The Affair (2014-)

The Affair (2014-)

27 maja 2018 Drama 0
Ruth Wilson & Dominic West & Joshua Jackson

Wizualizacja subiektywności jak żadna inna. Zagadka filmowa i zaprawdę unikalne doświadczenie narracyjne.

 

Serial o mężach, żonach, dzieciach, wakacjach, pracy, twórczości artystycznej oraz wyborach. Tytuł wskazuje, że będzie to opowieść o zdradzie jakiegoś rodzaju, ale tak nie jest. To opowieść o wielu rzeczach, tematach, motywach i ludziach – i w tej opowieści w pewnym momencie pojawiła się zdrada, która to wpłynęła po kolei na wszystko inne. Na różny sposób, mając konsekwencje dobre, jak i złe oraz te trudne w kwalifikacji, bo mówimy o nich na większej ilości płaszczyzn – w różnych kontekstach, chociażby czasowych. Inaczej odbieramy to samo zdarzenie, kiedy znamy tylko skutki krótkoterminowe, ale łatwo jest się domyślić, że w dłuższym okresie będzie ich więcej.

Nie chcę za bardzo opowiadać o tym serialu, bo sam nie wiedziałem o nim wiele (aktorzy i tytuł), więc byłem zaskoczony wszystkimi działaniami twórców, a to było unikalne doświadczenie i nie chcę wam go odbierać. Z grubsza otrzymujemy produkcję o ludziach i ich odmiennym spojrzeniu na te same wydarzenia. Nie da się ukryć, że u samych podstaw szkielet produkcji nie jest czymś nowym, czym więc ten serial się wyróżnia poza rewelacyjną jakością, przemyślaną historią, bogatymi postaciami czy mistrzowskim kreowaniem tonacji? Odpowiedź brzmi: jest zagadką. To jest moja pierwsza odpowiedź. Tutaj nie ma obiektywnej wersji wydarzeń i nie wiemy, co naprawdę się wydarzyło, bo świat przedstawiony również jest prezentacją tego, kim są bohaterowie. Nie ma tu jednak umieszczania całej produkcji w jakimś kontekście – ona zostaje tylko zaprezentowana widzom, a oni decydują, co o tym myśleć i samodzielnie wyciągają wnioski. Wiemy jedynie, kto nam opowiada tę historię, ale cała reszta? Czy on kłamie, mówi prawdę, zmyśla, tuszuje pewne wydarzenia, milczy o innych, wyolbrzymia, zmienia przebieg wydarzeń, nadaje im kontekstu lub nie – do tego wszystkiego już dochodzimy sami. Mało tego – w stosunku do kogo ta postać to robi? Czy robi to w stosunku do siebie, okłamując samą siebie? A może opowiada to komuś i okłamuje ją? A może to serial we własnej osobie okłamuje nas, widzów? Kolejny poziom narracji to zadawanie sobie pytania, na ile postaci są tego wszystkiego samoświadome – czy świadomie zmieniają rzeczywistość w swoich słowach, czy też tak ją widzą? To wszystko jest istotne i coś nam mówi: o świecie, o bohaterach, o historii.

O tym właśnie „The Affair” opowiada: o subiektywności. Jednak nie robi tego pod szyldem „obiektywność nie istnieje, bo każdy odbiera wszystko inaczej„. Paradoksalnie jest na odwrót – twórcy opowiadają w realnych kategoriach: wydarzeniach, decyzjach, wpływach i konsekwencjach. Nie robią tego jednak wprost, tylko poprzez wizualizację subiektywności i zestawianie jej z innymi punktami widzenia. Co z tego wyniknie, jest już działką widza, mistrzowsko kontrolowaną przez autorów. Prawda z całą pewnością istnieje – i można ją odkryć, jeśli podoła się wyzwaniu twórców. Nie mogę wiele napisać, ale podam przykład: jak bohaterowie widzą siebie nawzajem. Z początku oglądanie tych samych wydarzeń z dwóch różnych perspektyw wydaje się jak oglądanie dwóch różnych filmów – w obu każda postać inaczej widzi samą siebie oraz tę drugą. Dopiero z czasem, kiedy się poznają, te portrety obcych ludzi stają się do siebie zbliżone, zaczynają się pokrywać.

Możliwe to jest jednak tylko dzięki temu, że jest co poznawać o tych ludziach, a scenarzyści o tym wiedzą. Dlatego koniec końców wszystko w tym serialu „styka„. To nie jest produkt pisany z odcinka na odcinek albo z sezonu na sezon. Widać jak na dłoni, że twórcy znają świat oraz swoich bohaterów z każdej możliwej strony, czują się komfortowo w tych warunkach i opowiadają z lekkością, nawet wręcz zabawą. Dzięki temu wiem, że obiektywność faktycznie istnieje – twórcy musieli ją poznać, żeby móc następnie nałożyć na nią warstwę subiektywnych punktów widzenia oraz doświadczeń. Najlepiej widać to po pierwszej scenie drugiego sezonu – pierwszy skończył się na dramatycznej nucie, ale drugi sezon w ogóle jej nie podejmuje. Zamiast tego opowiedziany nam jest zupełnie inny fragment całości, rozgrywający się kiedy indziej – co też jest zagadką, aby dojść, co właściwie oglądamy. To rzadkie uczucie, bardzo też piękne. To jest z całą pewnością tytuł, który obejrzę w całości – za kilka tygodni będzie mieć premierę czwarty sezon!