BLOG

Blog to mój plac zabaw. Najczęściej znajdą się tam wpisy o tematyce filmowej – opracowania, felietony, rankingi i inne – ale nie zdziwcie się, jeśli od czasu do czasu napiszę coś innego.

Blog jest obecnie w fazie rozbudowy, dodaję strony z rocznikami i wklejam tam po kilka wpisów, żeby nie było za pusto. Zacząłem od obecnych lat i przesuwam się w przeszłość. Obecnie jestem na 1938 roku. Wszelkie bieżące rzeczy pojawiają się zgodnie z harmonogramem, ale przeniesienie moich archiwalnych tekstów trochę czasu zajmie. Miejcie to na uwadze. Mam też ambicję, aby każdy rok był porządnie opisany – miał własną ścieżkę dźwiękową, opis wydarzeń historycznych, wspomnienia filmowe, spis kinowych urodzin i zgonów oraz ranking zawierający najlepsze tytuły w danym roku. Jest tego tyle, że będę zadowolony, jeśli do końca roku się wyrobię.

Najnowszy cytat

I just wanted to belive in something that would get me out of the house! I didn’t give a shit what it was!
„South Park” (24×2)

PREMIERY

18 marca

"Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera"
★★★

4 grudnia

Mank
★★★

30 października

his house 2020 czyj to dom
"Czyj to dom?"

★★★

9 października

flanagan bly minor
Haunting of Bly Minor - miniserial
★★★★★

OSTATNIO OBEJRZANE

Moje opinie o 30 produkcjach, które ostatnio obejrzałem. Seriale, filmy, miniseriale czy krótkie metraże. Kilka słów wstępu i link prowadzący do szerszej notatki.
Poniżej dodałem też kilka słów o filmach, którym nie chcę poświęcać większej notatki (takie w większości ostatnio oglądam), więc napisałem dwa zdania i ocenę, nawet bez plakatu.

Łódź ratunkowa ("Lifebout", 1944) ★★★★

Morze jest tutaj straszne. Wręcz wypłynięcie na takie kojarzy się z podróżą w kosmos u Cuarona.

Rebbecka (1940) ★★★★★

Powtórka. To po prostu dobra historia o ludziach zmagających się z własną przeszłością robiąc to, co słuszne, zamiast kopać pod sobą dołek, jak to się tak często współcześnie robi.

Matrix 1999
Matrix (1999) ★★★★★

Powtorka. Prawdziwie imersyjne dzieło. Pamiętne sceny, idealne dialogi, arcydzieło ekspozycji i jedno z najlepszych zakończeń.

Życie biurowe ("Office Space") ★★★★★

Powtórka. Ludzka komedia z właściwym poczuciem humoru. Solidny tytuł pełen ciepła.

Zielona Mila ("The Green Mile") ★★★★★

Powtórka. Jedna z najlepszych fabuł w dorobku Kinga. Film ma świetnych aktorów, atmosferę i z całą pewnością zapada w pamięci.

Najlepsze lata ("Mid90s", 2018) ★★★★★

Naprawdę ładny film o więziach międzyludzkich, które są najsilniejszą rzeczą na świecie. Doskonała muzyka i montaż, plus bolesna prawda o życiu: żeby jeździć na deskorolce, najpierw trzeba dostać wielokrotnie od matki garnkiem po głowie.

Mr. Robot - sezon IV (2019) ★★★

Ja nic nie mówiłem. Ja? Nie, to nie ja.

Mr. Robot - sezon III (2017) ★★★

Nie mam nic do powiedzenia i nic nie znaczę

Mr. Robot - sezon II (2016) ★★★

Myślałem, że mam coś do powiedzenia, ale chyba jednak nie mam

Ekipa - sezon VI („Entourage”, 2009) ★★★★★

Bezbłędna robota na wszystkich poziomach.

Ekipa - sezon V („Entourage”, 2008) ★★★★★

Chce się, by tym ludziom się udało, by mieli dobre życie.

Ekipa - sezon IV („Entourage”, 2007) ★★★★★

Każdy odcinek jest perfekcyjnie skonstruowany.

Poza sceną ("Noise Off", 1992) ★★★★★

Ten film ma naprawdę fenomenalne momenty. Kupa zabawy i tytuł, do którego będę wracać.

Maska ("The Mash", 1985) ★★★★★

Historia, po której poznaniu lepiej się oddycha, żyje na tej planecie i ma też nową energię następnego dnia.

