Kroniki Seinfelda („Seinfeld”)

Kroniki Seinfelda („Seinfeld”)

1 maja 2017 Komedia 0
Seinfeld poster
Nowy Jork & Przyjaciele & Codzienność

Perypetie przyjaciół mieszkających w dużym mieście. Faktycznie jest to jeden z najlepiej napisanych seriali komediowych jakie oglądałem.

W końcu zrozumiałem, dlaczego tak często jest ten serial nazywany „serialem o niczym”. Po prostu są tu odcinki o tym, że bohaterowie chcą opuścić centrum handlowe i szukają samochodu na parkingu. Nie mogą znaleźć i szukają dalej. Przez cały odcinek. Albo jadą metrem – każdy wsiada do innej linii i ma inne przygody. Nic się nie dzieje, ale mimo wszystko coś się dzieje. I często oglądając epizod, nawet nie myślę o tym, czy dzieje się coś konkretnego, bo wciąż struktura jest wyraźna i każdy odcinek ma jakiś cel. To na plus.

Na minus, że twórcy często korzystają z nieporozumień i przeciągają te żarty ponad limit dobrego smaku. Tam, gdzie „Frasier” mógłby bez problemu wszystko załatwić jednym zdaniem (i nadal kontynuować historię w kreatywny sposób!), tam „Seinfeld” magluje byle okazję do tego stopnia, że żart cztery razy przestaje być zabawny. George na bezrobociu próbuje wmówić babce w pośredniaku, że szuka pracy. Jerry nie pamięta, jak ma na imię dziewczyna, którą podrywa. Najgorszy jest jednak odcinek „Airport„, w którym to Seinfeld podróżuje samolotem pierwszą klasą, a Elaine klasą dla zwierząt. Cały odcinek to w zasadzie przebitka między tymi dwiema sytuacjami: Elaine jest źle, Jerry’emu jest dobrze. Podczas seansu było mi nieprzyjemnie.

To zresztą częsty motyw tego serialu – ludzie otaczający naszych bohaterów to najgorszy przykład podludzi, jaki tylko można było wymyślić. Nawet jeśli nic nie mówią to samym swoim zachowaniem, wysyłają mi wyraźny sygnał: „Przestań to oglądać. Wyprowadź się na inną planetę. Nie miej nawet kontaktu wzrokowego z tymi ludźmi„.

Tak więc wygląda humor w tym serialu, najczęściej. Wraz z kolejnymi sezonami zaczęła się jednak ciekawa zmiana kursu na manipulację wątkami i rekwizytami. I te odcinki uważam za najlepsze, za najlepiej napisane. Z początku wydawało się, że nie ma mowy, aby te wszystkie historie w epizodzie zaczęły tworzyć spójną całość, ale na koniec w zaskakujący, nieoczywisty sposób pokrywały się i tworzyły komediowe złoto. Wtedy też serial zaczął mnie naprawdę bawić.

Ale to ja. Jeśli was bawi coś innego, nie mam z tym problemu. Powyżej wymieniłem trzy główne metody, jakimi serial stara się rozbawić widza. Z mojej strony – wciąż warto poświęcić mu czas, nawet jeśli mówimy tylko o kilku odcinkach.

Obejrzane całość.

Obejrzane 5/12 epizodów.

Obejrzane 6/23 epizod. Najlepsze: „The Boyfriend Part 1 & Part 2”

Obejrzane 5/23 epizod. Najlepsze: „The Contest”, „The Outing”;

Obejrzane 5/21 epizod. Najlepsze: „The Marine Biologist”, „The Hamptons”, „The Opposite”

Obejrzane 5/23 epizod. Najlepsze: „The Race”, „The Jimmy”;

Obejrzane 6/22 epizod.

Obejrzane 5/23 epizod. Najlepsze: „The Chicken Roaster”, „The Abstinence”, „The Yada Yada”

Obejrzane 5/22 epizody.

Moje ulubione odcinki "Seinfelda"

(Kolejność chronologiczna)
1. „The Boyfriend” (3×17-18)
2. „The Contest” (4×11)
3. „The Outing” (4×17)
4. „The Marine Biologist” (5×14) – najlepszy!
5. „The Hamptons” (5×20)
6. „The Opposite” (5×21)
7. The Race” (6×10)
8. The Jimmy” (6×18)
9. The Chicken Roaster” (8×08)