Krótko o filmach z 2002 roku

Krótko o filmach z 2002 roku

20 czerwca 2018 Uncategorized 0

Zbiór notatek mojego autorstwa, w których zawarłem krótkie wrażenia z oglądania niektórych filmów wyprodukowanych w 2002 roku.

★★★★★

Część, którą oglądałem najrzadziej, ale pamiętałem całkiem nieźle. Zaskoczony teraz jestem, że to w zasadzie dosyć zbędny tytuł jest. Niby coś robią, ale jaki to ma ogólny skutek? Niemal żaden. Coś osiągnięto? Nie bardzo. Wystarczyłyby drobne zmiany i cały ten film można by pominąć, od razu przejść od „Drużyny…” do „Powrotu…”. Pewnie w książce bitwa pod Helmowym Jarem miała poważniejsze konsekwencje, tak samo pokonanie Sarumana, ale nie w filmach. Czy mam z tym problem? A skąd. To nadal wspaniale się ogląda. Z przyjemnością wróciłem na te trzy godziny do Śródziemia i żałuję, że wciąż nie było mi dane poznać wersji reżyserskiej.

To właściwy finał serialu „Daria”, chociaż też nie do końca. Bohaterowie kończą liceum, decydują o tym, czy pójść na studia – jeśli tak, to jakie? – i zamyka się tym samym pewien rodzaj w ich życiu, co można też potraktować jako zamknięcie fabularne dla bohatera produkcji. To też wciąż epizod serialu rozwinięty do 65 minut. Początek to nadal w miarę bezpieczny status quo, sednem odcinka jest pokazanie problemów ludzi dorastających (stawienie czoła rodzicom, którzy wiedzą lepiej co jest właściwym wyborem dla ich pociech), a na koniec szkoła się kończy. Bohaterowie, których poznaliśmy, rozstają się między sobą – na całe życie, na lata a może tylko na kilka miesięcy… I serial bardziej z tego powodu się kończy, niż dlatego, że finał tej produkcji jest jakiś definitywny. Niemniej, jest to seans obowiązkowy.

★★

Ktoś chce zabić Padme w ramach dużej polityki, więc Anakin robi jako jej ochroniarz. I tak zawiązuje się między nimi romans. Z prequelami SW jest tak, że wszyscy już napisali, jak zły ten film jest, więc ja nie muszę tego udowadniać. Mogę zaakceptować, że jest źle, i po prostu oglądać. Trudno, Anakin nie lubi piasku, wsio ryba. Ponadto, to nie jest produkcja tak zła, że denerwuje – wręcz przeciwnie, jest banalna i nudna. Seans szybko wylatuje z pamięci, więc w głowie zostaje tylko to, co chcę pamiętać, bo było akurat… Udane. Jak to, że Anakin wyskoczył na japę z samochodu podczas pościgu otwierającego film. Albo to, że Padme umie o siebie zadbać…

Muszę przyznać, że rzeczy faktycznie się dzieją w tym filmie. Dwoje więźniów siedzi i… Cóż, dalej już ma miejsce cokolwiek. To wyraźnie miał być początkowo sitcom, ponieważ każda scena wydaje się streszczeniem odcinka. Bohaterowie coś chcą -> wynika z tego kaszana -> wracamy do punktu wyjścia. Mogą chcieć na przykład inną celę – więc dogadują się z szefem więzienia, robiąc coś dla niego. Innym razem będzie konkurs talentów dla więźniów. I tak to leci… Około 30 minuty zaczyna się motyw tworzenia scenariusza (ponieważ główni bohaterowie to aktor i reżyser, chyba jest w tym jakiś żart ukryty). A tworzenie zaczyna się od wymyślenia postaci i tytułu. Podstawowe cechy postaci? Ich wygląd – długość nóg, kolor włosów… Tu chyba też jest ukryty jakiś wielowymiarowy żart, ale tak szczerze? Szalenie podoba mi się fakt, że wymyślone postaci zaczynają faktycznie istnieć. Podążają za bohaterami i męczą ich o kontynuowanie pracy nad scenariuszem. Jako osoba, która sama tworzy scenariusze, przyjąłem ten obraz z pewną przyjemnością. Żeby jednak jedna gwiazdka w ocenie była usprawiedliwiona, to napiszę, że są tu żarty z płci przeciwnej. Zarówno jedna jak i druga płeć mówią o przeciwnej ujmujące, stereotypowe rzeczy, aby móc myśleć lepiej o sobie. To powinno wystarczyć, aby uzasadnić ocenę.