Saint Jack (1979) ★★★★

Spokojny film. Tu jest wszystko: zniszczone marzenia, kumple, miłość, śmierć i bol O tym, że każdy człowiek musi podejmować trudne decyzje.

Ostatni seans filmowy ("Last Picture Show", 1971) ★★★★★

Powtórka. Naprawdę polubiłem ten film. Bogdanovicha robi wszystko dobrze albo bardzo dobrze.

cowboy bebop
Cowboy Bebop - miniserial (1998-99) ★★★★★

Powtórka. Ta produkcja istnieje w swoim własnym świecie. Przedziwny tytuł, który dla wielu otworzył serca na japońską animację i jej wszystkie szaleństwa.

Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera ("Zack Snyder's Justice League". 2021) ★★★

Nie jest to nic specjalnego, ale było kilka fajnych momentów. Seansu nie żałuję, ale jeśli miałbym wybór – wolałbym w tym czasie porobić coś innego.

Zostań ("Stay", 2005) ★★★★★

Powtórka. Jakby powstała parę lat później, gdy YouTube zaczęło zalewać różne "Explain" na każdy temat, ten tytuł mógłby być lepiej przyjęty. A tak nawet mało kto go potraktował na poważnie.

Następne 48 godzin (1990) ★★★★ Powtórka. Brudne postaci, mięsista akcja, kłótliwi bohaterowie, ciężka atmosfera, wystarczająca intryga. Nadal lubię, jak Murphy w dramatycznej roli w chwili zagrożenia zaczyna się uśmiechać szeroko i kombinować, wykorzystując swój komizm.
Resident Evil (2002)
★★★ Może być! Sukienka w porządku, napięcie w porządku, tylko bohaterowie głupi.
Płoty („Fences”, 2016) ★★★★ Denzel jako czarny Archie Bunker o walce o swoje. Każdy tutaj walczy. Dobra drama teatralna, dobre aktorstwo.
Marzyciele („Radio Flyer”, 1992) ★★★ Lata 60 i rodzeństwo radzące sobie z agresywnym ojczymem. Ładny obraz, w który możemy się wczuć. Angażujący dramat. Matka niezainteresowana, fantazja jedyną odpowiedzią. Twórcy bardziej byli zainteresowani ucieczką od bólu, niż przedstawieniem nam tego bólu, więc uciekamy przed czymś, czego nie poczuliśmy. Poza tym chyba najistotniejsze było pokazanie płaczących dzieci. Film zyskuje po przeczytaniu teorii, że tak naprawdę reżyserował Shyjmalajan.
Naga broń: Z akt wydziału specjalnego (1988) ★★★ Zapamiętam strzelanie do Simpsona, królową na meczu baseballa i ogólnie wszystko, co było na stadionie. „Nice beaver”
Cień („Shadow”, 2018) ★★★ Ładne sceny walki, ale pozbawione napięcia. Obojętny na historię i losy postaci. 

Wolny dzień Ferrisa Buellera ("Ferris Bueller's Day Off", 1986) ★★★★★

Powtórka. Jak zwykły dzień uczynić niezwykłym? Oczywiście poprzez nie pójście do szkoły.

Richard Jewell (2019) ★★★★

Richard to był naprawdę dobry człowiek. Plus Sam Rockwell nazywajacy go Radarem (z M*A*S*H)

Pod zegarem ("Clock", 1945) ★★★★

Historia momentami urocza, innym razem męcząca. Całościowo jednak ta opowieść daje radę, szczególnie epizod z mleczarzem.

Herbata i sympatia ("Tea and Sympathy", 1956) ★★★★★

Jako film o radzeniu sobie z byciem „mało-męskim”, to tytuł ponadczasowy.

Długi tydzień w Parkman ("Some Came Running", 1958) ★★★★★

Takie kino uwielbiam. To klasyczne Hollywood, z mocnymi dialogami, pięknym tytułem i opowieścią o silnej strukturze, w której centrum są ludzie i ich rozwój.

Dom od wzgórza ("Home From the Hill", 1960) ★★★★★

„All our children deserve better parents."

Kiss Kiss Bang Bang (2005) ★★★★★

Historia pędzi na złamanie karku, zalewając widza niestworzonymi zbiegami okoliczności, puentami, zwrotami akcji i anegdotami. Ten film to czysta zabawa. 

