BLOG

Blog to mój plac zabaw. Najczęściej znajdą się tam wpisy o tematyce filmowej – opracowania, felietony, rankingi i inne – ale nie zdziwcie się, jeśli od czasu do czasu napiszę coś innego.

Blog jest obecnie w fazie rozbudowy, dodaję strony z rocznikami i wklejam tam po kilka wpisów, żeby nie było za pusto. Zacząłem od obecnych lat i przesuwam się w przeszłość. Obecnie jestem na 1938 roku. Wszelkie bieżące rzeczy pojawiają się zgodnie z harmonogramem, ale przeniesienie moich archiwalnych tekstów trochę czasu zajmie. Miejcie to na uwadze. Mam też ambicję, aby każdy rok był porządnie opisany – miał własną ścieżkę dźwiękową, opis wydarzeń historycznych, wspomnienia filmowe, spis kinowych urodzin i zgonów oraz ranking zawierający najlepsze tytuły w danym roku. Jest tego tyle, że będę zadowolony, jeśli do końca roku się wyrobię.

Najnowszy cytat

Jakie jest twoje największe marzenie?
– Kurtkę bym chciał.
– Kurtkę?
– Tak. Zima idzie. Poprzednią przechodziłem w takiej byle jakiej, w tym roku wolałbym mieć taką grubą.
– Ale takie największe marzenie. Nie myślisz w przyszłość?
– No, zimno będzie. I dobrze byłoby mieć co założyć.
„Goniec” (1986)

PREMIERY

4 grudnia

Mank
★★★

30 października

his house 2020 czyj to dom
"Czyj to dom?"

★★★

9 października

flanagan bly minor
Haunting of Bly Minor - miniserial
★★★★★

26 sierpnia

"Tenet"
★★★

OSTATNIO OBEJRZANE

Moje opinie o 30 produkcjach, które ostatnio obejrzałem. Seriale, filmy, miniseriale czy krótkie metraże. Kilka słów wstępu i link prowadzący do szerszej notatki.
Poniżej dodałem też kilka słów o filmach, którym nie chcę poświęcać większej notatki (takie w większości ostatnio oglądam), więc napisałem dwa zdania i ocenę, nawet bez plakatu.

Cud w Mediolanie ("Miracolo a Milano", 1951) ★★★★

Nie wierzę w protagonistę, ale wierzę w optymizm twórcy. On się tylko bawi. Niech się bawi. A co mi tam, bawiłem się też razem z nim.

Dzieci patrzą na nas ("I bambini ci guardano", 1944) ★★★★★

Oświetlenie hollywoodzkie, emocje neorealistyczne.

A Little Hero (1913) ★★★ Chyba pierwszy raz widzę nieme kino, którego bohaterami są zwierzątka. Tutaj piesek ratuje kanarka przed kotem.

At Coney Island (1912) ★★ Short. Biegają i w sumie tyle.

Hole in the Wall (1919) ★★ Short. Wszyscy muszą biegać, machać rękami i się przewracać. Plus (jedyny) za otwieranie drzwi pośladkami. https://youtu.be/zZlBnhIGRkc?t=1595

One Night in Miami (2020) ★★★★ Czterech słynnych murzynów je lody i gada o ważnych tematach. Aktorstwo wynosi scenariusz na wyższy poziom. Plus jedna ze scen roku (koncert w Bostonie)

Człowiek z Londynu ("A londoni férfi", 2007) ★★★★★

Powtórka. To naprawdę ładny film z wieloma świetnymi momentami. Tarra oglądam dla obrazu, nie filozofii. A Człowiek z Londynu ma co pokazać.

Szatańskie tango ("Satantango", 1994) ★★★★★

Powtórka. Dwadzieścia sześć lat na karku ma ten tytuł i nadal nie udało się o nim napisać, czy powiedzieć chociaż jednego słowa. Ten monument kinematografii jest na nie odporny.

Jesienny almanach ("Oszi almanach", 1985) ★★★

Przegadany i nieatrakcyjny wizualnie.

