Podsumowanie 2012 roku
Ostatnia aktualizacja: sierpień 2019
NAJLEPSZE FILMY ROKU
Miejsce 1: Charlie ("Perks of Being a Wallflower") Coming-of-Age
Każdy ma film, bez którego nie mógł żyć przez kilka dni – dla mnie było to Perks…, które obejrzałem cztery razy w ciągu trzech dni. Nie miało dla mnie sensu oglądanie wtedy czegoś innego. To tytuł wypełniony miłością, muzyką, zrozumieniem, akceptacją – a przy tym bierze się za prawdziwie ambitny temat, czyli przedstawia bohatera, który całkowicie zmienia swoje poglądy filozoficzne o 180 stopni. Podejmuje świadomą decyzję, żeby zacząć wyznawać inne wartości – a sposób, w jaki to zrealizowano pod kątem wizualnym, czyni z tej produkcji prawdziwe dzieło sztuki. A na dodatek tytuł ten skrywa naprawdę sporo niespodzianek. W tym zestawieniu nie ma dla niego konkurencji – jeden z moich ulubionych filmów i najlepszy w 2012 roku.
Miejsce 2: "Frances Ha" (Drama)
Film o stracie czasu, który nie traci czasu. Bohaterka szuka siebie, ale nawet naśladując innych daje wyraz samej sobie. Nadal pozostaje sobą. Musi to tylko dostrzec i zaakceptować. Możemy wszyscy mamy takie wrażenie, jakby cały świat się na nas uwziął, ale też… nie musimy na to w ogóle zwracać uwagi. I to jest piękne. Potrzebowałem tego usłyszeć. I mam wrażenie, że cały świat tego potrzebuje.
Miejsce 3: "Pieta" (Drama)
Tytuł, który staje się lepszy z czasem. Zaraz po wyjściu z kina nie imponował mi – to stało się dopiero później, kiedy spojrzałem w tył i docenił konsekwencję, z jaką skonstruowano ten brutalny i zaskakujący tytuł. Kiedy już poznajemy rozwiązanie zagadki, kiedy już dowiadujemy się, o co tak naprawdę chodziło w tym filmie – wtedy go rozumiemy jako całokształt. Ostatnie 15 minut, czy coś koło tego, są naprawdę wstrząsające – tego właśnie spodziewałem się po Kim Ki Duku, ale równocześnie nigdy nie mogłem tego przewidzieć. Mocna rzecz. O wiele mocniejsza od Uciekiniera, chociaż z tych dwóch tytuł wolałbym wrócić do Muda i jego wyspy.
Miejsce 4: Uciekinier ("Mud") Coming-of-Age
O dorastaniu, spojrzeniu na wszystko z perspektywy młodego człowieka, który o wszystkim nie wie, ale będzie wyciągać wnioski z tego, co zobaczył. Przetworzy wszystko przez własne doświadczenia, będzie się uczył. Bardzo ładne kino (te plenery, lasy i wyspa!), skonstruowane w intrygujący sposób.
Miejsce 5: "Broken" (Coming-of-Age)
Różne postawy dorosłych wobec ich dzieci – niekoniecznie rodziców, po prostu ludzi mających z nimi styczność, oraz co najmłodsi z nimi potem robią. Wszystko zamknięte na niewielkim osiedlu. Dużo tutaj bycia dzieckiem. Zabawy, chodzenia na złomowisko, gdzie znalazło się przytulną przyczepę, pierwsze pocałunki, chodzenie do szkoły, kontakt z łobuzem, dorastanie. To trudny film, który nie boi pokazywać się różnorodności. Za to go szanuję. Ma jednak mniej zdecydowany finał od Uciekiniera, dlatego miejsce czwarte.
Miejsce 6: "Holy Motors" (Drama)
Jedna z tych zagadek filmowych, które po byciu zrozumianymi wciąż są atrakcyjne. Nie jest to wbrew pozorom łatwe, tak samo, jak rozgryzienie tego tytułu, ale jest to możliwe. W skrócie: oglądamy masę krótkich epizodów i każdy jest większą niespodzianką od poprzedniej. Można obejrzeć ten film na ślepo i wciąż się dobrze bawić, ale naprawdę: gdy już się go zrozumie, seans jest jeszcze lepszy. Bo odpowiedź jest bardzo konkretna, twórcy nie bawią się w dowolność interpretacji (raczej, przez te lata poznałem tylko jedną), co naprawdę szanuję. W odróżnieniu od Lotu, w którym nie mam pewności, czy twórcy mieli jakieś zdecydowane stanowisko. I tam to mnie się podobało, ale jeśli mam wybierać – wolę konkret Holy Motors.
Miejsce 7: Sugar Man ("Searching for Sugar Man") Biography Documentary
Nie jestem pewny, czy to udany dokument (chyba nie, skoro pomija trasę koncertową Rodrigueza w Australii w latach 80.), ale opowiada niesamowitą historię. Piękną, jedyną w swoim rodzaju. Każdy coś innego z niej wyciągnie i wszystko to będzie niezwykłe. Sugarman inspiruje do bycia dobrym człowiekiem na wiele różnych sposobów, a do tego jeszcze zaszczepia w odbiorcy miłość do życia we własnej osobie. Nie polecam więc jako dokumentu, ale swego rodzaju dzieła sztuki. Pełnym dziełem sztuki na pewno jest Holy Motors. Lot również inspiruje do bycia lepszym człowiekiem, ale nie w równie dobrym stylu – stąd kolejność.