Funny People (2009) ★★★★★

Cudownie autentyczny film o komiku i dupku, który dowiaduje się, że niedługo umrze.

Wataha – sezon I (2014) ★★★★ Intryga, mocne podkreślenie polskich widoków, dramaturgia. Sześć odcinków, które dostarczają odbiorcy tego, co mu obiecano. Angażująca historia o człowieku, który stracił wszystko, a prokuratura upiera się, że to on jest winny – wszystko w otoczeniu spraw większych od nich, z przemytem, nielegalnymi imigrantami oraz handlem zakazanym towarem. Jak się już włączy, to chce się dokończyć, by później włączyć następny sezon, bo to najwyraźniej bezpośrednia kontynuacja. 

Poziom solidnego, papierowego kryminału, który przeczytaliśmy w jedną noc, przez tydzień pamiętamy bohaterów, by później nigdy już tej pozycji ponownie nie przeczytać. 

Koniec lata ("The End of Summer", 1961) ★★★★

Zapamiętam sekwencję poświęconą pogrzebowi, jak wyszli by patrzeć na dym wydobywający się z palarni.

Bliss (2021) ★★★★ Mike Cahill kolejny raz dostarcza historię, z którą wielu kinomanów nie będzie wiedzieć, co począć. Niczego nie zdradzę, ale mamy tu historię człowieka, który musi się spotkać z córką, ale równocześnie ukrywa się po tym, jak przez przypadek zabił swojego szefa. Dalej mamy typowe dla Cahilla zaskoczenie za zaskoczeniem. I chociaż w tym przypadku chyba trochę przesadził z naiwnością w swojej opowieści, to nadal jestem zadowolony, że to zobaczyłem. Szczególnie scenę z rolkami (i myśl, że tak właśnie będzie wyglądać reszta filmu?!), efekty specjalne i Owena Wilsona ucharakteryzowanego na bezdomnego. Film, który zmusza cię do zgadywania i powolnego zdania się na twórców, gdy samemu już nawet nie chce zgadywać, co się zaraz wydarzy.

Ash kontra martwe zło – sezon I („Ash vs Evil Dead”, 2015) ★★★ Na dobrej drodze do używania wystarczającej ilości kobiet oblanych krwią, ale to jeszcze nie jest osiągnięte. Podjęto próbę zbudowania jakiegoś świata, bohaterów i relacji między nimi – problem w tym, że świat, bohaterowie i relacje są nudne. Ktoś jest władzy, ktoś chce zaruchać, ktoś jest kobietą. Nadal najważniejsze są tylko i wyłącznie gore, efekty specjalne, zabawa, a tej nie jest jakoś sporo. I jest w końcu oparta o te wszystkie nudne rzeczy, więc niewiele jest tych naprawdę fajnych. Na plus zakończenie pierwszej serii oraz tekst: „Hej, mam dwie dłonie! Mogę pić dwa piwa równocześnie!”

Szkoła podstawowa („Obecná škola”, 1991) ★★★★ Starszy brat „Boso po ściernisku”. Sympatyczny i lekki film o ludziach radzących sobie w życiu. I jeszcze raz o tym, że głupie dzieci rodzą się w głupich rodzinach, a potem nauczyciele cierpią. Każdy film zaczynający swój opis od słów „Dyrektor szkoły jest idiotą” jest godny uwagi.
 
Dzień dobry, Babilonio („Good Morning, Babylon”, 1988) ★★★★ Niekoniecznie jako dodatek dla ludzi lubiących „Nietolerancję”, ale za to zgrabna to opowieść o emigrantach. I cudzie kina. Opowieść jest dosyć rozstrzelona – pierwsza godzina ładnie śledzi losy ludzi szukających szczęścia za granicą, walczących i imających się każdej pracy, by potem nagle przyspieszyć w niewiarygodny sposób. Dostają pracę, są szanowani, wchodzą w związek małżeński, wojna, kamera i koniec filmu. Sympatyczna rzecz.
 
Kapryśne lato („Rozmarné léto”, 1968) ★★★★ Strasznie chilloutowy film. Przekrzykiwanie się z jednego brzegu rzeki na drugi, przemyślenia, kobiety, atmosfera leniwego lata… Tylko dlaczego tak skoczyli na niego, gdy upadł? A nie skoczyli na chłopa, który go zrzucił z liny?
Martwe zło („Evil Dead”, 2013) ★★★ Oryginał był unikalnym zbiorem gagów, remake robi z tego konkretniejsza produkcję, z bohaterami i motywami. Coś innego od oryginału, równocześnie wzorując się na nim, ale efekt jest jednak bliższy „normalnemu” horrorowi, przez co „Evil Dead” stało się… kolejnym horrorem. Jest krwawo!