Ognisko zapalne bela tarr 1977
Ognisko zapalne ("Family Nest", 1979) ★★★

Zwykły film dla zwykłych ludzi, którzy docenią prawdę na ekranie.

Never Rarely Sometimes Always (2020) – 6/10 Wystarczający film o aborcji. Dobra Sidney Flanigan. Przy tym to też obraz, w którym muzyka w ciężkich momentach polega na trzymaniu jednego klawisza, protagonistka manifestuje swoje nieszczęście zasiadając na dworcu na kilku miejscach siedzących równocześnie, a wszyscy bohaterowie są bezimienni. To ogólnie problemy ze współczesnym kinem, że bohaterowie mają imiona, ale one nie są używane. Tutaj przy przy przygotowaniach albo przy samej aborcji, czyli raczej pod koniec filmu, pytają bohaterkę, jak ma na imię, ta odpowiada, a ja myślę, że to chyba pierwszy raz, jak usłyszałem jej godność. Z kolei zastosowany język filmowy sprawia, że najbardziej zapadające w pamięci nie jest sama aborcja, ale jak na początku przekuwała sobie nos, to było o wiele bardziej stanowczo pokazane niż cokolwiek innego w tym filmie. W zasadzie nie ma większej różnicy dla reżyserki między pokazaniem aborcji a pokazaniem zasypiania, nie będziecie czuli tego skrętu w żołądku, jaki się ma idąc na jakieś ważne spotkanie czy zabieg, tutaj jeszcze nie umieli tego przekazać. Niemniej, pomimo tego typu niedostatków, to nadal jest to wystarczająca produkcja, pokazująca wyczerpującej drogi, jaką bohaterka musiała objąć, aby w tajemnicy dokonać aborcji. Zauważcie, że użyłem słowa „wyczerpujący”, nie jest to nadmiernie angażujący seans i są lepsze filmy o tej tematyce i jeśli już, to bym tamte polecił. Ten dodaje od siebie chyba tylko pokazanie, że w Stanach usługi aborcyjne stoją na słusznym poziomie, pracują tam odpowiedni ludzie i cała procedura jest zrealizowana z wyrozumiałością. O tym nikt nie mówi, ale hej, skoro nie można nic złego powiedzieć o Stanach, to lepiej nic nie mówić.

Hunter Hunter (2020) – 5/10 Mieszkają w lesie od trzech pokoleń, ale widać, że pierwszy raz w życiu trzymają strzelbę. Aktorzy bez dykcji, a kończąc rozmowę na walkie-talkie mówią „over and out”, ale poza tym to naprawdę solidnie zrealizowany tytuł (oświetlenie, kamera, scenografia, kolorystyka). Do zakończenia warto dotrwać i zobaczyć makabryczną kumulację wszystkich wątków.

Co w duszy gra („Soul”, 2020) – 5/10 Pixar znowu tworzy świat nielogiczny, sprzeczny i rozwijany na kolanie, pozbawiony wyobraźni. Trudno nawet napisać, jaki z tego miałby być morał. Na plus poszczególne małe scenki. I przypowieść o rybie chcącej oceanu.

Chemical Hearts (2020) – 6/10 Normalne nastolatki, normalna szkoła, normalni rodzice, normalna depresja. Takich filmów potrzebuję od czasu do czasu. Są pewne uproszczenia, jest dramatyczne wałęsanie się nocą po cmentarzu, aby spalić tam list, ale z drugiej strony pierwszy raz pokazano, jak to chłopak nową poznaną dziewczynę sprawdza na facebooku i google image.

Nomanland (2020) – 6/10 Trochę na wakacjach film zrobiony. Pokazuje ludzi i to wystarczy. Frances McDormand dodaje godności.

Obiecująca. Młoda. Kobieta. („Promising Young Woman”, 2020) – 6/10 Carey Mulligan w stroju pielęgniarki walczy o szacunek do zgwałconych, czy coś. Od 80 minuty się rozkręca, to dobra rzecz.

