Oculus (2013)

Oculus (2013)

26 października 2014 Opinie o filmach 0
Oculus
Mike Flanagan
Psychological Horror

Cholernie inteligentny horror oparty o niepewności. Fenomenalny warsztat!

Wiele lat temu Tim zabił swojego ojca, który wcześniej torturował swoją żonę do śmierci. Był wtedy mały, więc trafił do szpitala na leczenie psychiatryczne. Dziś kończy 21 lat, doktor orzeka, że jest zdrowy i wypuszcza go. Tam przejmuje go Kaylie, niewiele starsza siostra. Ma dla niego niespodziankę: odnalazła lustro, które ich ojciec kupił wraz z przeprowadzką do nowego domu. Teraz chce udowodnić, że zarówno za zbrodnię ojca, jak i jej młodszego brata odpowiada ten tajemniczy antyk, który potrafi wpływać na otoczenie i to, co widzą ludzie będący w jego zasięgu. Wszystko w imię przysięgi, którą złożyli oboje w dzieciństwie: zniszczą lustro, dla taty.

Główne źródło niepewności i napięcia bierze się z gry widzem, który nie może być do końca pewny, czy to, co widzi, wydarzyło się naprawdę, czy też jest tylko wyobrażeniem powstałym w głowach bohaterów. A jeśli tak – czy lustro ma z tym coś wspólnego, a może to odzywają się traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, gdy ojciec ich terroryzował? Każde wydarzenie można wytłumaczyć, każde wspomnienie może być iluzją. Oboje pamiętają pewne momenty inaczej. Co tak naprawdę się wydarzyło w przeszłości? Jak doszło do tego, że syn zabił własnego ojca? Równolegle z badaniami w teraźniejszości widz poznaje przeszłość. Obłęd i uczucie niepewności rośnie w idealnym tempie, gdy to obie linie fabularne przeplatają się wzajemnie, a bohaterowie widzą przeszłość razem z nami… bo to tylko retrospekcje, prawda? Prawda?

To cholernie inteligentnie wykonana produkcja. Jestem w szoku, że zaledwie rok temu powstała produkcja tak silnie oparta na montażu i zdjęciach, która wszystkie te elementy splata w jedno z reżyserią już na poziomie scenariusza. Tak, na początku wraz z pierwszą retrospekcją widz dostaje podpowiedź, że te sceny rozgrywają się 11 lat wcześniej, ale od tego momentu każde przejście jest sygnalizowane jedynie obrazem, a z czasem służy do mieszania w głowie oglądającemu. Bohaterowie przeskakują z okresu dziecięcego do dorosłości w jednym ujęciu, w przyszłości zamykają się w łazience, by uciec przed ojcem, który gonił ich ponad dekadę temu. Montaż służy również dynamice. Gdy na początku lekarz mówi Timowi, że może już opuścić szpital, na początku mówi tylko do niego. Jednak do momentu, gdy skończy mówić, nastąpiło ciche przejście do kolejnej sceny, w której mówił już do rady nadzorczej, odpowiedzialnej za zwalniania pacjentów. Jasna cholera, filmy wciąż można montować w taki sposób? To czemu tak częściej nie robią?!

Jestem wdzięczny za tę produkcję. Jednym z moich ulubionych horrorów jest Nawiedzony z 1963 roku, również oparty na niepewności tego, ile z tego, co widzę, rozgrywa się w głowie bohaterki, a ile naprawdę miało miejsce. Oglądaliście tamten, to wiecie czego się spodziewać po tym. I to dostaniecie. Oculus zawiera śladową ilość jump-scare’ów, ale skupia się na straszeniu poprzez tworzenie atmosfery niepewności. Mój ulubiony moment filmu to bohaterka widząca w pokoju ożywionego człowieka, którego przed chwilą zabiła. Zamiast krzyczeć, zbiera się na odwagę i… rusza dalej. A tamten mężczyzna tylko się uśmiecha.