Kolor przestworzy („Color Out of Space”, 2019)
★★★ Kandydat do sceny roku: Nicolas Cage jedzący warzywa i narzekający, że mu nie smakują. Plus dużo kolorów. Sam film naprawdę zachęca do poznania oryginalnego opowiadania – głównie dlatego, że tam pewnie lepiej rozwinięto wszystkie wątki. Reżyser z kolei raczej korzysta z obecnie stosowanych rozwiązań, niż ma jakąś własną wizję na adaptację – muzyka, efekty dźwiękowe, montaż, konstrukcja scen, budowanie napięcia… po prostu to znamy. I jest to używane, ponieważ ktoś inny tego też używał. Przez to Kolor… nie jest jakiś, nie buduje się tu szczególnie napięcia, a Cage zamienia wszystko w komedię. Niemniej, końcówka trzyma się naprawdę dobrze.

Z dala od zgiełku („Far From the Madding Crowd”, 2015)
★★ Plenery, oświetlenie i te cztery piękne sekundy, jak Carey Mulligan chodziła między drzewami. Sam film nie ma żadnego sensu i zmienia się w komedię, gdy tylko zaczniemy na głos mówić, co się właśnie dzieje w opowieści, która jest głównie o tym, że główna bohaterka to idiotka i podejmuje wyłącznie najgorsze możliwe decyzje, a potem wszystko wokół niej samo się układa bez jej udziału. W sumie wszyscy tutaj są idiotami, ale przynajmniej coś robią. Historia pełna jest zbiegów okoliczności w stylu „pies w środku nocy bez żadnego wygonił moje stado owiec na skraj klifu, tak, na skraj klifu ze wszystkich miejsc w okolicy, skąd spadły i od tamtego momentu już nie jestem bogatym właścicielem farmy, teraz muszę się tułać… Nie, nie było innych opcji, to o czym myślisz w tej chwili nie było możliwe, no bo nie, czego nie rozumiesz? To jest tragedia!”. Plus kostium „wiktoriańskiej” Anglii ograniczający się chyba do tego, żeby wszyscy nosili dziwne i duże nakrycie głowy większe od jej samej, a reszta to już według uznania. Język, wygląd, zachowanie już współczesne – nie przeszłoby nawet, gdyby twórcy chcieli portretować końcówkę XX wieku, a co dopiero XVIII stulecie. W skrócie: ten film to Transformersy dla kobiet, w ten sam sposób, w jaki normalne Transformersy są stereotypowo dla mężczyzn.
The House I Live In (1945) ★★★ Short, który dostał honorowego Oscara za humanitaryzm. Mówi, że jesteśmy sobie równi, bez większego zgłębienia tematu. Poziom tych edukacyjnych VHS-ów, co mi w podstawówce puszczali.

Opowieści z Pętli – miniserial („Tales from the Loop”, 2020)
★★★★ Fascynujący świat i pomysły na kolejne odcinki. Plus śliczne efekty specjalne.

Wszystkie odcinki są ze sobą powiązane w pewnym stopniu, rozgrywając się w tym samym świecie, ale każdy epizod ma oddzielną historię i one rozgrywają się obok siebie. Nikt inny o tym nie wie, co sprawia wrażenie, że oglądamy jakby kumulację kilku odcinków Strefy mroku, rozgrywających się na tej samej ulicy. Dlatego właśnie wracałem: z ciekawości, co przyniesie kolejny epizod, jak on rozbuduje całość? Poza tym styl wizualny, taki spokojny i nieśpieszny. Pod względem zdjęć, kolorystyki, montażu – to zaskakująco wysoka półka, zahaczająca o kino artystyczne, jakie widujemy na festiwalach filmowych na sali z jakimś czterogodzinnym slow-cinema.