Sylvies Love (2020) – 4/10 Coś jak typowe, telewizyjne christmas movie. Tylko że zamiast o świętach, jest o miłości. Nic nie ma tutaj ciężaru – twórcy umieścili akcję w latach 50. i usunęli wszystkie dramaty powiązane z tymi latami, które faktycznie mogłyby przeszkadzać bohaterom w osiągnięciu szczęścia. Czemu więc po prostu nie robią tego, co ich uszczęśliwia, skoro finalnie wystarczyło po prostu zacząć to robić? Bohaterce nawet ojciec zmarł i nie wywarło to na niej wrażenia, narracja jest idealnie neutralna. Zdradza męża, kochankowi nie mówi o jego dziecku – scenarzysta nic nie komentuje. A gdy dzieje się coś dobrego, osiąga sukces zawodowy, narrator nadal nie wyraża zaangażowania. Obojętne jak cały film.

Ośmiorniczka („Octopussy”, 1983) – 6/10 No proszę, dobrze się bawiłem. Nawet niezła intryga. Bond przebrany za krokodyla to mój idealny Bond.

Zła edukacja („Bad education”, 2019) – 6/10 Bardzo przyjemna przypowieść o moralności i robieniu właściwych rzeczy, jeśli wiemy, że będą niewłaściwe konsekwencje.

Witamy w Czeczenii („Welcome to Chechnya”, 2020) – 5/10 I like when people on TV hug each other. Kolejny dokument o tym, że nie lubią gejów – tutaj akurat w Czeczeni. Nie ma poznania przyczyn, czemu nie lubią gejów i nie wiadomo, czemu mimo to wychodzą na ulicę w szmince, zamiast tego jest tylko obraz cierpienia. Było kilka razy, działa, no jestem tym też zmęczony.

Minari (2020) – 6/10 Dla fanów ciepłego kina o ludziach, którzy się nie poddają. Nie dodaje nic nowego, ale nadal spełnia swoje zadanie.

Uwięziłem diabła („I Trapped the Devil”, 2019) – 4/10 Dużo czekania. Nie warto czekać.

Totally Under Control (2020) – 6/10 USA nie dało rady w walce wirusem. Nie tylko oni, ale dokument skupia się na nich i początku pandemii. Warto.

Softie (2020) – 6/10 W afryce też protestują. I nie tylko. A skorumpowany rząd im odpowiada.

Na rauszu („Druk”, 2020) – 6/10 Alkoholizm, który nie istnieje samodzielnie, ale jest odpowiedzią. Ładna końcówka (taniec!), montaż, zdjęcia. 

Gniazdo („The Nest”, 2020) – 6/10 Nora Durst na duży ekranie nadal daje do pieca, chociaż materiał banalny. Oglądać dla aktorów. 

Alone (2020) – 4/10 Ten sam film z ofiarą i porywaczem, tylko bohaterowie są wyjątkowo głupi. Od połowy ogląda się tylko po to, by się już skończył. Mógł być z tego niezły odcinek „Strefy mroku”, gdzie w finale byłby zwrot polegający na tym, że to ON jest bohaterem i nikt mu nie chce pomóc, tylko wszyscy przed nim uciekają.

Prezent pod choinkę ("A Christmas Story", 1983) ★★★★★

Powtórka. Piękny, świąteczny film, w którym każda scena jest przygodą.

Gwiazdka reporterki ("Christmas 9 to 5", 2019) ★★

Robiony na zamówienie i pretekstowy film świąteczny - ale jest w tym trochę serca.

Król Lew ("The Lion King") ★★★★★

Powtórka. Ekscytujące cztery minuty z „Kręgiem życia”, szokująca sekwencja w kanionie – to wszystko było czystą perfekcją, mogę oglądać w nieskończoność.

Siedem se7en seven 1995
Se7en (1995) ★★★★★

Powtórka. Deszcz, okropność, brud. Ten tytuł nie obawia się brudu.

Mank (2020) ★★★

Kolejny film o tworzeniu, w którym pisanie polega na czekaniu, aż coś przyjdzie do głowy i spisaniu tego.

