Oślepieni („Blindspotting”, 2018)

Oślepieni („Blindspotting”, 2018)

1 grudnia 2018 Opinie o filmach 0
Blindspotting
Carlos López Estrada (Debiut!)

Coś jakby Kevin Smith wyreżyserował „Popiół i diament”. Jest tu miejsce na wszystkie kolory życia. Bez wątpienia jeden z filmów roku.

Colin i Miles są przyjaciółmi, od kiedy mieli po 11 i 12 lat. Żyją w Oakland i zawsze się wspierali. Pierwszy był w więzieniu i właśnie kończy się jego okres zawieszenia. W innych opisach przeczytacie, że jest to film o tym, jak to Colin zobaczył policjanta strzelającego do czarnego uciekiniera, zabijając go na miejscu. W rzeczywistości „Blindspotting” opowiada o czym innym, ale trudno jest to zawrzeć w kilku zdaniach.

Sens tej produkcji wynika z przekładania różnych warstw fabularnych, żonglowania motywami oraz odbijania ich od bohaterów, którzy poza tym wszystkim jeszcze mają własne życie. I ten ostatni element jest tu na pierwszym miejscu: wyraziści bohaterowie i chemia między nimi. Od początku czułem do nich sympatię, oglądanie ich na ekranie to sama przyjemność. Gdy rozmawiają, zażywają różne używki, prowadzą codzienne życie czy też dyskutują na poważne tematy – to zawsze było zajmujące i przykuwające uwagę. Colin i Miles czują się lepiej w swoim wzajemnym towarzystwie, ufają sobie, nadają na tych samych falach, mogą nawet improwizować rap na ulicy w środku nocy, spacerując wokół ludzi. Codzienność z nimi jest komedią – czy to chodzi o komentowanie mody na zdrowy styl życia, czy też wkurzanie się z powodu bufonów na ulicy startujących w konkursie na najwolniejsze rozpakowywanie zakupów z samochodu. Co z czasami, kiedy prawdziwy mężczyzna za punkt honoru brał zrobienie wszystkiego za jednym zamachem, kumplu?!

Relacja tych dwóch jest szkieletem Blindspotting – tych dwoje przede wszystkim stara się prowadzić normalne życie i czerpie z tego przyjemność. Wychowanie dziecka, może uda się poderwać kogoś na imprezie, robić swoje i nikomu nie przeszkadzać – chyba że oznacza to zysk w postaci kilku Franklinów do ręki. Wokół tego solidnego szkieletu przewijają się kolejne motywy, tematy i problemy, które nie są omawiane tak naprawdę wprost. Szybko można zauważyć, że twórcy mają spore ambicje i zmierzają gdzieś z tym wszystkim, ale tak po prawdzie trzeba oglądać do końca, zanim będziemy mogli dojść do jakichkolwiek wniosków – czy to o samym filmie, czy też o rzeczach, o których on mówi.

Najkrócej można podsumować je… tytułem filmu. Blindspotting odnosi się do pewnego obrazka, który pojawia się na ekranie, przedstawiającego równocześnie dwie rzeczy, ale na pierwszy rzut oka widać na nim tylko jedną z nich. Druga strona jest dla odbiorcy niewidoczna, chociaż jest obecna. Jest to nie tylko sztuczka wizualna lub ciekawostka psychologiczna, ale też broń palna służąca do obrony, ale też mogąca zaszkodzić. To przyjaciel, który jest przy tobie w najcięższych chwilach, ale też przyciągający je do ciebie. To słowa, które są oznaką jedności, ale mogą obrażać. To postawa ostrożna, która sprawia, że na każdego znajdzie się paragraf. Blinspotting to film o wielu rzeczach, ale motyw główny tej produkcji jest taki, by dostrzegać całość tego, co nas otacza. W więźniu nie widzieć tylko recydywisty, w byłej dziewczynie widzieć kogoś więcej niż sukę a w policjancie kogoś więcej niż twoje wyobrażenie jego osoby tobie mówi.

Udało się tu jedna z najlepszych rzeczy – połączenie ważnej tematyki z przyjemną formą. Bohaterowie nie debatują i nie zatrzymują się, żeby podkreślić ważność tego, o czym mówią. Zamiast tego oni rozmawiają i w ten sposób ich dyskusja staje się naszą dyskusją, należącą tak do ich świata, jak i naszego. Colin z Milesem żyją w mieście, które mimo wszystko jest nam bliskie, chociaż okazjonalny posmak musicalowy nadaje całości pewien nawias umowności. Pozornie wielki zwrot akcji nie sprawia, że życie się zatrzymuje – ono wciąż trwa, zawsze jest coś dalej. Oglądając finał, czułem się nieco jak na końcówce Sensu życia według Monty Pyhtona. Tam po cyklu spektakularnych gagów odpowiedź o tytułowy sens otrzymujemy w postaci jednego zdania przeczytanego z kartki. Blindspotting to nietuzinkowy huragan przypominający swym kształtem ten, który swego czasu przeszedł przez sklepik osiedlowy w Clerks – i kończy się na tym, że warto spróbować wypić spermę Grincha. Owszem, kojarzy się źle i nikt ci tego nie poleca, ale co szkodzi dać mu szansę samemu? Może się okazać, że to jest coś dla ciebie, kumplu.

Dialog roku (jakby co - rozmowa dotyczy zakupu jachtu)

KIEROWCA: Hey, Cuttie! What that boat do?
MILES: Hey!
COLIN: No way.
MILES: Shit, man, I got that joog for sailing, fishing, floating or fucking, get you a flight to Boston at a private function. Perfect for getting into some. Let me put you on that water world, bruh.
K: Bruh, is it hot or cold, though?
M: Warm to the touch, no burn.
K: What’s the intel on the Vin Diesel?
M: No fingerprints, bruh.
K: Dusty trail?
M: Very. It’s Gucci.
K: Cuz cuz, I can’t be around the way way with something outta pocket. Ya underdig? Get blurped and I gotta peel out for the Daytona five double O ’cause I got a few hammers tucked. Niggas got laundry, no bleach.
M: On mamas, this was in the cut.
K: Three bill joog though? What’s the part two?
M: No sequel, bruh. Pockets is touching so we trying to get it off and do a moving.
K: Cuz, I might have to let that marinate one time.
M: If you really about that life, this the come-up right here. Plus three bills ain’t nothing but a small thing to a giant like yourself. I say let’s make moves, you throw me that three hundo right there. I’ma clip the woo wop to the rear-view and less is more, ya dig?
K: Clip the wop to the rear-view?
M: By far.
K: Fast!
M: Fast!
C: What’d he say?
M: Oh, I have no idea. But he gave me $300 for this boat. Sold! Sold, motherfucka, sold!