Blask na wschodzie („The North Star”, 1943)

Blask na wschodzie („The North Star”, 1943)

3 lutego 2019 Opinie o filmach 0
blask na wschodzie north star
Lewis Milestone
Erich von Stroheim

Pejzaż ku pokrzepieniu serc o walce do ostatniej kropli krwi podczas WW2. Dużo nadziei i dużo wybuchów.

★★★★

1939 rok. Niemcy atakują Polskę, zaraz biorą się za inne kraje. Mała wieś na Ukrainie zostaje zaatakowana – na razie tylko przez samoloty, ale za chwilę dołączy reszta germańskiej armii. Mieszkańcy decydują się więc rozdzielić: część zostanie, żeby żyć w miasteczku razem z najeźdźcami. Pozostali będą zajmować się partyzantką z pobliskiego lasu. Obie ścieżki są równie niebezpieczne, obciążone ryzykiem bolesnej śmierci.

Blask… nie ma typowej fabuły z bohaterami, to raczej połączenie różnych wątków w celu ukazania tego, jak wygląda wojna. W pierwszej części oglądamy codzienne życie mieszkańców przed wojną – planują, są oczywiście szczęśliwi, zakochani, niewinni i pełni nadziei wobec przyszłości. Aż tu nagle przybywa wojsko, strzela i nikt nie jest w stanie zrozumieć, co się właśnie stało. Blask… nie operuje jakimiś szczególnymi obrazami okrucieństwa, nie epatuje też przemocą. To wciąż 1943 rok, tutaj osoba postrzelona po prostu łapie się za biodro, a następnie kręci piruet i z grymasem na twarzy upada na materac. Bez krwi, bez wnętrzności, bez bólu. I nie stoi to na przeszkodzie, żeby zaangażować się emocjonalnie. Oczywiście, jeśli ktoś ceni sobie egzaltację wczesnego kina amerykańskiego – szczególnie takiego robionego ku pokrzepieniu serc. Wszyscy bohaterowie przeżywają w wielkim stopniu każde wydarzenia, reagują silnie emocjonalnie na wszystko, grożą rękoma przelatującym samolotom i zawsze jest czas przed śmiercią, by strzelić pamiętną przemowę. W końcu śmierć to zawsze śmierć, strata też będzie stratą. Mój ulubiony moment nastąpił zaraz po ataku na wioskę, kiedy matka ostatni raz zobaczyła swoje dzieci przez okno. Przeleciał samolot, postrzelał i po dzieciach. Matka wyszła tylko i usiadła z niemym „Ale jak to?” na twarzy. Udało się w tym wszystkim uchwycić chaos po wejściu wojny do życia zwykłego człowieka. Nagle zaczynają dziać się rzeczy, o których nigdy byśmy nie pomyśleli. Nagle wszystkie zasady są łamane. Zostaje tylko szok i niedowierzanie.

Do tego całkiem sporoakcji – z wybuchami, strzelaninami, jest nawet opeacja skradana pełna napięcia. Całość zmierza w stronę zainspirowania odbiorcy, że walka do końca jest warta każdego poświęcenia. Nie wszyscy będą mogli zobaczyć finał starcia, ale poświęcenie z całą pewnością się opłaci. Każdy w tym filmie ma swoją rolę, by pokonać Niemców, i spełnia ją należycie. Jest tutaj nienawiść do wojny i obietnica walki z wojną do samego końca. A jaki będziecie mieć stosunek do tego, to już wasza sprawa.

Ja tam bawiłem się całkiem nieźle. Lubię urok takiego starego kina, przejąłem się losem bohaterów i doceniam, że ten kolejny film o wojnie dał radę coś od siebie dodać do puli filmów drugowojennych. Na plus!