Żałoba („Mourn”, 2020) – 6/10 Jestem pod wrażeniem. Trochę jak kino Flanagana, gdzie przeszłość i osobiste decyzje ciągną się za bohaterami, tworząc horror – tutaj jednak siły nadnaturalne przychodzą same do bohaterów. Jest moc!

VHS ANDY („Rent-a pal”, 2020) – 6/10 Samotny chłop opiekujący się matką z demencją zaprzyjaźnia się z kasetą VHS. Lepiej się ogląda wiedząc, że to film o popadaniu w obłęd, a nie o nawiedzonej kasecie. Robi wrażenie, w tym główny aktor, bardzo realistyczna postać jego dziewczyny, historia angażuje. A jak wściekły zaczął zgniatać kasety video… A fuj, widok bardziej wytrącający z równowagi od sceny z kotem z „Szatańskiego tanga”.

Zupa („Soup”, 2019) – 6/10 Przypomnienie, abyśmy szanowali, co konsumujemy – czy to sztukę, czy zupę. Bo wszystko jest robione z sercem.

Samotność w nocy („La nuit m’appelle”, 2019) – 5/10 Labirynt Fauna w wersji XXX.

Syreny („Siren”, 2019) – 5/10 Bo nie ma nic gorszego w środku nocy, niż spotkać policję.

Gdzie jest wilk? („Var är vargen?”, 2020) – 5/10 Pamiętacie odcinek South Parku o horrorze, jaki wywołali seniorzy jeżdżący samochodami? Tutaj też to jest, tylko na poważnie. Bardzo na poważnie.

Ad Lib (2019) – 5/10 Bardzo fajne bicie ludzi z lekkim urozmaiceniem, a przy okazji nauka gramatyki.

Goldfinger (1964) – 4/10 To dla mnie wygląda, jak film Eda Wooda w sposobie opowiadania historii. Nic tu nie ma sensu i wszystko jest głupie. Bond to beznadziejny protagonista.

W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości („On Her Majesty’s Secret Service”, 1969) – 5/10 Czułem się, jakbym oglądał grową adaptację filmu, a nie sam film. Podobną logikę trzeba przyjąć, żeby to wszystko kupić.

Nobody’s Business (1996) – 6/10 Ha, śmieszny dokument. Syn próbuje przekonać swojego emerytowanego tatę, że ten jest wyjątkowy, a ten przez godzinę powtarza: „Etam”. Ujmujący tytuł o zbliżaniu się do drugiego człowieka.

Pauline à la plage (1983) – 4/10 Niewydarzeni ludzie gubią się w tym, kto z kim sypia. Statyczne, męczące, nieinteresujące. Francuzi na wakacjach w Holandii gadają na plaży o miłości i seksie, wchodzą w związki, potem chłop sypiający z młodą jest widziany ze starą, bo kryje starego, który sypia ze starą i tak zaczyna się nieinteresująca intryga. Od początku to takie jest, bo pierwsza scena to dialog dwóch osób lubiących inne rzeczy i krzyczą na siebie, co jest lepsze, zamiast po prostu lubić to, co się lubi i pozwolić innym na to samo. Takich ludzi będziemy właśnie słuchać – jak przyjście na imprezę, gdzie nikogo nie znasz i wszyscy coraz bardziej cię irytują, im dłużej tam siedzisz.

Bérénice (1954) – 4/10 Eric Rohmer naprawdę lubi słowotok.

Stan nieważkości (1994) – 6/10 No tak, loty w kosmos są fajne, ale ten papieros po wylądowaniu… Zbiór wywiadów pokazujących przemyślenia o podboju kosmosu, na które było wyraźnie za wcześnie. Albo to demaskacja radzieckich bohaterów podbijających kosmos, którzy będąc w kosmosie tęsknili za alkoholem i porno. Wycieczkę w góry szkoda im sponsorować, a co dopiero lot na księżyc. 

