GTO: Great Teacher Onizuka
Bohatera imieniem Eikichi Onizuka poznajemy, gdy u szczytu schodów patrzy pod spódnice nastolatek jadących w górę, co jest tylko wstępem do zboczonego aspektu tej produkcji – więc na wstępie napiszę, że ten serial potrafi być zboczony również w dobry sposób.
Nie ma tu nagości ani nic z tych rzeczy, ale są dekolty, niewinne dziewczynki nieświadome męskich spojrzeń, są też jednak postaci żeńskie umiejące wykorzystać swoje walory do własnych celów. I ten element musiał być częścią tej produkcji, patrząc na resztę – ponieważ opowiada o człowieku, który ma wady i jest niesympatyczny, delikatnie mówiąc. Twórcy jednak sadzają taką postać w świecie, gdzie inni są jeszcze gorsi od niego. I tak naprawdę dają nam tę perspektywę: on jest zboczeńcem, ale… Nieszkodliwym, przypominając agresję oraz bezpośredniość świata z końca lat 90, pełnego bandytów, drani, szkodników, manipulatorów oraz tych, którzy patrzą wyłącznie na własny interes kosztem wszystkich wokół. A jeszcze inni: robią to tylko dla śmiechu. Już w otwierającej scenie Onizuka zostaje nakryty na podglądaniu bielizny, więc poproszą go grzecznie o wszystkie pieniądze, inaczej obiją mu mordę za bycie zboczeńcem. Problem w tym, że nasz Eikichi zna sztuki walki i odczuwamy satysfakcję, kiedy wyjaśnia brutalnie swoich napastników. W ten sposób widz ku własnemu zaskoczeniu znajduje się coraz częściej po stronie Onizuki, tytułowego nauczyciela, który nawet jeszcze nie jest nauczycielem. Ani tym bardziej wielkim – jednak do tego aspiruje. GTO jest jego drogą ku temu tytułowi – jak zyskuje sojuszników, wsparcie oraz szacunek podopiecznych, jak sam się uczy i zbiera życiowe lekcje.
A świat tutaj zbudowany jasno wskazuje, że premierę serial miał pod koniec lat 90. Przestępczość na mieście, nauczyciele rzucający kłody pod nogi, system robiący to samo, uczniowie gotowi stworzyć piekło w klasie, do tego różne osoby we własnym zakresie pragnący widzieć, jak świat płonie. Zdolności bojowe Onizuki przydadzą mu się wielokrotnie, ale nigdy nie będą rozwiązaniem – największe postępy poczyni, kiedy sam sobie narzuci najwyższe standardy moralne i będzie służyć jako przykład dla innych. Nie tylko podopiecznych.
GTO jest prawdziwym serialem z dwóch powodów – po pierwsze daje odbiorcy protagonistę, który przechodzi sporą drogę. Zaczyna jako antypatyczna postać, ale jest jednak złożona i ewoluuje – to zboczeniec, który jest prawiczkiem. To chłop, który rzuci się na ratunek, ale oczekuje nagrody. Popełni błędy z głupoty, ale sam za nie zapłaci. Czy przeżyje bycie postrzelonym na tyle, żeby zdać egzamin, zanim zemdleje z wykrwawienia? Oczywiście, że przeżyje – ale do tego momentu serial zapracuje na stosowanie takich sztuczek.
Drugim powodem jest ilość odcinków poświęconych na budowanie tła. Fabuła jest, całość ma nawet pewne zamknięcie – ale raczej kontynuowane w obrębie mangi – jednak dużo tutaj odcinków, gdzie skupiamy się na postaciach pobocznych, budowaniu relacji między nimi i bohaterem, ale też między nimi nawzajem. To jest lekkie i dające przestrzeń oraz oddech światowi na ekranie, ale tyle lat później jest naprawdę miłą odmianą w świecie seriali rozpisanych na osiem odcinków. A raczej filmów rozciągniętych na osiem odcinków bez dodawania właśnie tła czy postaci pobocznych, jedynie rozwadniając fabułę. Nie chcecie takich odcinków w GTO? Przeskakujecie albo wrócicie później.
Nie mam wątpliwości, że ten tytuł zostanie w mojej pamięci. A najlepszy odcinek to jeden z fillerów na końcu, gdy zabrał podopiecznych na wycieczkę, żeby ich nastraszyć, kiedy wszystkie samice są do połowy rozebrane. Każda postać odebrała wtedy lekcję życiową, którą mogła w tym wieku zrozumieć. Wtedy najlepiej było widać, że zapamiętają tego nauczyciela do końca życia. Great Teacher Onizuka? Tak. Twórcy udowodnili, że zasłużyli na ten tytuł.
Powiązane
1999 2000 5 gwiazdek Animation Anime Comedy Coming-of-Age Crime Drama Japonia Romance serial
Najnowsze komentarze