Podróże Sullivana („Sullivan’s Travels”, 1941)

Podróże Sullivana („Sullivan’s Travels”, 1941)

26 czerwca 2018 Opinie o filmach 0
podroze sullivana
Preston Sturges
Veronica Lake
Pociągi & Bezdomni & Bogaci ludzie wpadający do basenu

Autor komedii chce stworzyć poważny dramat, ale najpierw musi poznać ciężkie życie. Rzecz niemal wybitna!

Rewelacyjny pomysł. Bohater po prostu wyrusza w podróż. Mnie samemu taki pomysł chodzi od dawna po głowie – jak tylko będę miał wystarczająco pieniędzy, chciałbym nabyć samochód ze „Scooby Doo„, wsadzić z tyłu materac i tak zacząć jeździć. Najlepiej, jeśli nie ja będę kierowcą. Moje plany nie do końca pokrywają się z filmem, bo tam chodzi o poznanie biedy, a to już mam za sobą. Tytułowy Sullivan, reżyser z Hollywood, ma dosyć kręcenia komedii. Chce opowiadać o problemach współczesnego świata i prostych ludzi – ale nie ma o tym pojęcia. Dorastał w dobrych warunkach, co więc może wiedzieć o tym, jakie życie prowadzą inni? Może tylko odwiesić dobre ubrania na wieszak, wyjść z domu mając 10 centów w kieszeni i spróbować przeżyć. I to właśnie robi!

Nie lubię kina drogi, ponieważ autorzy takowego zbyt często wychodzą z założenia, że istotna jest pierwsza i ostatnia scena. Cała reszta to wypełnienie, bez żadnej wagi czy konsekwencji, tylko zbiór epizodów. Nudzę się na takim kinie. „Podróże…” takie nie są, tu każda kolejna scena jest konsekwencją poprzedniej, jest niezbędna i wyznacza nowy kierunek. Cały czas przed oczami mamy głównego bohatera, a w centrum wydarzeń jest jego wewnętrzna przemiana. Wszystko to opowiedziane przy pomocy miłości do kina (Lubitsch! Capra! Disney!) oraz zwrotów akcji. Ostatnie 30 minut to jeden z najlepszych zwrotów dramaturgicznych w historii kina, obok finału „Milczenia owiec” oraz czegokolwiek, co wydarzyło się w „Powrocie do przyszłości„. Na poziomie scenariusza mówimy tu o arcydziele, któremu z tego, co wiem, dopiero „Leftovers” dorównało i przebiło. Zupełnie nie rozumiem, czemu Preston jest osobą autentycznie zapomnianą. Zrobił tylko kilka filmów, każdy jest legendą, ale żadnego nie sposób legalnie zobaczyć. Czekam od 10 lat ponad.

Podróże…” to opowieść o człowieku, który chciał jednego, ale nie wiedział, co to oznacza. Ponoć kosmos zawsze spełnia nasze marzenia, tylko nie w oczywisty sposób, i tak jest w przypadku tego człowieka. Chciał zacząć robić ważne kino, bez zrozumienia co to znaczy i dla kogo. To żart z elit, intelektualistów, sztucznego angażowania się, plasterków na sumienie, nadęcia się i wielu innych, ale przede wszystkim to dyskusja nad komedią, medytacja nad nią, jej obrona i atak. Stawienie czoła zarzutom i odpowiedzenie tym samym – czy komedia faktycznie jest mniej wartościowa od dramatu? Czy to, co jej się zarzuca, faktycznie zarzutem jest? I jak to tak, tworzyć komedię, kiedy w Europie łamana jest konstytucja?

Cytat

Będę mogła kiedyś tu przyjść i zepchnąć cię do basenu?”