Nie ma jak w rodzinie

Nie ma jak w rodzinie

8 grudnia 2017 Uncategorized 0
F is for Family poster
Bill Burr & Michael Price
Laura Dern & Justin Long & Sam Rockwell
Amerykańskie przedmieścia & Przekleństwa & Lata 70

Animacja dla dorosłych. Poniżej piszę wyłącznie o 2 sezonie, ale widziałem oba.

Mamy lata 70. Główny bohater Frank w finale poprzedniej serii stracił pracę, siedzi w domu i nie wie jak żyć, więc kłóci się ze swoją rodziną – żoną Sue oraz trójką dzieci – aby zapomnieć o problemach, ale ostatecznie osiągnie odwrotny skutek.

Podczas oglądania byłem zdziwiony tym, jak bardzo wulgarny jest to tytuł. Nie chodzi tylko o ilość brzydkich słów, ale w jakim celu te postaci ich używają. Miejcie na uwadze, że to jest komedia – z reguły to byłem ubawiony oglądaniem kolejnych perypetii bohaterów. Ale robiłem to jak sąsiad siedzący na tarasie przed domem, będący świadkiem kłótni w posesji obok i różnych innych szalonych rzeczy. Cały czas ktoś krzyczy, wybiega z domu aby zaraz za nim ktoś inny otworzył okno i krzyknął „Wypierdalaj!”. Humor jest oczywiście kostiumem i zasłoną, a ta opada parokrotnie w tym sezonie. Wtedy widzimy wprost, że ci bohaterowie używają przekleństw aby zranić siebie nawzajem. A ich dzieci mają przejebane.

Jest więc to kolejna tragikomedia, tylko tym razem naprawdę czułem żółć w gardle podczas oglądania, nie tylko smutek czy żal (jak to ma miejsce w „BoJacku„). Twórcy nie są jednak jeszcze gotowi aby pójść na całość. Sezon kończy się zapowiedzią następnego, ale otrzymujemy coś na kształt happy endu – sztucznego, ale to w końcu finał. Musi być nadzieja. Dla mnie jedyny optymistyczny moment dla małżeństwa głównych bohaterów był podczas terapii grupowej. Oni po krzyczeniu na siebie chociaż byli wciąż w tym samym pomieszczeniu. Para obok nich rozstała się gdy tylko mąż powiedział, że jest gejem – jego żona wyszła i powiedziała, że wróci za 5 minut, a wtedy jej ukochany ma już nie mówić takich rzeczy. Frank i Sue mimo wszystko umieją stawić czoła swoim problemom, nawet jeśli nie wiedzą, jak sobie z nimi radzić.

Czekam na trzeci sezon.

Chcecie więcej?

Oczywisty wydaje się wspomniany już „BoJack„… Niech więc tak zostanie. Jeśli jeszcze nie oglądaliście przygód konia walczącego z depresją – spróbujcie.