Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii („The Witch”, 2015)

Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii („The Witch”, 2015)

17 stycznia 2018 Horror 0
czarownica the witch poster
Mrok & Lasy & Gdzie są słodkie zajączki?

Nie lubię filmów, które okazują się tylko tym, czym są, chociaż obiecywały co innego. Niemniej – polecam.

Średniowiecze. Pewna rodzina zostaje wygnana z wioski – rodzice, duża siostra, niemowlę oraz dwójka małych dzieci. Osadzają się w domku obok lasu, którego imienia nie przystoi wymawiać, na jego teren stopy postawić nie wolno. Czas na wygłupy lepiej spożytkować na modlitwie i błaganiu Boga, żeby ten wybaczył nam nasze grzechy.

Warstwa wizualna filmu z pewnością jest sukcesem. Naturalne oświetlenie, doskonałe udźwiękowienie czy widoczny ogrom pracy włożony w to, żeby bohaterowie mówili, jak przystoi na okres historyczny, w którym rozgrywa się akcja filmu. Podobnie sprawa ma się z kostiumami czy rekwizytami.

Problem jest taki, że na końcu cała produkcja nie okazuje się czymś więcej. Podczas seansu myślałem, że to wszystko to jedynie zmyłki lub nowe tropy, które w świetle przyszłych wydarzeń nabiorą innego znaczenia – ale nie. Dostajesz, co widzisz, to wszystko. Bez kombinowania, bez budowania czegoś więcej… Nie chcę nic zdradzać, ale tu w sumie wystarczy napisać „horror o chrześcijaństwie” i raczej wyobrazicie sobie cały film po tym. Zaskoczeń nie będzie. Nie lubię tego uczucia. Szukałem nawet wśród analiz i esejów, czy ten film jednak oferuje coś więcej, ale przeliczyłem się i tyle.

Ocenianie filmu po fabule to jednak jak oceniać piosenkę po słowach. „Czarownica” radzi sobie znakomicie z budowaniem klimatu, wprowadzania oglądającego w stan paranoi, a dźwięk wielokrotnie zaskakuje podczas seansu (jeśli macie takie możliwości, obejrzyjcie z głośnikami 7.1 – sam oglądałem w 2.1 i wciąż byłem pod wrażeniem tego, co zaczyna dobiegać w moją stronę). Zdjęcia wyglądają pięknie, klimat jest gęsty, a soundtracku w oderwaniu od filmu już nie miałem nerwów słuchać. Fanom horrorów polecam.

Chcecie więcej?