Harold Lloyd

Harold Lloyd

01/06/2025 Opinie o filmach 1
for heavens sake 1926 lloyd

Zbiór moich opinii o filmach, w których grał Harold Lloyd.

For Heaven's Sake (1926)

Absolutna rewelacja. Tutaj można znaleźć co najmniej trzy z najwspanialszych sekwencji w historii komedii.

W tym obrazie Lloyda tworzy postać absurdalnie bogatego człowieka, który jest jednocześnie bardzo spokojny – bierze do siebie tylko wpis w gazecie, gdzie zarzucają mu filantropię. Na miejscu okazuje się, że dziennikarze faktycznie mieli rację: przez przypadek wsparł organizację misji religijnej w biednej dzielnicy. I kontynuuje to dla dziewczyny, którą spotkał na miejscu. I w ten sposób wraca do biegania, działania, wszelkiej zwariowanej aktywności jaka tylko akurat będzie wymagana, byle tylko osiągnąć cel: małżeństwo.

Początkowa sekwencja jest mistrzowska – to anegdota z serii: „na biednego nie trafiło”. Lloyd nie wciela się już w człowieka, który oddaje 50 centów, bo woli dać coś swojej kobiecie. Tutaj jego szofer demoluje samochód, więc ten ze spokojem wchodzi do salonu, wypisuje czek na 9 tysięcy dolarów i odjeżdża samochodem. I los chce że ten pojazd też będzie zniszczony przed północą. Następnego dnia gazety piszą, że miliarder kupił jednego dnia dwa samochody i zezłomował oba, ale widz widzi w tym coś więcej: rozumie komentarz biednych, którzy to czytają i się zastanawiają, czemu on ma tyle pieniędzy, a z drugiej strony my wiemy, że nie było w tym jego winy. Nie był z całą pewnością pijanym, bananowym nastolatkiem, który rozwala auto rodziców – był po prostu bohaterem komedii i tam różne rzeczy się zdarzają. Na przykład pociąg. I tutaj wchodzi dopiero czynnik pieniądza: na biednego nie trafiło. Stracił samochód i co, kupi następny. Za gotówkę. Talent twórców do pogodzenia tych dwóch światów jest niebywały: spokój protagonisty kontrastuje z chaosem wokół niego i pewnie większość widzów to zrozumie. Jego spokój wynika z bogactwa, ale z bogactwa nie wynika lekkomyślność albo brak zdolności do dostrzeżenia świata wokół. Jeśli widzi coś inaczej, to z tego wynika komedia.

To powiedziawszy – sekwencja odwróconego pościgu (bo bohater chce, aby go goniono i zgarnia po drodze kolejnych chętnych) jest genialna. I przebita tylko przez sekwencję finałową, w której trzeba ogarnąć alkoholików i dostarczyć ich w konkretne miejscu. Wszystkich pięciu, albo – jeśli ich zapytać – dwudziestu pięciu. To naprawdę trzeba zobaczyć, żeby uwierzyć. Pomysłowość nigdy się nie kończy a humor miesza się z wyczynami kaskaderskimi i doskonałą choreografią w obrębie kadru. Lloyd nie miał zamiaru imponować upadkami, ale wciąż robi wrażenie jego stamina. Co tu się dzieje wokół piętrowego autobusu to nawet nie uwierzycie, jeśli bym wam napisał. Po prostu oglądajcie to wszyscy.