Jerzy Kawalerowicz
Przez te wszystkie lata był dla mnie jednym z tych reżyserów, którzy dawno temu zrobili parę dobrych filmów, potem doczekali przemiany ustrojowej i nakręcili swój najgorszy film, a potem umarli i nie żyją. Obejrzałem po prostu za mało jego filmów i w sumie nie byłem zainteresowany większą ilością, ale skoro są dostępne, to obejrzę. W ten sposób poznałem dopiero twórczość Jerzego Kawalerowicza i go doceniłem, a to jest jego przegląd.
„W jego dorobku powtarzają się dwa motywy. Po pierwsze: człowiek usiłujący zrozumieć samego siebie, dążący do przełamania swojej samotności. […] Po drugie: człowiek usiłujący zrozumieć swoje miejsce w historii, dążący do władzy, ale i pragnący ocalić siebie w tym dążeniu” – Tadeusz Lubelski
Przemiany były co najmniej dwie – jego kariera zaczęła się po tej pierwszej, związanej ze śmiercią Stalina oraz założeniem studia KADR, którego został szefem. W ten sposób jego pierwsze obrazy odeszły w zapomnienie, a on sam stworzył tytuły, które miały przejść do historii krajowego i światowego kina. W tle jednak rozgrywały się inne historie, z walką o pozwolenia i fundusze na kręcenie nowych filmów, albo kręceniu tego, co było, żeby przeczekać burzliwy okres i nakręcić później to, na czym faktycznie mu zależało – jeśli by się okoliczności zmieniły. Wtedy trzeba było się wykazywać również poza planem, również wtedy, kiedy nie tworzyło się nic. Kawalerowicz łączył artyzm z rzemiosłem – umiał się odnaleźć w kinie gatunkowym, dbał o napięcie i rozrywkowy aspekt swoich produkcji, ale też rozumiał język filmu i obrazu, jego kamera potrafiła poruszać się z intencją. Umiał dostosować się do potrzeb aktualnej produkcji ale i stworzyć rozmach oraz dodać go tam, gdzie pozornie nie był konieczny – a przynajmniej raczej mało który inny reżyser by go zawarł. Wyraźnie też miał z tyłu głowy aspekt ponadczasowy – wtedy trudniej było tworzyć filmy o teraźniejszości, łatwiej było adaptować klasykę i w ten sposób adresować problemy dzisiejszego świata. Kawalerowicz chyba tylko w Grze mówił o tym, co jest tu i teraz, nawet muzykę Czesława Niemena zawarł w openingu tylko dlatego, że to muzyka właśnie z jego otoczenia. Nie wyszło mu to na dobre. Był też pierwszym reżyserem w Polsce, który zatrudniał własną żonę, co też wywołało kłopoty, ale tą żoną była Lucyna Winnicka.
Pozostaje jeszcze kwestia filmu Śmierć prezydenta – filmu, który z punktu kulturowego jest najważniejszy w dorobku Kawalerowicza. Temat śmierci Narutowicza powinien być adaptowany na nowe dzieło kultury w tym kraju co pięć lat, analizowany i omawiany aż do jakiejkolwiek zmiany – mechanizmy i manipulacje oraz chaos, jaki wtedy wybuchł na ulicach, jest niemal wstrząsająco bliskie temu, jak sto lat później nadal omawia się tematy polityczne w Polsce – a tymczasem pokrycie w zakresie filmu ma jedynie w postaci filmu Kawalerowicza. Oraz mini serialu o Piłsudskim z 2000 roku, ale to jak Hamilton pojawiający się w dwóch odcinkach mini serialu John Adams. Dobrze więc, że chociaż ten film istnieje, ale… Problem w tym, że nie bardzo. Niemal wszystkie filmy robione po założeniu studia KADR są dostępne – z wyjątkiem Quo Vadis, które jest dostępne tylko w jednym serwisie i to w postaci mini serialu. A więc najgorszy film Kawalerowicza, jego pierwsze (ponoć) socjalistyczne ramotki robione na zamówienie władz oraz właśnie Śmierć prezydenta – akurat tych filmów legalnie nie obejrzycie. Nawet na nośnikach fizycznych da się obecnie kupić tylko z drugiej ręki. To jest tym ciekawsze, że Śmierć prezydenta była poddana rekonstrukcji cyfrowej, tylko że nawet nie na nośniku. Jedyne, co udało mi się znaleźć, to że była ona puszczona na stacji TVP2. Jedynym sposobem, aby ten film obejrzeć, jest YouTube i inne źródła, gdzie ktoś wrzucił zgrany film bez żadnych pozwoleń. Innymi słowy – kolejny punkt dla nielegalnej kultury oraz piractwa, a biorąc pod uwagę skalę samego filmu jego nieobecność w dostępnych tytułach zachęca do snucia teorii oraz niewłaściwych podejrzeń. Oby to się zmieniło. Osobiście nie pamiętam, aby ten film był dostępny kiedykolwiek, gdziekolwiek – ale tego nie śledziłem za bardzo. Na pewno jednak nie był dostępny w 2022 roku, kiedy zainteresowałem się tematem zamachu na prezydenta Narutowicza i zauważyłem, że filmu Kawalerowicza o tym nigdzie nie ma. To więc będą dwa lata. Niech każdy dzień będę punktem dla piractwa, takim symbolicznym. Legalna Kulturo, musisz być lepsza.
