Ludzie za kratami („Criminal Code”, 1931)

Ludzie za kratami („Criminal Code”, 1931)

23 sierpnia 2018 Opinie o filmach 0
ludzie za kratami
Howard Hawks
Boris Karloff

Jedno z pierwszych współczesnych „Nędzników„. Romantyczna opowieść o ofiarach systemu.

Młody człowiek pod wpływem alkoholu broni kobiety przed zalotami obcego człowieka i zabija go. Idzie do więzienia na 10 lat za coś, co ledwo pamięta, że się wydarzyło. Za kratkami odchodzi od zmysłów, traci poczucie wartości życia, otoczony przez przestępców ma coraz większe trudności z dokonaniem dobrych wyborów.

To pewnie jeden z pierwszych tytułów o takiej tematyce. Trochę tu „Nędzników„, ale osadzonych współcześnie i atakujących tytułowy kodeks karny. Przynajmniej ten z 1931 roku, pewne rzeczy zostały zmienione, inne jednak są wciąż aktualne. Mówi on, jaka ma być kara za dany czyn i na tym sprawa się kończy, nikt tego nie podważa. Mówi wyraźnie o demoralizacji, jaka zachodzi za kratkami, o traktowaniu więźniów. Wysyłaniu młodych ludzi do pudła, decydowanie o ich przyszłości, zapominanie o nich następnego dnia. Ważne jest, że „Ludzie za kratami” nie oskarżają. Ludzie przestrzegający prawa tak naprawdę chcą być dobrzy. Robią, co uważają za słuszne, a ich błąd opiera się tylko na braniu niewłaściwych rzeczy za pewnik. Równocześnie pokazany jest dylemat ludzi skrzywdzonych przez prawo, którzy teraz boją się policji i muszą szukać innych wartości.

Trochę tu naiwności i romantyczności w stylu pogadanek szkolnych. Za dużo tu sympatii do skazanych. Można się zapomnieć, że większość z nich trafiła za kratki zasłużenie, ale nie zmienia to faktu, że ten tytuł chciał dobrze. I zrobił to w stylu wystarczającym do tego, by dało się go oglądać również dzisiaj, ponad 80 lat po premierze.

Mogą podobać się rzeczy duże, takie jak bezwarunkowy i pełen pasji apel o wzajemną empatię. Mogą podobać się rzeczy małe, takie jak powrót wielu linijek dialogowych, za każdym razem w innym kontekście. Ten film po prostu może się podobać.

Skąd w ogóle wytrzasnąłem ten tytuł?

Ludzie za kratami” pojawia się w filmie „Targets” (1968), rewelacyjnej produkcji-zagadce, w której Boris Karloff gra samego siebie i chwali właśnie „CC” jako swój najlepszy tytuł.