Słodki drań („Sweet and Lowdown”, 1999)

Słodki drań („Sweet and Lowdown”, 1999)

10 czerwca 2018 Obyczajowy 0
slodki dran
Woody Allen
Sean Penn
Jazz & Zabawa formą filmową

Allen nie musiał tego robić, ale zrobił. Wciąż są powody, by obejrzeć. W imię muzyki!

Fikcyjny dokument o gitarzyście jazzowym pierwszej połowy XX wieku imieniem Emmet Ray, który był numerem 2 ówczesnej muzyki. Grał jak anioł, porywał tłumy, krążą o nim legendy i tak naprawdę nikt go nie poznał w pełni. Miał problemy z alkoholem oraz osobowością i podejściem do życia – jak przystało na każdą opowieść o artyście.

To coś w rodzaju wypełniacza u Allena. Nie film, który chciał zrobić, ale po prostu chciał zrobić film. Wciąż są tu jego ulubione motywy (jazz i opowieść o muzyku #2 w historii) i interesujące pomysły (wykorzystanie motywu „gadających głów” oraz nielinearna narracja), ale to tyle. Najciekawsze w tym wszystkim jest chyba sparowanie głównego bohatera z niemową płci najpiękniejszej. Ona słyszy i rozumie, chociaż ponoć jest trochę spowolniona – Emmet Ray traktuje ją źle, nawet nie chce z nią rozmawiać, ale ona wciąż przy nim jest, więc on to wykorzystuje i korzysta. Wszystko przez muzykę bohatera, dla której najwyraźniej można cierpieć, byle tylko móc ją usłyszeć. Tylko tyle chciała od życia. Ciekawy obraz!

To oferuje ładny kontrapunkt do głównego motywu opowieści, która jest (chyba) o tym, że artyści to zamknięci do wewnątrz ludzie, skupieni na sobie, cierpiący z tego powodu, ale też cierpiący z wielu innych – i w ten sposób tworzący sztukę.

PS

Polski tytuł jest idealny!