Podsumowanie filmowe 2007 roku

Podsumowanie filmowe 2007 roku

31 maja 2020 Blog 0
persepolis 2007

Ostatnia aktualizacja: czerwiec 2020

NAJLEPSZE FILMY ROKU

Miejsce #1: Wszystko za życie ("Into the Wild")

Opowieść o dziurze w sercu, którą może zostawić jeden człowiek. Nazwał on siebie Alexander Supertramp, a po skończeniu szkoły uciekł od rodziców, aby żyć tak, jak chciał. Nie zostawiał po sobie żadnych śladów poza wspomnianą dziurą, a wszystko, co robił, przygotowywało go do celu, jaki sobie zamierzył: zdobyć dzikość Alaski, zamieszkać tam. Znamienne jest to, że cała historia jest podana widzowi bez narzucania się i możemy ją odebrać, jak tylko chcemy. Decyzje bohatera nie są słuszne, ale z drugiej strony rodzice nie są pokazani jako pokrzywdzeni, a zranieni. Poznajemy pełny obraz sytuacji i jesteśmy wystawieni na nie tak samo, jak główny bohater: bardziej jest nam przypominane, że jego rodzice nadal nic o nim nie wiedzą, ale tak jak on nie dostajemy odpowiedzi, co jest słuszne w danej sytuacji. Jego męczą zapewne te same myśli co nas, ale czy to coś zmienia? Każdy w końcu chce spełniać marzenia i żyć po swojemu. Cytat na początku mówi o tym, że „nie jest tak, że to ludzi nie kocham – ale naturę kocham bardziej”. I jest to z pewnością film pełny miłości. Do bardzo wielu rzeczy.

4 miesiace, 3 tygodnie i 2 dni

Miejsce #2: 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni

Na ekranie jednak można obserwować martwą powagę na twarzach postaci. Nie ma tu miejsca na udawanie – każda z nich robi co może, by znać pełny obraz sytuacji. Nie ma tu nieścisłości, tylko suche fakty: to jest nielegalne. Takie będą konsekwencje. Tyle lat więzienia grozi za to i za to. A takie są opcje. Tylko takie. Nawet przez moment nie przeszło mi przez głowę: to tylko film! Nie, to bardzo poważny obraz, opowiadający precyzyjnie każdy detal, by zatrzeć tę granicę pomiędzy widzem i jego przyzwyczajeniami. W kinie każdy problem może wydać się banalny, jednak w życiu jest inaczej. I to zostało tutaj osiągnięte.

Miejsce #3: Grindhouse: Death Proof

Tarantino daje tym razem widzowi smakowite sceny w klimacie slashera, fenomenalny pościg z udziałem samochodu Kowalskiego ze „Znikającego punktu”, a całość oblał jednymi z najlepszych dialogów w swojej karierze. Można narzekać, że trzeba trochę poczekać na te najlepsze momenty, ale to bardziej pochwała w kierunku scen, które najbardziej się zapamiętuje! Nie można się doczekać, kiedy będzie impreza w knajpie Warena, kraksa samochodowa, lizanie stóp, rozmowa przy posiłku i wszystko, co ma miejsce pod sam koniec. Finałowe 18 minut ogląda się na wstrzymanym oddechu!

once 2007

Miejsce #4: Once

To jeden z tych obrazów, które wydają się portretować życie w najlepszy sposób. Bohaterowie są zwyczajni i wrażliwi. Reżyser w żaden sposób tego nie sugeruje, że ich życie może stać się czymś więcej, ale my tego chcemy. Nie jest to musical, ale bohaterowie śpiewają i tylko czasami wskazuje to na „umowność” w danej scenie. Śpiewają na ulicy dla monet, które wrzucają przechodnie. Śpiewają na osobności i w studio nagraniowym. I dosłownie każda piosenka jest wyjątkowa. A „Falling Slowly” do dziś jest jedynym przypadkiem, kiedy śpiewałem na sali kinowej (byłem sam na sali…).

Miejsce #5: Aż poleje się krew

Uwielbiam ten film za sam styl, rozmach i fenomenalne zdjęcia, reżyserię, aktorstwo. W tym tytule jest ogromna siła, która nie pozostawia obojętnym. Historia to zagadka, której po dziś dzień w pełni nie rozumiem. Obywatel Kane połączony z Człowiekiem z blizną, tylko nadal nie daje mi spokoju jedna myśl: co reżyser chciał wyrazić? A po tylu latach już wypada zapytać: czy w ogóle chciał coś przekazać? Nawet jeśli, to wciąż pozostaje nam mistrzostwo filmowego rzemiosła.