Problemy są tylko dwa: że bohaterowie w większości są co najmniej irytujący (a często też głupi), a pomysły na odcinki nie są wcale takie oryginalne. Fani gatunku natychmiast rozpoznają większość z nich i będą wiedzieć, dokąd one prowadzą. A wszelka wartość stojąca za tymi opowieściami jest niszczona przez bohaterów właśnie. Jest choćby odcinek, w którym ojciec kupuje dużego robota z możliwością sterowania jego ruchami, by chronić swoją rodzinę. I tyle. Całość w ogóle by się nie zmieniła, jakby zamiast robota kupił strzelbę, ale bez tego nie byłoby futurystycznej otoczki. Sąsiedzi się go teraz boją, policja częściej zagląda i go pilnuje, a wszelka dramaturgia opiera się wyłącznie na tym, by bohaterowie zachowali się jak pierwszej klasy idioci. Ot, np. wyjdźmy w środku nocy, w pełni wiedząc, że ojciec zareaguje na każdy ruch – i mu nic o tym nie mówmy. Zachowujmy się jak włamywacze! To na pewno skończy się dobrze, to nie będzie nasza wina, nie! To będzie wina ojca, bo ten… no, coś się znajdzie. Wiecie, morał będzie.

Mimo to, ten serial serio trzeba koniecznie zobaczyć. Przynajmniej kilka odcinków, szczególnie dwa z początku i końca.

Układy – sezon I („Damages”, 2007-08) ★★ Jest tajemnica i chce się oglądać dalej, ale też widać, że to serial z 2007 roku. Miejscami żenująco niedojrzały: zatrudniamy osobę, bo ta nie przyszła na rozmowę kwalifikacyjną, bo nie przyszła na rozmowę kwalifikacyjną. Pokażmy, że ktoś jest silny, gdy ten zachowuje się pozornie jak tyran, chociaż tak naprawdę zachowuje się jak kapryśne dziecko. Kolejny zwrot akcji jest ważniejszy niż opowiedzenie konkretnej historii, co jest naprawdę przykre, bo pod tym całym producenckim bałaganem scenarzyści chyba mieli naprawdę dobrą fabułę do opowiedzenia. I gdyby nie musieli lać wody i robić ze swoich bohaterów skończonych idiotów, aby ją rozciągnąć, to chętnie bym oglądał dalej. Zakończenie pierwszego sezonu pokazuje, jak dużo jeszcze twórcy mają w rękawie i wiedzą, gdzie to wszystko ma zmierzać. Niemniej, to produkcja, z której już jako widzowie wyrośliśmy. W 2007 roku to mogła być nowość i solidna produkcja, ale dzisiaj już tak przychylnie nie mogę patrzeć w stronę serialu, który rozgrywa się w świecie adwokackim, a żaden z bohaterów nie ma pojęcia o tym, jak wygląda prawo, sądy i cała reszta. Wystarczy tylko „wierzyć w siebie”, „być nieustępliwą” i można wszystko. Można nawet pójść do domu groźnego człowieka, ogłosić mu, że mamy dowody na jego winę i że go pokonamy, po czym wyjść bezpiecznie z uśmiechem na ustach. Dzisiaj dostałaby kulkę w głowę za takie coś. I by o tym wiedziała wcześniej, więc działałaby inaczej: inteligentniej. Inteligencja wtedy jednak była poza zasięgiem głównych postaci w średnich serialach, oni mogli sobie być niezniszczalni  i wychodzić cało z każdej sytuacji. To zupełnie inny rozdział w historii telewizji.

Top Gun (1986) ★★★★ Naiwny, ale dobrze się ogląda. Fajne wrażenia wizualne. 

Wdowy („Widows”, 2018) ★★★★ Intensywny kryminał, chociaż trochę gubi się na koniec, wrzucając za dużo wątków i motywów. Spoiler: czyli ta osoba żyje? To o co w sumie chodzi w tej fabule? O czym ona jest, jeśli nie o radzeniu sobie ze stratą i stanięciem wtedy na nogi?

