Suzumiya Haruhi no shoshitsu (2010)

Suzumiya Haruhi no shoshitsu (2010)

15 grudnia 2013 Anime 0
The Disappearance of Haruhi Suzumiya
Japońska szkoła & Niespodzianki na każdym kroku

I kolejne kinowe anime, po „Neon Genesis Evangelion”, będące finałem serialu – tym razem pełnoprawnym, którego nie trzeba oglądać w środku, między odcinkami. Najpierw ogląda się „Melancholię Haruhi Suzumiyi”, potem film, który tak naprawdę jest powodem, by serial w ogóle oglądać.

Jest rozwinięciem motywów i świata serialu, a nawet to wszystko podsumowuje. Zainteresowałem się nim, bo widnieje jako jeden z najlepszych produkcji bieżącej dekady, co robi wrażenie – jak na film, który wolno oglądać dopiero po obejrzeniu serialu, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem. Na dodatek, trwa to tyle, co „Stalker„.

Potem się okazało, że anime jednak we właściwych kręgach jest kultowe. Ponownie, nie napiszę tu, o czym to wszystko jest, bo to trzeba samemu poznać. Dotyczy grupki uczniów liceum w Japonii, którzy zakładają swój klub po lekcjach, i tyle na początek wam wystarczy. Film zaczyna się kilka miesięcy po akcji z serialu, jest 16 grudnia, i Haruhi planuje coś zorganizować z okazji zbliżających się świąt. Jednak gdy następnego dnia Kyon idzie do szkoły, okazuje się, że nikt tam nie słyszał o Haruhi, takowa nigdy tu nie chodziło, a jego Brygada SOS nigdy nie powstała. A to tylko początek niespodzianek.

Żaden wątek nie jest bezpośrednio kontynuowany z serialu. Jednak tylko widzowi serii zrozumieją, co oglądają, bo znają ten świat, jego zasady, te postaci, zrozumieją liczne chwile (skąd Kyon wie o pieprzyku na biuście Asahiny?) i charakterystyczny styl produkcji. Wolne tempo, bez żadnych przeskoków, twórcy wolą pokazywać wprost w czasie rzeczywistym, gdy nic się nie dzieje, zamiast zrobić to w jakiś inny sposób. A w międzyczasie pozwalają wczuć się oglądającemu w atmosferę teraźniejszości. Wychodzi im to znakomicie, ale niektórych może odrzucić.

To anime opowiada o czymś ważnym. Tylko tyle mogę napisać. Nie dlatego, że nie chcę być pretensjonalny, ale dlatego, że w ten sposób mógłbym nakierować was na to, czego oczekiwać po opowieści. Gdy to oglądałem, nie miałem zielonego pojęcia, dokąd mnie to zaprowadzi. I to było cudowne. Mogę to porównać jedynie do drugiej linii czasowej w szóstym sezonie „Lost„, choć to oczywiście coś kompletnie innego. Niemniej, ta historia zostanie ze mną, i jestem pewny, że z wami również. Opowiada o tych prostych, codziennych kwestiach w taki sposób, że bardzo łatwo będzie mi się przypominał, zapewne przez resztę mojego życia. Będę pamiętał o wyborach, jakich musiał podjąć Kyon. Jak obejrzycie, to zrozumiecie.

Jedno co bym zarzucił filmowi to brak zamknięcia. Ta historia może być kontynuowana. Obejrzałem te 20 odcinków serialu, blisko 3-godzinny film i dopiero teraz czuję, jakbym obejrzał coś kompletnego, jednak mogę to porównać to jedynie z przeczytaniem pierwszego rozdziału. Gdzie są kolejne?

Chciałbym teraz obejrzeć kolejny film. Może jakieś odpowiedzi odnośnie do genezy świata serialu. Albo jakaś konkluzja, dokąd w przyszłości trafili bohaterowie, jak to się skończyło? Nie pamiętam, kiedy ostatnio ucieszyłem się, widząc scenę po napisach końcowych. Nie z powodu jej wykonania, ale dlatego, że taka tam w ogóle była. To pewnie pierwszy raz.

PS

Po polsku tytuł brzmiałby „Zniknięcie Haruhi…„. Angielski to „The Disappearance of Haruhi Suzumiya” albo „The Vanishment of Haruhi Suzumiya„.