Most do Terabithi

Miejsce #6: Most do Terabithi

Jeden z niewielu filmów, z którymi nawiązałem bliskość. Lubię stary świat, gdy ludzie inaczej mówili, i inaczej rozumieli pewne sprawy. Pisali do siebie listy i tak dalej. Podoba mi się, że to film o dzieciach. Zaraz będą nastolatkami, ale jeszcze są młodzi i w zasadzie sami sobie radzą ze swoimi problemami. Najważniejszą zaletą jest oczywiście zakończenie, które przy pierwszym seansie było dla mnie podwójnie intensywne, ponieważ oglądałem wersję z wypożyczalni DVD, która była oczywiście porysowana, i scenę po powrocie do domu musiałem przeskoczyć, by w ogóle dokończyć seans… Możecie to sobie wyobrazić? Nagle ta bajka stała się poważnym, dojrzałym kinem, w którym mali bohaterowie muszą sami stanąć przeciwko problemowi, który ich przerasta. Nawet jeśli kiedyś powstanie kolejna adaptacja tej powieści i będzie lepsza pod każdym pozostałym względem, to do tej wersji będę wracać. Choćby dla zakończenia. Jest moje. Dość powiedzieć, że to jeden z ostatnich filmów, które kupiłem na DVD w pełnej cenie. Musiałem go mieć na własność. To też część starego świata…

Motyl i skafander

Miejsce #7: Motyl i skafander („Le scaphandre et le papillon”)

Są takie filmy, które są wizytówką swoich czasów. Mam po prostu takie wrażenie, że dziś Motyl i skafander zostałby odebrany jako pretensjonalny, a w 2007 roku został ogłoszony arcydziełem. On miał nam pomóc i przekonać nas, żebyśmy się nigdy nie poddawali, ponieważ… Zawsze będziemy mieć swoją wyobraźnię. Pozwólmy więc sobie na pretensjonalność. I bezbronność. I… przeczytajmy Hrabiego Monte Christo. Chyba warto.

To nie jest kraj dla starych ludzi plakat

Miejsce #8: To nie jest kraj dla starych ludzi

Z jednej strony historia jest uproszczoną wersją Terminatora, z drugiej wszystko tu jest złożoną metaforą, pełną zaskakujących detali. Piękne, trzymające w napięciu kino akcji, bardzo filmowe, zmuszające do stawienia mu czoła. Bracia Coen z pomocą McCarty’ego kontemplują temat podejmowania decyzji w obliczu znania i nieznania konsekwencji. Czy wszystko można kupić? Co oznacza rzut monetą? Dlaczego Anton zabija w ten sposób? I dlaczego to nie jest kraj dla starych ludzi?

Miejsce #9: Ratatuj ("Ratatouille")

Jestem zadowolony, że takie produkcje istnieją. To chyba jedna z ostatnich baśni, które mogły sobie pozwolić na pokazanie szczura, który zostaje najlepszym kucharzem we Francji. Animacja jest cudownie dynamiczna i zabawna, scenariusz naprawdę dobrze skonstruowany, miłość do jedzenia została wyrażona należycie i ładnie pokazano, jak ważne jest móc być sobą. I robić to, co się kocha. Urocza rzecz!

Persepolis 2007 poster

Miejsce #10: Persepolis

Przepięknie animowana historia kobiety wychowanej w Iranie podczas rewolucji w 1978 i później.Kolejny raz dowiemy się, jak kobieta jest traktowana w tej religii (jak zabić dziewicę i nadal pójść do nieba?zgwałcić ją i dopiero potem zabić!), sama bohaterka nie wykazuje sobą niczego interesującego ani mądrego, ale tutaj chodzi o szczerość, ironię i animację. To opowieść autobiograficzna, pokazujący tamten świat od własnej perspektywy, z humorem i energią. Widzimy zmiany i jak ludzie dostosowali się do nich, żyli z nimi. Wydaje się nam, że znamy ten świat, ale z drugiej strony chyba nigdy nie widzieliśmy, jak tam kupowało się kasety z muzyką Iron Maiden, albo jak chodziło się na prywatki i uciekało po dachach przed psami. I jeszcze ta animacja!Poszczególne pomysły zachwycają. Bohaterka idzie ulicą z wyrzutami sumienia i jej cień zaczyna rozmawiać z cieniem jej babci, której tam nie ma. Inna scena: oboje leżą na łące, zakochani. On zaciąga się papierosem, ona wydycha dym. Jazda samochodem do domu z ukochanym, tylko teraz auto umie fruwać…Warto!

