na koniec dnia nie wsadzi sobie noża w gardło. Byłem zaskoczony, jak daleko twórcy poszli w kreacji tej postaci – Willie to człowiek, który nie umie żyć inaczej. Prawdziwa tragedia. Najbardziej imponuje tu szczerość oraz autentyzm, ale nie jako umiejętne oddania prawdziwego świata, ale stworzenie własnego – w którym Mikołaj z centrum handlowego oddaje mocz pod siebie – i kreowanie go bez żadnych ograniczeń. Cała prawda, całą dobę. Tu nie ma śladu fałszu i udawania, oni naprawdę chcieli to wszystko opowiedzieć. Chcieli podzielić się z widzem tą tragiczną historią człowieka, który nie wierzył, iż ma w sobie cokolwiek dobrego – ale dzięki magii świąt… Cóż…

symetria 2003

Miejsce #9: Symetria

Nawet w Baltimore mają lepsze więzienia niż w Polsce. Zresztą jest więcej skojarzeń z The Wire – język, którym bohaterowie się posługują, jest zagadką dla przeciętnego polaka, tak jak slang z Baltimore był zagadką nawet dla aktorów grających w tamtym serialu. Wciąż lubię ten film. Za klimat beznadziei, polską martwotę wewnątrz budynków, szare widoki… Czuć nawet ten smród i ciasnotę celi, zmęczenie i wizję kolejnej nieprzespanej nocy, brak własnego kąta. Presję otoczenia i świadomość, jak niewiele tu brakuje, by się zatracić. Jak łatwo jest stracić wszelkie standardy i się dostosować, przestać widzieć świat poza tymi murami i ludźmi, którzy tu są. Znajomość realiów oraz tematu w zupełności wystarczyła, by stworzyć film warty obejrzenia.

Kill Bill 1

Miejsce #10: Kill Bill

Panna młoda zostaje zabita podczas wesela. Tak można było przeczytać w gazetach. W rzeczywistości jednak kulka w łeb nie sprawiła, że niedoszła żona zeszła z tego świata. Nie, ona jedynie zapadła w śpiączkę. Budzi się po latach i pragnie zemsty. A że jest wyszkolonym zabójcą – tym łatwiej. A że staje naprzeciw innych wyszkolonych zabójców – tym gorzej. Dla widza – tym lepiej. Powstała opowieść o pięknie zemsty i śmierci. To historia ludzi, którzy nie tylko zasługują, by zejść z tego świata – oni tego pragną. Produkcja wykorzystuje czas, który ma, by zatrzymać się przy kolejnej postaci, pokazać ją i pożegnać należycie. Tytuł ten kipi od kolejnych wyśmienitych sekwencji – opening, ucieczka ze szpitala (chyba moja ulubiona), animowane wstawki, przemowa Lucy Liu (moje drugie miejsce) i walka w klubie.

pirates piraci 2003

Miejsce #11: Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły

Dzieje się dużo, a każdy moment jest ważny sam w sobie. Wyraźnie widać tutaj inspiracje klasycznym kinem przygodowym, co trzeba przyznać: udaje się, mnóstwo tutaj scen i chwil, które zapadają w pamięci, aż chce się je oglądać. Niezwykłe, że otwierająca część trylogii była już tak spełniona i przemyślana, zawierając wszystkie elementy charakterystyczne dla serii. Ten tytuł rozbudza wyobraźnię o tym, jak współcześnie można zrealizować kino przygodowe, łącząc efekty komputerowe z praktycznymi, rozpalając w odbiorcy zew przygody oraz miłość do statków, morza i buntowników żyjących według własnych zasad. Awanturniczość w tym obrazie da się lubić. https://garretreza.pl/gore-verbinski/

Miejsce #12: Trio z Belleville ("Les triplettes de Belleville")

Potęga animacji! Przerysowane portrety, humor w każdym rysunku, pomysłowe wizje i narracja wizualna, wszystko w rytm. Tutaj nie trzeba nam nic mówić, dlatego też tak niewiele jest tu słów, skoro nie muszą mówić o tym, jak bohater ciężko trenuje. Wystarczy zaprezentować nam jego przerośnięte łydki i pokazać, jak matka zagrzewa go gwizdkiem do treningu w deszczu. Ogólnie to film o tym, ile ci, co nas kochają, robią dla nas. Pies, matka, obcy ludzie. A przy tym jest to jedna z najdziwniejszych animacji pełnometrażowych, same plusy.

