Obsesja Eve („Killing Eve”, 2018-)

Obsesja Eve („Killing Eve”, 2018-)

29 sierpnia 2018 Opinie o filmach 0
killing eve
Phoebe Waller-Bridge
Sandra Oh, Jodie Comer, Fiona Shaw

Phoebe Waller-Bridge o cienkiej granicy między światłem i cieniem. Jedzenie ciasta, gadanie o ciuchach oraz szukanie mordercy.

W Europie dochodzi do morderstwa. W sprawę zamieszana jest tajna organizacja oraz tajny wywiad. Po jednej stronie mamy bezbłędną zabójczynię, Villanelle, po drugiej kobietę zza biurka, Eve, bez poważnego doświadczenia w zawodzie. Obie te kobiety będą na siebie nawzajem polować, chociaż niekoniecznie z tych samych powodów.

Określenie tonu Killing Eve jest cokolwiek problematyczne. Obecna jest tu tytułowa Eve – osoba z zewnątrz, która podchodzi do wszystkiego na zasadzie jak umiem, bez nadęcia wchodzi w świat tajnego wywiadu. Po drugiej stronie jest profesjonalistka w każdym znaczeniu tego słowa. Nikt jej nie widzi, nie zostawia po sobie śladów, bierze każde zlecenie i ze wszystkim sobie poradzi. Każda z tych postaci oferuje inną atmosferę. Jeśli Eve jest w niebezpieczeństwie, to biegnie do łazienki i szuka czegoś do obrony. Czas się kończy, więc w panice sięga do… Szczotki toaletowej. To jest zabawne. Nie zmienia to faktu, że jednak wciąż jest w niebezpieczeństwie. Tutaj przechodzę do drugiej strony medalu: Killing Eve jest poważne i mroczne. Gdy ludzie umierają, to najpierw się boją, a potem cierpią. W śmierci nie ma nic poetyckiego, a nasza antagonistka jest fascynującą wariatką, która podziwia akt umierania oraz delektuje się swoją władzą nad życiem innych.

Nie mogę znaleźć słowa w języku polskim, które mogłoby oddać tonację Killing Eve. Nie jest to thriller szpiegowski, nie jest to komedia kryminalna, kino obyczajowe ani dramat. Nie wiem, czy w ogóle można to nazwać. To trzeba zobaczyć.

Ważniejsze jest, że to pasuje do tej produkcji, podkreślając jej najważniejszy motyw: cienką granicę między światłem i cieniem. Między fascynacją i strachem, między miłością i nienawiścią, między kochanie i ranieniem. Tak jak trudno określić tonację Killing Eve, tak samo trudno jest powiedzieć, która z postaci jest dobra lub zła, jak łatwo niektórym zmieniać strony wciąż walcząc o to samo; jak łatwo jest się zapomnieć i nie być pewnym, o co tak naprawdę zabiegamy. Z antagonistką można pogadać o ciuchach, osoby zaufane mogą zdradzić, a szef może okazać się… A, sami zobaczycie.

Autentycznie nie mogę się doczekać drugiego sezonu. Europa padnie na kolana, już to czuję.