Miejsce #11: Ostrożnie, pożądanie ("Lust, Caution / Se, jie")

Podczas seksu jest się obnażonym i nie można ukryć samego siebie, ale też język seksu jest złożony i skomplikowany, trudny w odczytaniu. Ona chce go zabić, jest w ruchu oporu, on o niczym nie wie, jest zdrajcą, giną przez niego ludzie. Żeby się do niego zbliżyć, podjęto próbę zbliżenia się do niego – jednak ile w tym prawdy? Ile nienawiści a ile miłości? Ile udawania przed kochankiem, a ile przed współtowarzyszami w planowaniu zamachu? Ten film to aktorski popis, ile smutku mają ich oczy, ile siły mają ich ciała! Co prawda całość trwa ponad 2,5 godziny, nie do końca zapracowując na taki metraż, ale moment odprowadzenia do drzwi, sceny erotyczne oraz ostatnie 20 minut – tam znajduje się naprawdę wielkie kino!

Miejsce #12: Interview

To, co lubię w tym filmie to spontaniczność, naturalność, żywiołowość – nie ma tu niczego w stylu przygotowania, wprowadzenia. Wszystko rozgrywa się w czasie rzeczywistym i nic nie zapowiada tego, w co się ta fabuła rozwinie. Film po prostu się toczy, w przyjemny i zaskakujący sposób. Bohaterowie zaczynają pić, rozmawiać, denerwować się nawzajem, lubić, popadają ze skrajności w skrajność, w jednej chwili tańczą przytuleni do siebie, w drugiej ona rzuca się na niego z pazurami. Ich relacja jest wielkim magnesem – nie wiedziałem, co się zaraz stanie, ani na czym to się zatrzyma. O nich powinni nakręcić kontynuację. Taka myśl, bo zakończenie wcale nie stawia sprawy jasno. Między nimi narosło tyle uczuć: napięcia seksualnego i dramatycznego, chemii, nienawiści, zaufania, swobody i nieufności… Tak, chciałbym zobaczyć sequel o tych dwojgu.

Miejsce #13: Niczego nie żałuję - Edith Piaf ("La mome")

Ciężkie życie osoby, która chyba zawsze była tym małym dzieckiem,przerzucanym z miejsca na miejsce, walczącym o to, aby cokolwiek w jej życiu poszło tak, jak ona chce. Ta pogoń za kontrolą nad swoim życiem jest trudna do uchwycenia, gdy patrzy się na poszczególne momenty – bohaterka wydaje się rozkapryszona i ślepo emocjonalna – dlatego dobrą decyzją było zastosowanie nielinearnej narracji. To bolesny film, w którym sympatyzujemy z piosenkarką, odkrywamy jej brzydką stronę i chcemy, aby spotkał ją lepszy los, ale na przeszkodzie stoi ona sama, odmawiająca pomocy i rady, robiąca wszystko po swojemu, dlatego możemy tylko stać i patrzeć z boku na jej upadek. Chwała tłumaczom za polski tytuł!

Miejsce #14: Pocałunek o północy

Szczerze o związkach damsko-męskich. Pewnie wam się nie spodoba. Główny bohater to samotnik, któremu zbliżająca się trzydziestka w kalendarzu zaczyna coraz bardziej ciążyć – szczególnie że zaraz sylwester. Zapisuje się więc na portal randkowy. Pierwszy telefon, pierwsza dziewczyna, pierwsza okazja… Nie ma tu udawania, że związek tych dwojga jest nie wiadomo czym. On pisze szczerego maila do swojej byłej, ale woli go skasować i napisać od nowa, serwując jakieś fałszywe duperele. Siedzi w domu, pali zioło, użala się nad swoim życiem. Masturbuje się przy zdjęciu dziewczyny swojego kumpla, uprzednio ulepszonej w photoshopie. Gdy odbiera telefon, zgadza się na wszystko. Ona mówi wprost, że umówiła się z kilkoma kandydatami naraz, a wybierze tego, który najbardziej się jej spodoba. Umawia się, nie podając szczegółów co do swojego wyglądu. Przychodzi w ciemnych okularach, ignoruje jego uwagi o tym, żeby przestała palić, bo tego nie lubi. Jest w tym filmie niebezpieczna generalizacja. Niebezpiecznie prawdziwa. Ona dyktuje warunki, traktuje go, jak chce – i ma rację. Bo jak inaczej traktować kogoś takiego? Tak, brakuje mu oparcia. Tak, czuje presję samotności. I wybiera zadowolenie się iluzją oparcia. Kibicowanie tej babie było wielce satysfakcjonujące.