Kończąc na pozytywnej nucie – większość jego twórczości jest dostępna, nawet za darmo!, dzięki czemu pozwoliłem sobie ją odkryć. I za to jestem wdzięczny. Za rzucenie Cienia na okres powojennej Polski, za polityczną intrygę Faraona, za uwiecznienie chaosu wokół pierwszych wyborów prezydenckich w Polsce, za klimat pociągów oraz austerii, za przybliżenie mi umierania Napoleona, za obraz życia ludzi po wojnie i mających nowe problemy. Dziesięć tytułów za mną i w sumie mam ochotę na kolejne, z czystej ciekawości. Pociąg też sobie powtórzę, ale za rok, gdy będę wracać do ’59 rocznika.
Obecnie Jerzy Kawalerowicz znajduje się w moim rankingu reżyserów na miejscu #48
Top
1. Cień
2. Faraon
3. Pociąg
4. Austeria
5. Śmierć prezydenta
6. Gra
7. Prawdziwy koniec wielkiej wojny
8. Matka Joanna od Aniołów
9. Jeniec Europy
10. Spotkanie na Atlantyku
Ważne daty
1922 – urodziny (Gwoździec, dziś Ukraina)
1946 – studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, pracuje jako asystent reżysera Zakazanych piosenek, skończy naukę w 1949; wcześniej pracował m.in. jako tragarz na dworcu czy magazynier
1951 – debiut reżyserski
1952 – śmierć mamy
1954 – zapisanie się do PZPR na prośbę pani Wandy Jakubowskiej
1955 – powstanie zespołu filmowego „Kadr”, pan Jerzy obejmuje kierownictwo artystyczne
1985 – jest posłem z ramienia PZPR do 1989
2001 – ostatni film, który chciał zrobić od kilku dekad
2007 – śmierć (Warszawa)
Cień (1956)
Niezwykłe kino. Pierwszy film Kawalerowicza, o którym można powiedzieć, że wyszedł od niego – śmierć Stalina, zmiany w organizacji kinematografii narodowej, założenie studia KADR i pan Jerzy zostaje jego szefem, kręcąc Cień jako swoją czwartą fabułę, na podstawie opowiadanie Ścibor-Rylskiego, który też wziął się za scenariusz. Sama konstrukcja jest już genialna – oto tajemnicze wydarzenie prowadzi świadków do snucia teorii, jako potrzeby zrozumienia, co się właśnie stało, co mogło się stać. Nikt tego nie może zrozumieć i każdy ma coś w swojej przeszłości, co ciągnie się za nimi jak cień. Łącznie poznamy trzy historie, przeplatane wydarzeniami współczesnymi. Każda jest z innego gatunku, ale łączy je autorskość. Reżyser już wtedy wiedział, że kamera musi być bohaterem, że jej ruch musi być umotywowany, wielokrotnie wizualnie wraca chociażby do tytułowego motywu. Ten seans to niespodzianka za niespodzianką, aż do zakończenia. Ten tytuł daje rozrywkę, ale i drapie po mózgu w ten sposób, jak robił to chociażby serial Pozostawieni. O czym to jest? O kraju wyłaniającym się z cienia. Albo chociaż zdającym sobie sprawę, że w cieniu się znajduje. I co to znaczy.
Faraon (1966)
Śmierć prezydenta (1977)
Spotkanie na Atlantyku (1980)
Austeria (1982)
Jeniec Europy
Powiązane
1956 1977 1982 1989 Dramat dramat polityczny dramat wojenny Jerzy Kawalerowicz polskie kino Retrospektywa reżysera Reżyser Rezyser miesiaca
Najnowsze komentarze