dogville 2003

Miejsce #13: Dogville

Myśląc o tym filmie, zawsze na pierwszy plan wysuwa się scenografia i jeden z najgenialniejszych pomysłów historii kina, czyli jej śladowa ilość. Oczywiście, można to nazwać lenistwem, ale ja wolę myśleć, że to był genialny sposób, by POKAZAĆ klimat miasteczka. Miejsca, gdzie czujesz się obserwowany, na widoku wszystkich – ale też, gdy dzieje się coś złego to każdy udaje, że nie widzi tego, co ma miejsce zaledwie parę metrów obok. Sam fakt, że ktoś miał umysł otwarty na tyle, by wymyślić coś tak spoza schematów, budzi mój najszczerszy podziw. Wielka sztuka filmowa! Opowieść o źle i nienawiści jest zbudowana znakomicie, rozkręca się konkretnie i w ważnym momencie ma odpowiedni impet.

Mystic River rzeka tajemnic 2003

Miejsce #14: Rzeka tajemnic ("Mystic River")

Wciągający i rozbudowany kryminał. Ojciec traci swoją nastoletnią córkę, a w procesie śledczym poznajemy jego przeszłość jak i jego przyjaciół z dzieciństwa, ale też okolicę, w której spędzili całe życie. Naprawdę chciałem poznać rozwikłanie zagadki i co tak naprawdę się stało, do czego poszczególne ślady prowadzą. Clint Eastwood wie, jak robić solidne kino, a to jedna z jego lepszych produkcji. Plus, z perspektywy czasu, wydaje się, jakby to był jeden z ostatnich tytułów, w których mogliśmy oglądać wielu z tych aktorów w tak dobrej formie. Zaskakujące, że po pierwszym seansie, zamiast zapamiętać rozwiązanie zagadki, to w mojej pamięci ostała się jedynie ostatnia scena, z paradą. Dziwne to. Jedna z wielu tajemnic Rzeki, które nawet po rozwiązaniu pozostaną tajemnicami. Czasami tak już w życiu jest.

Miejsce BONUSOWE: 7:35 rano ("7:35 de la mañana")

Lubię myśleć, że ten short to część Pozostawionych. Poranek w knajpie, którego nigdy nie zrozumiemy i nigdy nie zapomnimy. Nie ma sensu pisać bardziej szczegółowo – to niezwykłe doświadczenie, które możemy odebrać, jak tylko chcemy: jako zwykły żart albo coś strasznego poważnego.

Również warte uwagi: Oldboy, Marzyciele, Animatrix, Życie i cała reszta, Dróżnik, Pupendo, Pan i władca: Na krańcu świata, Sindbad: Legenda siedmiu mórz, Basen, Przyjaciel gangstera, Monster, Czekając na Joe, Zło, Zagadka zbrodni, Charlie: The Life and Art of Charles Chaplin, Orwell przewraca się w grobie.

NAJLEPSZE SERIALE ROKU

bez skazy 2003 nip/tuck

Miejsce #1: Nip/Tuck - sezon I

Oto mamy solidne miejsce akcji (gabinet chirurgii plastycznych), co tydzień nowy pacjent z nową historią, często idącą w jakiś trudny temat (zmiana płci, przemyt narkotyków w implantach piersi, korekcja nosa jako wspomnienie po gwałcącym ojcu) opowiedziane w formie naprawdę zdolnych scenarzystów, do tego rewelacyjni protagoniści będący w ciągłej przyjaźni oraz konflikcie, skaczący sobie do gardła i wspierający się w każdym odcinku. Świetnie ogląda się tych aktorów, ich bohaterowie mają wspaniałą głębię oferującą bycie skomplikowanymi ludźmi, którzy równie często popełniają błędy co nie. Byłem ciekawy, co przyniesie kolejny odcinek i cieszyłem się, że oto odkryłem nowy, wielki tytuł. https://garretreza.pl/nip-tuck/

2003 Fullmetal Alchemist