MIEJSCE BONUSOWE: Głosy w mroku

Coś na kształt przypomnienia. Dwie krótkie historie połączone w jeden film trwający nieco ponad godzinę. Nie jest to samodzielna produkcja, trzeba być fanem B5 i orientować się w historii tego serialu. Obie opowieści są świetne i oglądałem z uśmiechem na ustach – nawet się wzruszyłem, jak zobaczyłem stację Babylon w odświeżonej wersji. I chciałem więcej, ale to ostatnia produkcja z tego uniwersum do dzisiaj. To w zasadzie upominek dla fanów od twórcy całości, z udziałem kilku znajomych aktorów. I najlepsze, co dostaliśmy, pod szyldem Babylon 5 – poza samym serialem, oczywiście.

Również warte uwagi: Szklana pułapka 4.0, Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz, Chłopiec z latawcem, Człowiek z Londynu, Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street, 1408, I’m Not There. Gdzie indziej jestem, Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda, Sierociniec, Wpadka, Testosteron, Pora umierać, Pociąg do Darjeeling, Spotkanie, W stronę domu, Zawód gangster, Czerwona oberża, Jutro idziemy do kina, Vexille, Nasza klasa, Bunt. Sprawa Litwinienki, Heima i Moje Winnipeg.

NAJLEPSZE SERIALE ROKU

Miejsce #1: The War - miniserial

14 godzin o Drugiej Wojnie Światowej z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych i nie tylko. Czuć tutaj, że to była wojna ŚWIATOWA, rozciągająca się na całym globie. Konflikt, w który byli zaangażowani wszyscy, i na zawsze naznaczył on całe pokolenia. Najważniejszy był moment, w którym przestałem oglądać z perspektywy samego siebie – osoby wiedzącej, kiedy to starcie się skończyło. Zamiast tego, zacząłem patrzeć jak tamci ludzie, którzy żyli nim przez wiele lat, a końca nie było widać. A po trzech latach, to już przestało mieć jakiś sens, to była wojna na wyniszczenie. Zabrnęli tak daleko, że nie było sensu się wycofać, ale czy to oznacza, że jest sens dalej walczyć? Cztery narody oddane swojej władzy, walczące do końca na ślepo, chętnie umierające w imię obrony własnego kraju. Kiedy spadły bomby atomowe to naprawdę czułem ulgę, że to już koniec. Wyniszczający dokument, mówię wam.

Miejsce #2: Kumple ("Skins") - sezon I

Przykład sytuacji, w której ocenianie po pierwszym odcinku to głupota jeszcze większa niż zazwyczaj. W pilocie poznajemy Tony’ego – nastolatka idealnego: pięknie śpiewa, ma same piątki i jest przywódcą grupy. Wszyscy się go słuchają, każdy bierze go za wzór. W tym epizodzie Tony bierze za cel załatwić swojemu kumplowi dziewczynę na noc, aby przestał być prawiczkiem. Podejrzewałem resztę sezonu o bycie takim banalnym kinem o czymś, co nie przypomina w ogóle życia prawdziwych nastolatków. Byłem w błędzie – już drugi odcinek był mocnym, dojrzałym kinem. Jeśli miałbym temu serialowi coś zarzucić, byłyby to stereotypy. Chociaż to wyraźna i mocna produkcja, to jednak czasami korzysta ona ze skrótów. Jest coś delikatnie sztucznego w tym, że każda postać ma wielki dramat innego rodzaju, i wszystko rozwiązuje się z grubsza w te 40 minut. Najgorszy przykład to odcinek z Rosją, gdzie lecą do tego kraju, a tam wszyscy są najebani i szaleni.

the shield poster

Miejsce #3: The Shield - sezon VI

Vic zapierdala po mieście, uciekając zarówno przed policją, jak i przestępcami, by załatwić swoje sprawy. Pierwsze trzy odcinki są niebywale intensywne, a wieńczące spojrzenie w jego błękitne, potyrane oczy to jeden z najbardziej pamiętnych chwil w serialu. 

