Suka („La chienne”, 1931)

Suka („La chienne”, 1931)

10 czerwca 2018 Komedia 0
suka
Francja & Malarz & Jego żona & Jej były mąż

Komedia życia. Ludzie śmieją się z życia, życie śmieje się z ludzi.

Blisko 90 lat ma ta produkcja, a do dziś potrafi zaskoczyć swoją strukturą, pomysłowością czy inteligencją. U swoich podstaw jest to prosta rzecz – starszy człowiek zakochuje się w młodej dziewczynie, która jednak zakochana jest w innym – cwaniaku, który ją używa. Starszy chce dziewczynie pomóc, ona jednak zostaje przy swoim – wybiera tego, kogo kocha, nawet jeśli ten ją bije i wyzywa.

I tak to leci, jedno za drugim, aż do finału i epilogu tak przewrotnego, że pozostaje tylko jedno z dwojga: albo się zaśmiać i wzruszyć ramionami, albo też usiąść i pomyśleć. Z tym zaśmianiem się to trochę przesadziłem, bo w „Suce” żartów nie ma. Są za to wydarzenia, na które można spojrzeć pod pewnym kątem i dostrzec w nich komizm sytuacji. Ot, choćby mężczyzna rozstaje się z żoną, aby być z kochanką, a kochanka… Zostawia go na lodzie. Problem w tym, że dokładnie ta sama sytuacja może być tragedią – zależy jak do niej podejść, a reżyser „Suki” nie podchodzi do nich w ogóle. Opowiada ciąg wydarzeń, skupia się na zgodności z logiką i wydaje się, jakby nie budował komedii na żartach w liczbie mnogiej, ale tylko jednym. Finałowym, ostatnim zdaniu, czyniącym z całej „Suki” wielki samotny żart.

Żart, ale z czego? To jest ważne pytanie. Zdaje mi się, że najlepszą odpowiedzią jest… Żart z żartowania. Śmianie się z samego śmiania. Przyjrzyjcie się, ile osób ginie w tej historii, jak los każdej żywej osoby staje się tylko gorszy, w jakich chwilach oni cieszą się i śmieją – a co powinien ten czyn symbolizować? Świętowanie czegoś dobrego, radość życia – bohaterowie jednak cieszą się z innych powodów, a najbardziej śmieją się na sam koniec, kiedy nic innego im nie zostało, kiedy nawet chwilę wcześniej słyszymy jednego mówiącego „nie miałbym nic przeciwko również być martwym„. To historia o ludziach, którzy dostali co chcieli bez patrzenia na sprawiedliwość – i to tylko jeden z wielu sposobów na interpretację tej produkcji. Wracając do cudownej sceny otwierającej – może więc cały film funkcjonuje tak naprawdę ponad tymi kategoriami, o których tutaj piszę? Możliwe.

Jedno jest pewne – trzeba zrobić podejście samemu!