Miejsce 8: Lot ("Flight") Drama
Opowieść o człowieku, który dokonał cudu – i razem z nim zastanawiamy się, co to oznacza. To film pozbawiony wyraźnej struktury, bardziej doświadczamy podróży, w której wspomniany cud (lądowanie zepsutym samolotem i uratowanie w ten sposób większości dusz na pokładzie) prześwietlany jest pod różnymi kątami. A my oglądamy to wszystko trochę z boku i dochodzimy do własnych wniosków. „Lot” jest bardzo niedzisiejszym kinem, tutaj bohater robi słuszne rzeczy tylko dlatego, że są słuszne – i za to go szanuję. Film znaczy. Bo wcześniej naprawdę zastanawia się nad tym, co jest słuszne.
Miejsce 9: Wilcze dzieci ("Wolf Children")
Miejsce 10: "Imagine" (Drama)
Tytuł pozwalający aktywnie zrozumieć niewidome osoby. I robiący to w ciepłym otoczeniu wypełnionym słońcem, czystym niebem, i uliczkami, na których z boku ustawiono parę krzeseł, gdzie można pograć w warcaby i wypić domowe wino. Doceniam ten jeden dodatkowy krok, który twórcy zrobili. Nie mogę tego powiedzieć o autorach dokumentu Indie Game, więc stąd kolejność.
Miejsce 11: "Indie Game: The Movie" (Art Documentary)
Kim są ludzie tworzący niezależne gry komputerowe? Ten dokument pokazuje trzech z nich i opowiada o ich karierze oraz żywocie. Pokazuje, ile duszy wkładają w stworzenie czegoś osobistego, ale też grywalnego. To unikalny dokument i dlatego daję go ponad poniższymi tytułami. Są podobne filmy do Avengers czy Kobiety w czerni, ale nie ma drugiego Indie Game: The Movie.
Miejsce 12: "Avengers" (Superhero & Action)
Podobnie jak Perks of Being a Wallflower, ten tytuł też oglądałem raz za razem. Miał wszystko: humor, sens, ciężar, a Marvel w końcu udowodnił, że może nakręcić dobry film akcji. Tytuł, który widziałem pewnie z 20 razy przez te wszystkie lata i teraz liczy się przede wszystkim wielki finał z genialnym markowanym mastershotem. Avengers było spełnieniem marzeń dla wielu, moim nieuświadomionym było właśnie to długie ujęcie. Cieszę się, że ten film istnieje.
Miejsce 13: Kobieta w czerni ("Woman in Black") Gothic Horror
Klasyczny przedstawiciel gatunku o nawiedzonym domu: fenomenalna scenografia, w miarę spójna fabuła, do tego melancholijna wymowa. Przede wszystkim jednak na ocenie zaważyła 20-minutowa sekwencja niemal w całości pozbawiona dialogów i słów, oparta na scenografii, ekspresji i emocjach. Kwintesencja atmosfery takich filmów i absolutny pewniak dla fanów takiego kina. Nie zaskakuje jednak w żaden sposób, dlatego choćby Avengers stawiam wyżej – tamten tytuł już mnie naprawdę zaskoczył.
Miejsce 14: Mroczny Rycerz powstaje ("Dark Knight Rises") Superhero & Action
Dziurawa fabuła, kiepska historia, monotonna muzyka, szarpany montaż – ten film ma wiele wad. A i tak mnie do niego ciągnie. Lubię bohaterów, a podczas seansu naprawdę czuć ciężar wydarzeń, że oto oglądamy coś podniosłego i przełomowego. Sekwencja otwierająca chwyta za gardło każdym ujęciem, słowem i dźwiękiem, a następnie oglądamy starcie Batmana z przeciwnikiem, który go zwyczajnie przerasta i faktycznie mam poczucie, że to koniec, że tego nie można wygrać. Ciężki, ale przy tym wciągający film, do którego chcę wracać, dlatego chcę go wyróżnić na tej liście najlepszych produkcji roku. Nie jest pozbawiony wad, ale też nie jest pozbawiony zalet. I to do nich wracam i to o nich myślę, kiedy wspominam tę produkcję.
Miejsce 15: Scena zbrodni ("Act of Killing")
„War crimes are defined by the winners. I’m a winner. So I can make my own definition.” Film nawiązuje do antykomunistycznej czystki w Indonezji w latach 1965-1966. Odpowiedzialni za to nigdy nie zostali ukarani, wręcz przeciwnie. Ten dokument to opowieść o „złych gościach”, którzy wygrali, uniknęli powszechnego potępienia, i o tym, jaką przyszłość zbudowali. Strasznie dziwny seans. Na końcu zobaczyłem kino w służbie autoterapii, kiedy ówcześni zabójcy zagrali rolę ofiar, co pozwoliło im zastanowić się nad wszystkim ponownie.
Również warte poznania: 21 Jump Street, Sztuki wyzwolone, Robot i Frank, Po uszy, It’s Such a Beautiful Day, Wróg numer jeden, Życie Pi, Moonrise Kingdom i Pokłosie.
NAJLEPSZE SERIALE ROKU
Miejsce 1: "Legenda Korry" (sezon I) Animation & Adventure
I pomyśleć, że nie chciałem oglądać, bo to kontynuacja „Avatara”, więc zapewne niepotrzebne, zapewne fajne-ale-to-już-nie-to… A guzik. Pierwszy sezon Korry jest lepszy od każdego sezonu Avatara i zachwycił mnie pod każdym względem: rozbudowaniem świata, poruszaniem dojrzałych tematów w bezkompromisowy sposób, akcją i wyzwaniem… Ogląda się fenomenalnie! „Korra” to prawdziwie doskonała robota, pozostaje więc mi życzyć tylko wam wszystkim, aby uniwersum, jakie kochanie (Star Wars, Star Trek czy inny Marvel), zostało potraktowane tak, jak zrobiła to Korra z uniwersum Avatara. To jest możliwe i za to daję pierwsze miejsce.