Również warte uwagi: Mad Men (S1) Awatar (S3)

NAJLEPSZE ODCINKI ROKU

lost poster

Miejsce #1: Through the Looking Glass (Lost, 3x22-23)

o odcinek, którego jako ludzkość nie powinniśmy zapomnieć. Musimy pamiętać, że takie rzeczy istnieją, że są możliwe w osiągnięciu, że mamy prawo ich wymagać. Raz na sto lat przynajmniej, ale musimy pamiętać. Gdy obniżamy standardy i chwalimy z roku na rok coraz bardziej bezpieczne i standardowe kino, wtedy musimy pamiętać, jakim wydarzeniem było Through the Looking Glass – jak bardzo wszyscy byliśmy zaskoczeni, jak bardzo płakaliśmy i jak przeżywaliśmy wszystko, co widzieliśmy.

Miejsce #2: Cassie (Skins, 1x2)

W Skins każdy odcinek przygląda się innej postaci z grupy, teraz więc obserwujemy Cassie – dziewczynie, która nie je. Głodzi się, omija posiłki, oszukuje podczas badań, trzymając w spodniach ciężarki. To portret młodej osoby i jej środowiska – rodziny, szkoły oraz systemu. Świat pełen fałszywej troski, braku zrozumienia, zastąpionych białymi dziurami, które wypełniają przestrzeń zbudowaną z realiów. To naprawdę mocne i prawdziwe kino.

scrubs hozy doktorzy

Miejsce #3: My Musical (Scrubs, 6x6)

Do szpitala przybywa pacjentka z urazem głowy i wydaje jej się, że wszyscy… śpiewają. Pomijając realizm tego magicznego odcinka (teksty piosenek z profesjonalnym językiem medycznym czy uzasadnienie historii choroby wspomnianej osoby), to zwyczajnie piękna przygoda, do której wracam kilka razy do roku. Pamiętam piosenki, pamiętam żarty w tle i zawsze płaczę na końcu. Scrubs umie to zrobić.

Miejsce #4: What Is and What Should Never Be (Supernatural, 2x20)

Jak na serial w zasadzie horrorowy, to jednak jego sukces polega na sentymencie, a chyba nigdzie nie było to lepiej pokazane, niż w tym odcinku, w którym Dean… Powiedzmy, że ma szansę na normalne życie. Ma szansę dostać wszystko, czego pragnie. Problem w tym, że cena może być zbyt wysoka…

Również warte uwagi: The Job (The Office US, 3×23) Made in America (Sopranos, 6×21) With Apologies to Jesse Jackson (South Park, 11×1)

REŻYSER ROKU:

Béla Tarr („Człowiek z Londynu”)
Paul Thomas Anderson („Aż poleje się krew”)
Sidney Lumet („Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz”)
Joel Coen & Ethan Coen („To nie jest kraj dla starych ludzi”)
Andrew Dominik („Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”)

MUZYKA ROKU:

Michael Giacchino („Lost”)
Hans Zimmer („Na krańcu świata”)
Markéta Irglová & Glen Hansard („Once”)
Eddie Vedder & Przyjaciele („Wszystko za życie”)
Nick Cave & Warren Elis („Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”)

SCENARIUSZ ROKU:

Ben Affleck & Aaron Stockard („Gdzie jesteś Amando”)
Edgar Wright & Simon Pegg („Hot Fuzz”)
Kelly Masterson („Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz”)
John Carney („Once”)
Woody Allen („Sen Kasandry”)

AKTOR ROKU:

Richard Jenkins („Spotkanie”)
Casey Affleck („Gdzie jesteś Amando” & „Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”)
Daniel Day-Lewis („Aż poleje się krew”)
Paul Dano („Aż poleje się krew”)
Michael Chiklis („The Shield”)
Tony Chiu-Wai Leung („Ostrożnie, pożądanie”)

ZDJĘCIA ROKU:

Fred Kelemen & Robby Müller („Człowiek z Londynu”)
Roger Deakins („To nie jest kraj dla starych ludzi” & „Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”)
Seamus McGarvey („Pokuta”)
Oleg Mutu („4 miesiące 3 tygodnie i 2 dni”)
Mikhail Krichman („Wygnanie”)

AKTORKA ROKU:

Marion Cotillard („Niczego nie żałuję”)
Saoirse Ronan („Pokuta”)
Danuta Szaflarska („Pora umierać”)
Wei Tang („Ostrożnie, pożądanie”)
Ellen Page („Juno”)

MONTAŻ ROKU:

Chris Dickens („Hot Fuzz”)
Craig Wood & Stephen E. Rivkin („Na krańcu świata”)
Tom Swartwout („Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz”)
Joel Coen & Ethan Coen („To nie jest kraj dla starych ludzi”)
Peter Amundson („Tylko strzelaj”)