Zagubiona autostrada („Lost Highway”, 1997)

Zagubiona autostrada („Lost Highway”, 1997)

6 grudnia 2017 Uncategorized 1
lost highway poster
David Lynch & Barry Gifford & Peter Deming & Mary Sweeney
Bill Pullman & Patricia Arquette & Robert Blake
Wyjątkowy klimat & Konstrukcja fabularna & Język filmu

David Lynch opowiada o słabych ludziach. Proste, ale wykonane w takim stylu, że jednak obudził moje uznanie.

Fred Madison: saksofonista, mąż, nie lubi zdjęć (to ważne). Pewnego dnia do jego domu zostaje dostarczona kaseta wideo, na której nagrano jego bezpieczną przystań. Z czasem pojawiają się kolejne kasety, a ich zawartość mrozi krew w żyłach u głównego bohatera.

Zagubiona autostrada” pomimo swoich wad czy miejscami zbyt oczywistych zagrań (główny bohater mówiący: „lubię pamiętać rzeczy po swojemu. Niekoniecznie tak, jak miały miejsce naprawdę„) to naprawdę przypadła mi do gustu. Stało się tak z prostego powodu: sposobu, w jaki wykorzystano język filmowy. Zapewne dlatego tak powszechne jest niezrozumienie tej produkcji, a nawet przeświadczenie, że tej produkcji nie można zinterpretować – mianowicie, widz podczas oglądania musi mieć świadomość, że rzeczy na ekranie mogą znaczyć więcej, a ich obecność musiała być celowa. Mozolne, nienaturalne dialogi oznaczają nieumiejętność porozumienia się między małżonkami. Gdy jedno wchodzi w kadr, drugie je opuszcza – to pokazuje, że nie są w stanie być blisko siebie. Tego typu detale mają ogromne znaczenie i jasno od początku wskazują na to, jaką historię tak naprawdę oglądamy.

Najtrudniejsze w przypadku pisania o tym filmie jest to, że bardzo łatwo przejść do pisania jego analizy – a tego w tym miejscu nie chcę zamieszczać, w końcu wasz seans ma być unikalny. Napiszę tylko, że nie jest to przykład klasycznej narracji. „Zagubioną autostradę” ogląda się nie po to, by poznać historię, ale by ją rozgryźć. Temu podporządkowany jest rytm i porządek w scenach. To zagadka i wyzwanie dla oglądającego. Dlatego taka szkoda, że już w połowie można się wszystkiego domyślić (tak „mniej-więcej„), a pozostała część filmu jest po to, by wyjaśnić szczegóły, dopowiedzieć wątki i inne takie detale. Brakuje tutaj takiego klasycznego „payoff’u” na koniec historii, zamknięcia lub podsumowania. Zamiast tego widz zostaje z zagwozdką do rozgryzienia, a gdy to nastąpi, wtedy zostajemy z historią jakich wiele – o człowieku ze słabościami, które go zgubiły… I tyle.