Proces Siódemki z Chicago(2020) – 5/10 „Mam mówić krótko, tak? Dobrze…” – to był dobry moment. Trochę nie do końca wie, co powiedzieć. Plus nie jestem fanem takiego uwspółcześniania („Zrób mi kanapkę”, żeby urazić kobietę, serio?). Nie zachowywali się tak, nie ubierali się tak i inaczej traktowali czarnych. Plus fajne sceny siedzenia w pokoju i gadania, jest chemia między postaciami.

Helikopter w ogniu (2001) – 6/10 Powtórka. Jedna, długa scena akcji. Intensywna i świetnie się ogląda, chociaż to raczej „kumple w wojsku”. Ilość nazwisk w obsadzie urywa głowę. Josh Hartnett, Ewan McGregor, Eric Bana, Jason Isaacs, Tom Hardy, Orlando Bloom, Sam Shepard i masa twarzy bez nazwisk, jak tata z Modern Family, blondyn z Gry o tron, Will Graham z serialu „Hannibal” czy Ari Gold. Mimo wszystko jest miejsce dla takiego kina: wróg umiera od jednej kulki, ale nasz dzielny RANGER dostaje serię na twarz, strzela dalej, jedną rękę traci, to strzela celnie drugą, nie ma amunicji w karabinie, to wyciąga glocka i strzela dalej, a wróg wybiega masowo i umiera jeden za drugim, zanim przyjdzie czas na naszego człowieka, ten jeszcze zdąży wyciągnąć zdjęcie swojego syna i się uśmiechnąć. Gdy inny dzielny chłopak umiera na stole operacyjnym, wtedy każdy mężczyzna wokół uroni pojedynczą MĘSKĄ łzę… No czego tu nie lubić? W sumie chyba tylko przeszkadza mi Eric Bana strzelający najpierw solidny monolog o tym, że na wojnie nie chodzi o nic innego, tylko o człowieka obok i nie opuszczanie go w potrzebie… Po czym dodaje „nie idź za mną, lepiej działam solo” . Przydałoby się też zamknąć wątek więźnia inaczej niż w napisach końcowych. A tak to film na medal.

American Murder: The Family Next Door (2020) – 5/10 Czyli tak powinienem używać facebooka? Historia jak historia, zaprezentowana skrótowo i pobieżnie. Tylko dlaczego tak się śpieszyli ze zrobieniem tego, skoro nie umieją odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego do tego doszło?”. Przecież to połowa podstawy każdego kryminału. Słaby punkt kulminacyjny, słabe postaci (szczególnie detektywa), marna praca kamery.

Zatrzyj ślady („Leaves no trace”, 2018) – 6/10 Nie mówi wiele o bohaterach czy życiu w lesie, ale to angażujący i dojrzały seans. Niczego nie dowiadujemy się o bohaterach i to jednak staje się kluczowe w kilku scenach (szczególnie zakończenie). Autorom nie udało się tego obejść w całości. Poza tym, gdy przychodzi do powiedzenia czegoś na temat: „zmuszają nas do normalności, która nie jest normalna” nie mają do wyrażenia nic ponad banały. Jest nawet „a co jeśli dzieci w szkole będą ze mnie śmiać?”. Ogólnie to pojebana sytuacja, że „musimy się o was troszczyć i zadbać o wasze skille społeczne, więc idziecie do szkoły”, gdzie skille społeczne są niszczone, ale wtedy to już „no co, staraliśmy się”.

Day I Became Woman (2000) – 5/10 Zagubiona ocena filmu widzianego 2 lata temu. O pierwszej nowelce napisałem wtedy: pomysł bardzo dobry, ale realizacja jest drętwa i przypomina kino z potworami klasy B (ale bez potworów). Głos wszystkich brzmi tak samo, a lekcja jest znana już od dawna – dorośli to okropni ludzie, trzeba ich wymordować. Po obejrzeniu jestem pełny negatywnej energii, nie polecam.

Kiedyś byliśmy królami („When We Were Kings”, 1996) – 6/10 Dokument o tym, że Muhammed Ali to jedyny człowiek, który uderzył cyklopa między oczy.

deep space nine star trek
Stacja kosmiczna - sezon I ("Star Trek Deep Space Nine", 1993) ★★★★

Garść świetnych bohaterów i kilka odcinków-perełek.