Distilled Love (1919) ★★ Ponoć to są dwa filmy złożone w jeden. I to widać. Największy plus to Olivier Hardy w roli antagonisty.
The Vast of Night (2019) ★★★★ Lata 50., słuchanie radia i bieganie po mieście za światełkami na niebie. Chcę wierzyć. Przyjemne kino.
A Little Hero (1913) ★★★ Chyba pierwszy raz widzę nieme kino, którego bohaterami są zwierzątka. Tutaj piesek ratuje kanarka przed kotem.
At Coney Island (1912) ★★ Short. Biegają i w sumie tyle.
Hole in the Wall (1919) ★★ Short. Wszyscy muszą biegać, machać rękami i się przewracać. Plus (jedyny) za otwieranie drzwi pośladkami. https://youtu.be/zZlBnhIGRkc?t=1595
One Night in Miami (2020) ★★★★ Czterech słynnych murzynów je lody i gada o ważnych tematach. Aktorstwo wynosi scenariusz na wyższy poziom. Plus jedna ze scen roku (koncert w Bostonie)

Never Rarely Sometimes Always (2020) – 6/10 Wystarczający film o aborcji. Dobra Sidney Flanigan. Przy tym to też obraz, w którym muzyka w ciężkich momentach polega na trzymaniu jednego klawisza, protagonistka manifestuje swoje nieszczęście zasiadając na dworcu na kilku miejscach siedzących równocześnie, a wszyscy bohaterowie są bezimienni. To ogólnie problemy ze współczesnym kinem, że bohaterowie mają imiona, ale one nie są używane. Tutaj przy przy przygotowaniach albo przy samej aborcji, czyli raczej pod koniec filmu, pytają bohaterkę, jak ma na imię, ta odpowiada, a ja myślę, że to chyba pierwszy raz, jak usłyszałem jej godność. Z kolei zastosowany język filmowy sprawia, że najbardziej zapadające w pamięci nie jest sama aborcja, ale jak na początku przekuwała sobie nos, to było o wiele bardziej stanowczo pokazane niż cokolwiek innego w tym filmie. W zasadzie nie ma większej różnicy dla reżyserki między pokazaniem aborcji a pokazaniem zasypiania, nie będziecie czuli tego skrętu w żołądku, jaki się ma idąc na jakieś ważne spotkanie czy zabieg, tutaj jeszcze nie umieli tego przekazać. Niemniej, pomimo tego typu niedostatków, to nadal jest to wystarczająca produkcja, pokazująca wyczerpującej drogi, jaką bohaterka musiała objąć, aby w tajemnicy dokonać aborcji. Zauważcie, że użyłem słowa „wyczerpujący”, nie jest to nadmiernie angażujący seans i są lepsze filmy o tej tematyce i jeśli już, to bym tamte polecił. Ten dodaje od siebie chyba tylko pokazanie, że w Stanach usługi aborcyjne stoją na słusznym poziomie, pracują tam odpowiedni ludzie i cała procedura jest zrealizowana z wyrozumiałością. O tym nikt nie mówi, ale hej, skoro nie można nic złego powiedzieć o Stanach, to lepiej nic nie mówić.

Hunter Hunter (2020) – 5/10 Mieszkają w lesie od trzech pokoleń, ale widać, że pierwszy raz w życiu trzymają strzelbę. Aktorzy bez dykcji, a kończąc rozmowę na walkie-talkie mówią „over and out”, ale poza tym to naprawdę solidnie zrealizowany tytuł (oświetlenie, kamera, scenografia, kolorystyka). Do zakończenia warto dotrwać i zobaczyć makabryczną kumulację wszystkich wątków.

Co w duszy gra („Soul”, 2020) – 5/10 Pixar znowu tworzy świat nielogiczny, sprzeczny i rozwijany na kolanie, pozbawiony wyobraźni. Trudno nawet napisać, jaki z tego miałby być morał. Na plus poszczególne małe scenki. I przypowieść o rybie chcącej oceanu.

Chemical Hearts (2020) – 6/10 Normalne nastolatki, normalna szkoła, normalni rodzice, normalna depresja. Takich filmów potrzebuję od czasu do czasu. Są pewne uproszczenia, jest dramatyczne wałęsanie się nocą po cmentarzu, aby spalić tam list, ale z drugiej strony pierwszy raz pokazano, jak to chłopak nową poznaną dziewczynę sprawdza na facebooku i google image.

.Grief (1921) ★★★ Rozpierdolona kopia i niekompletna, ale ci policjanci byli przezabawni!

.Just imagination (1916) ★★★ Short. Magicy robią człowieka w konia przy pomocy cięć montażowych. Solidna rozrywka w starym stylu. 

.The Rivals (1923) ★★★ Short. Przygody duetu, który nie zyskał popularności. Zabawne nabijanie na miecz, strzelanie w dupę i wyrywanie zęba fajerwerkami. 

Możecie mnie znaleźć również na:

Steamie
Last.fm
FilmWeb
RateYourMusic