Legion (2017-19)

Legion (2017-19)

14 września 2019 Opinie o serialach 0
Noah Hawley
Dan Stevens & Aubrey Plaza

Superbohaterowie też chcą kochać. Kolorowy serial, w którym najważniejsza jest podróż.

4/5

Sezon I (2017) ★★★★

David jest superbohaterem, ale o tym nie wie. Obecnie znajduje się w zakładzie psychiatrycznym i leczy schizofrenię. W nieznany mu sposób jednak został zagarnięty przez zespół obawiający się tego, co będzie mieć miejsce, gdy David uświadomi sobie swój potencjał. Zanim to nastąpi, chcą uzyskać od niego pewne informacje. Tak się jednak nie stanie: David zostanie uratowany i razem ze swoimi towarzyszami zacznie walkę. Nikt jednak nie wie, czy Davidowi można zaufać: choruje w końcu psychicznie. On sam nie wie, czy może sobie ufać – jego mózg często robi mu numery, a my razem z nim mamy momentami problem z odróżnieniem świata realnego od wymyślonego. A przynajmniej powinniśmy mieć. Tak zaczyna się podróż Davida – walka, ratowanie ukochanej, samopoznanie.

Nie ma wiele dramaturgii w tym serialu. Największy wynika z braku zaufania bohaterów do siebie nawzajem albo do świata wokół nich – nie zawsze w końcu mogą mieć pewność, że to, co widzą, faktycznie tam jest. A co z innymi? Czy faktycznie chcą pomóc Davidowi? Czy też tylko go wykorzystać? Czy w ogóle można zakochać się w kimś takim jak David? Czy jest tym, za jakiego się podaje? We wszystkich tych pytaniach jest pewien potencjał, jednak narracja Legionu w ogóle nie oddaje tej dramaturgii. Powód jest dosyć prosty: widz jest wszystkiego pewny. Za każdym razem jesteśmy w stanie powiedzieć, czy akcja rozgrywa się naprawdę albo nie. Wiemy też, kim są bohaterowie i wiemy, że można im zaufać – oglądamy w końcu rozwój fabuł z perspektywy każdej ważnej sylwetki. Nie możemy się utożsamić z dylematami bohaterów, bo znamy już ich finał. Wszystko, czego oni się dowiedzą, my wiemy od początku. Z naszej perspektywy jest to zbędny wypełniacz.

A takich wypełniaczy jest tutaj naprawdę sporo. Można się cieszyć, że pierwszy sezon liczy sobie zaledwie 8 odcinków, jednak ja spokojnie widziałbym to jako pełnometrażowy film. Nawet taki poniżej dwóch godzin. Szósty odcinek jest w całości takim fillerem, jednak to wynika z typu produkcji, jaką jest Legion. Szybko staje się jasne, że twórcom nie bardzo zależy na tym, aby przejść dalej – przedstawić widzowi jakiś większy konflikt, o co chodzi z głównym antagonistą, może udzielić jakichś odpowiedzi? Nie, tutaj ma trwać podróż. Kolorowa, ekscytująca sama w sobie, pełna kreatywności, zaskakująca i piękna w wizualny sposób. Wasz odbiór tej produkcji w całości zależy od tego, jakie jest wasze podejście do takiej decyzji twórczej.

Świat filmowy tak naprawdę w ogóle nie zostaje zakreślony, 2/3 postaci to przedmioty, historia jest marna i śladowa. To bardzo prosty serial. Tutaj każdy chce tylko kochać – walczy, żeby móc być z ukochaną, albo by odzyskać kogoś, kto zaginął lata temu. Niewiele się dzieje, ale opowiedziane to zostało w tak świeży i unikatowy sposób, że chce się oglądać. Legion tętni energią i zachęca do psychodelicznej podróży. Dłuży się ona, ale też mam ochotę do niej wrócić w następnym sezonie.