John Woo
Nieuchwytny cel ("Hard Target", 1993) ★★

Jedyny film Woo, którego seansu żałuję.

Sok z żuka ("Beetlejuice", 1988) ★★★★

Powtórka. Ten tytuł się nie starzeje. Zabawa, do której chce się wrócić.

Rob Reiner
Dziewczyna i chłopak, wszystko na opak (2010) ★★

Powinni dodać do tej historii postać chodzącą za bohaterami mówiącą "nie zesraj się", ilekroć ci na coś narzekają.

Przegląd filmów z festiwalu Pięć Smaków

Za mną sześć filmów, najlepszy jest póki co "Ciężki dzień".

Szczury z supermarketu ("Mallrats", 1995) ★★★★★

Powtórka. Poczułem miłość. Pokochałem nową rzecz na tym świecie, piękny film. 

Ed Wood (1994) ★★★★★

Powtórka. Ujmujący obraz. Burton zaimponował mi tym filmem.

Sweeney Todd (2007) ★★★

Powtórka. Burton naśladuje, oferując głównie gotycką scenografię. Hej, przynajmniej usłyszałem dzięki temu o musicalu.

Powrót Batmana ("Batman Returns", 1992) ★★★

Powtórka. Świetna zabawa! Kupuję tę błazenadę w całości. Udolne w swojej nieudolności.

Edward Nożycoręki ("Edward Scissorhands", 1990) ★★★★★

Powtórka. Nadal, widząc śnieg, myślę: „Edward rzeźbi”

Emir Kusturica
El Pepe: Wyjatkowe zycie ("El Pepe, una vida suprema", 2018) ★★

Jako dokument – umiarkowanie znośna robota, ale niewiele się człowiek dowiaduje o tym kraju i postaci. Jako film i nośnik ideologii – nic, co warto brać na poważnie.

Życie jest cudem ("Život je čudo", 2004) ★★★★

Powtórka. Mecz piłki we mgle, boksowanie pośladków kobiety (której to się podoba) tak mocno, że leci ona za okno, osioł zakochany nieszczęśliwie chcący popełnić samobójstwo na torach, po których jeszcze nie jeździ pociąg… O tak, to film Kusturicy.

Czarny kot, biały kot ("Crna mačka, beli mačor", 1998) ★★★★

Powtórka. Po takim filmie szkoda samemu iść na wesele, ono nigdy nie będzie takie jak u Kusturicy.

Underground (1995) ★★★★★

Powtórka. Wojna to nic dobrego, a przy okazji pole dla wyobraźni Kusturicy. Niesamowity seans!

Czas cyganów (1988) ★★★★★

Powtórka. Pełna wersja trwa pięć godzin. Widziałem trwającą 140 minut i mam ochotę na pełną, wybaczając przy okazji wady wynikające ze skróconego metrażu.

Czy pamiętasz Dolly Bell? (1981) ★★★

Wiele tutaj zależy od waszego spojrzenia na sztukę i portretowanie rzeczywistości, bez kształtowania jej i używania umiejętności w portretowaniu jej do czegoś więcej.

zabojstwo dwojga kochankow 2020
Przegląd filmów z Nowych Horyzontów i AFF 2020

Póki co wygrywa "Vitalina Varela", "Zabójstwo dwojga kochanków", "Malarka i złodziej" oraz "Materna".

Wicher ("The Wind", 1928) ★★★★

Dowód na siłę ekspresji kina niemego. Niezwykłe doświadczenie.

Szkarłatna litera ("Scarlet Letter", 1926) ★★★★

Podczas seansu faktycznie zamyśliłem się nad problemem życia w otoczeniu odmiennych ludzi, z którymi nie można rozumować i dyskutować. To w końcu problem tak samo aktualny wtedy, co dzisiaj.

Możecie mnie znaleźć również na:

Steamie
Last.fm
FilmWeb
RateYourMusic